Kłamał ws. morderstwa Pawła Adamowicza. Wstrząsające zeznania pracownika ochrony, przyznał się do winy

Kłamał ws. morderstwa Pawła Adamowicza. Wstrząsające zeznania pracownika ochrony, przyznał się do winy Źródło: .

Paweł Adamowicz został zamordowany podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na początku tego roku. Sprawa, choć na pozór mogłaby się wydawać oczywista, wcale taka nie jest. Proces wciąż trwa i jak się okazuje, świadek złożył fałszywe zeznania.

Paweł Adamowicz padł ofiarą Stefana W., który bestialsko zamordował go na oczach tysięcy mieszkańców Gdańska. Gdyby ochrona powstrzymała go przed wtargnięciem na scenę, być może udałoby się zapobiec tragedii. Tak się jednak nie stało, a pracownik ochrony odpowie teraz za składanie fałszywych zeznań. 

Paweł Adamowicz mógł zostać uratowany? Ochroniarz oszukał sąd

Tuż po dokonaniu zbrodni zaczęły padać pytania o to, jak nieupoważniony mężczyzna mógł wtargnąć na scenę, gdzie znajdowały się ważne osobistości, w tym prezydent Gdańska. Dariusz S., który 13 stycznia pełnił funkcję Stanowisko dyrektora do spraw bezpieczeństwa i BHP, zeznał, że morderca pokazał mu indetyfikator z napisem "Media". Dzięki miał możliwość wejścia ma scenę, a ochroniarze nie popełniliby błędu. 

Jak się okazało w toku postępowania śledztwa, wcale tak nie było. Stefan W. nie dysponował podobnym dokumentem, a Dariusz S. zwyczajnie oszukiwał, najpewniej by się chronić i ukryć niekompetenecję pracowników.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Bezpośrednio po zdarzeniu i zatrzymaniu sprawcy przekazał policjantom identyfikator z napisem MEDIA. Poinformował ich, że Stefan W. posłużył się plakietką w celu wejścia na scenę. Jak ustalono, faktycznie nie miało to miejsca - powiedziała Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Dariusz S. usłyszy kilka zarzutów. Grozi mu 8 lat więzienia

Składanie fałszywych zeznań to nie jedyne wykroczenie Dariusza S. Oprócz tego mężczyzna usłyszał zarzut nakłaniania innych świadków do poświadczenia nieprawdy oraz posiadania broni palnej bez pozwolenia.

- Jak ustalono, przed drugim przesłuchaniem, w dniach 16 i 17 stycznia 2019 roku, Dariusz S. kontaktował się ze wskazanym przez siebie pracownikiem, nakłaniając go do złożenia zeznań. Miały one potwierdzić jego wersję, przedstawioną następnie w trakcie drugiego przesłuchania - powiedziała rzecznika prokuratury.

Dzisiaj grzeje: 1. Do seniorów trafią ogromne pieniądze. Kwoty zwalają z nóg, a dojdzie do tego już wkrótce
2. Fatalne wiadomości dla osób w średnim wieku. Wasze emerytury drastycznie spadną

Oskarżony przyznał się do winy w każdym z tych przypadków. Nie chciał już dłużej kłamać, ale też nie potrafił racjonalnie umotywować swoich działań. Jak powiedział, po prostu spanikował i nie zastanawiał się nad tym, co talk naprawdę robi.

- Przyznaję się do wszystkich zarzucanych czynów, ale nie chciałbym próbować wyjaśniać tego, co się stało. Po prostu nie potrafię, spanikowałem. I tego, w jaki sposób ja zakupiłem ten pistolet, nie pamiętam. Wydaje mi się, że przez internet, ale nie jestem w stanie powiedzieć dokładnie, skąd. Ale nabyłem ten pistolet i był moją własnością - powiedział.

Peugeot 308 Sprawdź!

 

  1. Renata Beger zmieniła się nie do poznania. Nie uwierzycie, jak teraz wygląda! Legenda Samoobrony nie przypomina dawnej siebie
  2. Dominika Tajner zmagała się z ciężką chorobą. Wiśniewski zarzucił jej, że udaje
  3. Wstrząsające oświadczenie przyjaciółki Leppera. Zamierza ujawnić całą prawdę o jego śmierci
  4. Trzymał Ewę w piwnicy. Gwałcił i ją sprzedawał kolegom
  5. Boczek z "Kiepskich" jest nie do poznania. Schudł przez straszną chorobę (ZDJĘCIA)

Źródło: Super Express

Następny artykuł
0 Skomentuj

Którego twardziela z Pierwszej Miłości wolisz?

Komentarze 0

Ocena artykułu