Do nietypowej sytuacji doszło w sobotnią noc w Nysie. Uczestnicy odbywającej się tam imprezy – Festiwalu Ognia i Wody – masowo trafili na szpitalny oddział ratunkowy. Znaczna większość z nich była po prostu pijana i nie potrzebowała pomocy medycznej. Tłum zmienił tym samym szpital w izbę wytrzeźwień.

Jak relacjonuje dyrektor szpitala, Norbert Krajczy, większość ze 130 osób, które przyjęto w sobotnią noc na SOR, było pijanych i agresywnych. Ludzie ci nie potrzebowali pomocy, tylko czekali, aż alkohol przestanie działać. Przez ten czas mocno naprzykrzali się jednak personelowi szpitala.

„Głównie przyjmowaliśmy osoby pod wpływem alkoholu, które zachowywały się agresywnie i wyzywały wulgarnie personel oddziału. Ci ludzie po kilku godzinach, gdy alkohol trochę odparował, dochodzili do siebie i opuszczali SOR” – mówi Krajczy.

Szef placówki podkreśla, że takiego nawału osób nyski szpital jeszcze nie miał. Jednej nocy na SOR trafiło trzy razy więcej osób niż przez cały dzień w weekend. Krajczy podkreśla, że nie można było tych osób ze szpitala wygonić. Byli bowiem tak pijani, że choć nie potrzebowali pomocy medycznej, to wymagali obserwacji.

„Nie mamy fizycznej możliwości, aby tyle osób pomieścić. Pacjenci wymagali obserwacji. Gdybyśmy wypuścili ich z oddziału, a doszłoby do tragedii to musielibyśmy się tłumaczyć” – tłumaczy dyrektor.

Personel szpitala, który dyżurował na SOR w sobotni wieczór już zapowiedział, że nigdy więcej nie podejmie się tego zadania. Pielęgniarki i lekarze podkreślili, że ich decyzji nie zmieni nawet wygórowana stawka godzinowa.

„Trudno się dziwić, bo ludzie stają się coraz bardziej roszczeniowi. Praca z nimi, a do tego słuchanie wyzwisk robi się trudna do zniesienia” – komentuje decyzję personelu Krajczy.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO

Obserwuj Pikio.pl na Twitterze, tam więcej informacji!

źródło: nto.pl
pt

...

Zobacz również