Amstaff stanął w obronie swojego pana. Umierał w męczarniach

Amstaff stanął w obronie swojego pana. Umierał w męczarniach Źródło: Pixabay/ADYULTER

Pies zginął w obronie właściciela - historia, jaka zdarzyła się w Hadze, wzrusza internautów. Choć każda strona przedstawia swoją wersję wydarzeń, to pewne jest jedno - zwierzę żyłoby, gdyby nie kłótnia człowieka.

Pies bohatersko bronił swojego pana, lecz został raniony. Cios napastnika okazał się śmiertelny, zwierzę nie przeżyło. Historia, która krąży po sieci i łamie serca internautom, wydarzyła się w Holandii. Jej bohaterami są, prócz dzielnego psa, także 59-letni Holender i imigrant z Polski. Każdy z nich przedstawia inną wersję wydarzeń.

Pies został śmiertelnie ranny. "Musiałem się bronić!" 

Smutne zdarzenie miało miejsce w zeszłym roku w Hadze. Wiadome jest jedno: doszło do sąsiedzkiej awantury, która miała tragiczny finał. Od słów mężczyźni przeszli do bójki, a w obronie swojego pana stanął jego pies, który rzucił się na napastnika i ugryzł go w ramię. Zaatakowany Holender dźgnął psa śrubokrętem w serce. Rana okazała się śmiertelna. Tyle wiadomo na pewno.

59-letni Gerrel van L., Holender, który zabił psa, zeznał przed sądem, że działał w obronie własnej. Zarzewiem sporu był remont łazienki, który właśnie przeprowadzał. Polski sąsiad miał być zły na hałas, kopnął skuter Holendra. Doszło do kłótni, a potem do przepychanki.

To wtedy do walki włączył się pies Polaka, 4-letni amstaff. Gerrel van L. twierdzi, że został ugryziony w ramię, więc w akcie obrony dźgnął zwierzę śrubokrętem, który trzymał w ręku. Trafił prosto w serce. Usprawiedliwieniem ma być, według niego, konieczność obrony własnego zdrowia i życia.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Wersja Polaka - zaatakowany podczas spaceru

Wersja właściciela psa różni się od tej, zaprezentowanej przez Holendra. Polak utrzymuje, że został zaatakowany podczas spaceru z psem. Wtedy amstaff rzucił się, w obronie właściciela, na napastnika, a Gerrel van L. zranił zwierzę śrubokrętem. Polak natychmiast wezwał weterynarza, ale było już za późno. Pies zdechł przed przybyciem pomocy.

Co teraz czeka Holendra? Jeśli zostanie uznany winnym, grozi mu kara 3,5 miesiąca więzienia oraz pokrycia kosztów kremacji psa. Decyzja sądu w sprawie ma zapaść w ciągu dwóch tygodni. Oskarżony domaga się uniewinnienia. Wiele dyskutuje się o agresywnych zwierzętach i zasadności ich hodowli. Tym razem to pies nie zginąłby, gdyby nie agresja ludzka.

ZOBACZ TAKŻE

  1. Emerytura Henryki Krzywonos jest GIGANTYCZNA! Legenda Solidarności opływa w bogactwo. Zdębiejecie na widok tych kwot!
  2. Małgorzata Kożuchowska pokazała partnera. Fani OSŁUPIELI wiedząc kim jest
  3. Z ostatniej chwili: Polsat informuje o tragedii rodzinnej na zachodzie Polski. Chłopiec nie żyje, matka i braciszek w szpitalu
  4. Zastygliśmy, gdy zobaczyliśmy jak teraz wygląda żona Wiśniewskiego, Mandaryna. Ale jej 16-letnia córka deklasuje nawet Roksanę Węgiel
  5. Po 9 latach Rosjanie wskazali winnego katastrofy smoleńskiej
  6. Boczek z Kiepskich pokazał się z córką. Dziewczyna niesamowicie go przypomina 

Źródło: Onet

Następny artykuł