Agnieszka Perepeczko publicznie rozpacza po śmierci psa. Jej pupil zmarł ponad 23 lata temu

Agnieszka Perepeczko publicznie rozpacza po śmierci psa. Jej pupil zmarł ponad 23 lata temu Źródło: youtube.com/Superstacja

Pies jest największym przyjacielem człowieka - przyzna to każdy, kto choć raz w swoim życiu miał do czynienia z czworonogiem. Takiego samego zdania jest Agnieszka Perepeczko, jednak w jej życiu miało miejsce jedno przykre wydarzenie.

Pies był dla niej przyjacielem, ostoją, poczuciem bezpieczeństwa i pociechą. Merdający ogonem zwierzak przynosił jej radość każdego dnia. Na każdego przychodzi jednak pora - na czworonogów także. Agnieszka Perepeczko jest znana ze swojej miłości do psów i chętnie włącza się w różne akcje. Teraz wyszło na jaw, dlaczego robi to w aż takim stopniu. Ma to związek z jej osobistą tragedią.

Gwiazda nie może pozwolić sobie na psa

77-letnia aktorka szczęśliwie spełnia się w pomocy psom. Chętnie przesyła pieniądze różnym schroniskom, pomaga przybytkom zarówno w Polsce, jak i w Australii, a także bierze udział w wielu zbiórkach rzeczy potrzebnych zwierzakom: kocy, karmy, bud, leków. Chciałaby pomagać bardziej, jako wolontariuszka wyprowadzająca psy, ale jest to niemożliwe.

Aktorka aktualnie nie posiada żadnego psa i nie ukrywa, że sprawia jej to spory ból. Bardzo chciałaby zaopiekować się czworonogiem, ale byłoby to dla niej wewnętrznie trudne.

- Ból, jaki może zrobić człowiekowi umierające zwierzę, nie jest porównywalne właściwie z niczym i z nikim. Dlatego, że my kochamy swoich bliskich, ale jesteśmy przygotowani na ich odchodzenie, a jeżeli odchodzi zwierzę, to jest bardzo trudne uczucie do zdefiniowania - tak swoją decyzję wytłumaczyła Agnieszka Perepeczko.

Pies, który zmarł w 1996 roku był dla niej wszystkim. "Potępiam się za to"

Aktorka nie radzi sobie ze śmiercią pupila. Śmierć bliskich osób jest dla niej dużym bólem, na który można się przygotować, ale zwierzę potrafi odejść znienacka. Podobnie było w październiku 1996 roku, kiedy odszedł jej ukochany pies. Australijskie prawo zezwala na skremowanie zwierzęcia i zachowanie jego prochów, z czego chętnie skorzystała Pereczko.

- I one stoją, po prostu są ze mną i czasem mówię nawet do niego. Może to jest przesada, ale mi się wydaje, że to uczucie mnie wzbogaciło - zastanawia się aktorka odnośnie swoich przyzwyczajeń.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Z powodu tego, że ból sprawia jej sama wizyta w schronisku, ma pretensje sama do siebie, że nie potrafi zaangażować się w pomoc tak, jakby tego chciała.

- Potępiam się za to. Oczywiście mogę pomóc materialnie czy mogę pomóc tak jak w Australii, żeśmy koce wozili, kołdry jak było zimno, ale zawsze się zatrzymuję przed bramą, to jest tchórzostwo, ale nic na to nie umiem poradzić - przyznała smutno, ale szczerze Agnieszka Perepeczko.

  1. Znany polski artysta ma raka! Jego córka w przerażających słowach powiedziała o stanie ojca
  2. Cała PRAWDA o rodzinie Mateusza Morawieckiego. Internautom opadły szczęki, gdy to zobaczyli. Nie pozbieracie się po tym
  3.  Przeraźliwe upały i burze w całej Polsce. IMGW ostrzega przed niebezpieczeństwem
  4. Księżna Kate musiała interweniować. Jej synek zaczął publicznie wkładać to do buzi
  5. Aktor znany z serialu TVP „Klan” miał udar. Tragiczne informacje, potrzebna pilna pomoc
  6. Beata Tyszkiewicz jest ciężko chora. Gdy pokazała się na balkonie, wszystkim odebrało mowę

 

Źródło: Pudelek

Następny artykuł