Wpłacili pieniądze, by wyjechać na pielgrzymkę. Teraz twierdzą, że zostali oszukani

Wpłacili pieniądze, by wyjechać na pielgrzymkę. Teraz twierdzą, że zostali oszukani Źródło: Unsplash/ Oskar Vertetics

Pielgrzymka do europejskich sanktuariów miała być dla grupy parafian z Brzustowa wyprawą życia. Niestety, skończyło się na zawodzie życia. Po wpłaceniu pieniędzy, z biurem pielgrzymkowym zerwał się kontakt.

Pielgrzymka do Hiszpanii i Portugalii miała zostać zorganizowana w Brzustowie w województwie łódzkim. Grupa 55 parafian twierdzi, że została oszukana przez biuro podróży, które sprzedawało wyjazd. Kontakt z szefową biura urwał się, gdy uczestnicy przelali pieniądze na wyjazd.

Pielgrzymka organizowana przez biuro-widmo

Pielgrzymkę organizowało biuro podróży "Barka", którego dyrektorką jest Marta P. Oferta biura była bogata - znaleźć w niej można było wyjazdy do miejsc sakralnych w Europie czy w Chinach. Jednak firma znalazła się w kłopotach finansowych - już wcześniej kilka wyjazdów musiało zostać odwołanych. Sprawy trafiły nawet do sądu. Jak podaje Polsat News, dyrektorka biura ma za sobą cztery wyroki. Marta P. zamknęła "Barkę" i otworzyła nowe biuro.

Okazuje się, że nowa firma Marty P. nie istnieje. Pod adresem widniejącym w jej danych nie funkcjonuje biuro podróży. Śladu po firmie nie ma też w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie. A musiałby być, gdyby biuro starało się o pozwolenie na przeprowadzanie zorganizowanych wyjazdów.

Parafianie padli więc ofiarą cynicznego oszustwa.

Pielgrzymka się nie odbędzie. Ludzie oszukani

Sposób działania Marty P. był bardzo wyrafinowany. Zdobyła ona zaufanie proboszcza i parafian, organizując wcześniej kilka udanych pielgrzymek. Dyrektorka biura często też odwiedzała parafię. Nic nie wskazywało, że następny wyjazd się nie odbędzie. Gdy w parafii pojawił się pomysł odwiedzenia sanktuariów Portugalii i Hiszpanii, oczywiste było, że organizację proboszcz zamówi u Marty P.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

I faktycznie, kobieta przygotowała program i oszacowała pielgrzymkę na 2800 złotych za osobę. Chętni zaczęli wpłacać pieniądze, a gdy termin wyjazdu zaczął się zbliżać - kontakt z biurem się urwał. Zaniepokojony proboszcz wezwał policję. 

Aleksandra Jakubiak z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim twierdzi, że służby starają się ustalić, co stało się z wpłaconymi pieniędzmi. Dodaje, że policja jest w kontakcie z Martą P.

- Kobieta jest z nami w kontakcie telefonicznym, ona nie jest mieszkanką powiatu tomaszowskiego, mieszka kilkadziesiąt kilometrów stąd. Ona chce wyjaśnić tę sprawę, wyjaśnić okoliczności i dlatego chce z nami współpracować. Jesteśmy umówieni na czynności z jej udziałem - wyjaśnia Aleksandra Jakubiak.

Dzisiaj grzeje: 1. Do seniorów trafią ogromne pieniądze. Kwoty zwalają z nóg, a dojdzie do tego już wkrótce

2. Twoje dziecko chodzi do szkoły? Już niedługo zapłacisz za to nawet 1700 zł

Jak donosi Polsat News, Marta P. zadeklarowała w rozmowie z policją, ze sama skontaktuje się z proboszczem i wyjaśni sprawę. Ksiądz poinformował, że do tej pory nie doczekał się telefonu.

  1. Ojciec Marii Sadowskiej, gwiazdor programu "Tęczowy Music Box" oskarżony o pedofilię. Miał zgwałcić kilkadziesiąt dziewczynek [18+]
  2. Znana piosenkarka była bita przez partnera, znęcał się również nad ich małą córką. Jej wyznanie jest wstrząsające
  3. Mąż wysłał Marcie sms-a z Anglii. Zatkało ją, gdy zobaczyła treść wiadomości
  4. Przygarnęli małego puszystego szczeniaczka. Oczy wam wyjdą z orbit, gdy zobaczycie jakie zwierzę z niego wyrosło!
  5. Mąż pochował żonę w głębokiej śpiączce. W trumnie znaleziono ślady drapania
  6. Właśnie ujawniono nadawcę przelewu na prawie milion złotych dla Tadeusza Rydzyka. W głowie się nie mieści

Źródło: Polsat News

Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu