Pijany Polak wywołał alarm bombowy. Zapłaci 130 tysięcy złotych

Pijany Polak wywołał alarm bombowy. Zapłaci 130 tysięcy złotych

Mający 67 lat Polak, który był pasażerem lotu z Warszawy do Hurghady w Egipcie, podczas lotu podał fałszywą informację o tym, że posiada bombę. Samolot lądował przymusowo w bułgarskim Burgas, a na jego pokład weszli antyterroryści. Żartowniś zapłaci ponad 100 tys. złotych za swój żart.

Jednostka litewskich linii Small Planet Airlines musiała awaryjnie lądować po tym, jak polski pasażer powiedział personelowi pokładowemu, że w samolocie jest bomba. Mimo że mężczyzna poinformował o tym, że to tylko żart i przyznał także, że pił alkohol, personel i tak wszczął wszelkie procedury bezpieczeństwa. W związku z alarmem bombowym samolot Small Planet lądował przymusowo w Burgas, gdzie na jego pokład weszli bułgarscy antyterroryści. Służby od razu wzięły się za żartownisia, wykrzykując do niego "gdzie masz bombę?". Mimo oświadczeń polskiego pasażera, przeszukany został cały samolot. Polak przebywa w bułgarskim areszcie. Szacuje się, że kara, którą nałożą na niego litewskie linie lotnicze, będzie wynosiła około 130 tysięcy złotych. Co będzie zawarte w tej sumie wylicza Tomasz Ostojski ze Small Planet. "To koszty między innymi wysłania kolejnej maszyny do pasażerów, opłaty lotniskowe w Burgas, koszty dodatkowego paliwa, przeładowania samolotu, opieka nad pasażerami". Warto zaznaczyć, że to prawdopodobnie nie wszystkie koszta, jakimi Polak zostanie obciążony. Rachunek za akcję wypisać mu mogą także bułgarskie służby, które stawiły się na miejscu mimo fałszywego alarmu. Obserwuj Pikio.pl, by być na bieżąco:

źródło: kontakt24.tvn24.pl pt Następny artykuł