Sąd skazał go za pedofilię, a teraz pracuje z dziećmi. Przerażający skandal w Rabce

Sąd skazał go za pedofilię, a teraz pracuje z dziećmi. Przerażający skandal w Rabce Źródło: maxpixel.net

Pedofilia to ostatnia rzecz, jakiej rodzice chcieliby dla swoich dzieci. Niestety w sanatorium w Rabce Zdrój doszło do czegoś niesamowicie potwornego. Mężczyzna z zarzutami za pedofilię pracował w tym samym budynku, co dziesiątki nieletnich.

Pedofilia w ostatnich latach coraz częściej wychodzi na jaw w polskim społeczeństwie. Media raz po raz nagłaśniają wstrząsające opinię publiczną sprawy, a teraz wszystkich wprawiła w osłupienie sprawa z województwa małopolskiego. Tam mężczyzna nie dość, że skazany został za czyny pedofilskie, to w dodatku nadal ma kontakt z dziećmi. Rodzice nie kryją swojego oburzenia i są gotowi z tym walczyć, za to pracodawca mężczyzny nie widzi w tym nic złego.

Pedofilia w Rabce Zdrój

Sprawa miała miejsce już 4 lata temu. Sebastian K. - lokalny trener fitness i model, miał wykorzystywać swoją pasierbicę. Wtedy 10-letnia dziewczynka pewnego dnia sama wszystko wyznała swojej mamie. Powiedziała o zdarzeniach z najmniejszymi szczegółami i nie było wątpliwości - dziecko było molestowane.

Oczywiście mężczyzna zaprzeczył całemu zajściu, utrzymywał, że jest niewinny, pozwalał upubliczniać swój wizerunek i tłumaczył się, że to zemsta jego już byłej partnerki za to, że się z nią rozstał. 

Mimo zeznań matki i dziecka, prokurator podjął zadziwiającą i szokującą dla obserwujących postępowanie decyzję. Sebastian K. nie został aresztowany, nie zakazano mu także kontaktów z dziećmi. Pracował wówczas jako fizjoterapeuta w jednym z rabczańskich sanatoriów dla dzieci.

Mężczyźnie postawiono zarzuty, w 2016 wpłynął do sądu akt oskarżenia, a sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami w kwietniu tego roku.

Mężczyzna nie trafi do więzienia

Prokuratura była za tym, aby sprawę skazać na 2 lata pozbawienia wolności. Sąd podjął inną decyzję - zawiesił wykonanie 2-letniej odsiadki na 5-letni okres próby. Do tego konto Sebastiana K. zostanie uszczuplone o 100 tysięcy złotych na poczet swojej ofiary i nie wolno mu się do niej zbliżać (i do jej mamy) przez 8 kolejnych lat.

Także na 8 lat zakazano mu wykonywanie pracy z dziećmi. Musiał zrezygnować ze swojej pracy dziecięcego fizjoterapeuty. Miał z nimi bardzo bliski kontakt, bo prowadził zajęcia między innymi na sanatoryjnym basenie. Wyrok jest nieprawomocny, a oskarżony odwołał się do wyższej instancji. Całe postępowanie jeszcze się nie zaczęło.

"Nie widzę w tym nic złego"

Szokującą dla rodziców postawę przyjął Wojciech Skałka, dyrektor rabczańskiego Sanatorium Cegielskiego.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Pan Sebastian cały czas jest naszym pracownikiem. Nie widzę w tym nic złego. Wiem, że zapadł wyrok w jego sprawie, ale jest on nieprawomocny, więc w świetle prawa ten człowiek cały czas jest niewinny. Jeżeli to się zmieni i wyrok się uprawomocni, wówczas będę się zastanawiał, co z tym faktem zrobić. Do tego czasu pan Sebastian na pewno będzie u nas pracował, z tym że nie prowadzi on zajęć z dziećmi, a jedynie z osobami dorosłymi. W naszym sanatorium przebywają bowiem również i tacy kuracjusze - powiedział dyrektor w rozmowie z dziennikarzami.

Nie zmienia to jednak faktu, że przebywa w tym samym budynku, co małe dzieci. Opiekunowie pociech są szczerze zaniepokojeni. Ci, którzy z kolei znali Sebastiana K. mieli o nim bardzo dobre zdanie. Część osób wierzy w wersję oskarżonego fizjoterapeuty.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Nie żyje John Singleton. Słynny reżyser „Chłopaków z sąsiedztwa”
  2. Aleksandra Kwaśniewska zniknęła z mediów! W ten sposób nie uciszy plotek o CIĄŻY
  3. To miał być największy moment w karierze Roksany Węgiel. Kuriozalna decyzja pozbawiła ją marzeń
  4. Magda Gessler zamieściła rozpalające zmysły zdjęcie córki w samej bieliźnie. "Jestem dumna"
  5. To już oficjalne! Rodzice dostaną nie tylko 500 plus. Dodatkowe kilkaset złotych na bardzo prostych warunkach

Źródło: Gazeta Krakowska

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News