Paryż: Żółte kamizelki znów podpaliły stolicę, trwają starcia (zdjęcia)

Paryż: Żółte kamizelki znów podpaliły stolicę, trwają starcia (zdjęcia) Źródło:

Paryż ponownie rozgrzany do czerwoności. W stolicy jeszcze raz doszło do starć "żółtych kamizelek" z policją. Nic nie wskazuje na to, by ruch protestujących zrezygnował z dalszych akcji i konfrontacji ze służbami bezpieczeństwa. Paryż znów został podpalony. 

W każdy weekend od 8 tygodni we Francji dochodzi do protestów francuskiego społeczeństwa przeciwko rosnącym kosztom życia, których nie potrafi zatrzymać prezydent Emmanuel Macron. Demonstracje kończą się starciami z uzbrojoną po zęby francuską policją.

Paryż: Żółte kamizelki powracają

Żółte kamizelki powracają na francuskie ulice. Jak co sobotę Francuzi protestują przeciwko coraz większym opłatom i polityce prezydenta Macrona. Mimo, że francuski prezydent wraz z rządem wycofali się z planowanej podwyżki cen paliwa, obywatele nie zamierzają się zatrzymywać. Po spełnieniu ich żądań dotyczących podwyżki cen paliwa, żółte kamizelki domagają się teraz podniesienia emerytur, zasiłków dla bezrobotnych oraz płac. Najbardziej radykalni nie wyobrażają sobie zakończenia protestów bez dymisji prezydenta Emmanuela Macrona. Jak tym razem doszło do pierwszych starć? Demonstrujący obywatele zaczęli rzucać kamieniami oraz butelkami w pilnujących porządku policjantów, co wywołało reakcję służb bezpieczeństwa. W ruch poszedł między innymi gaz łzawiący.

Paryż podpalony, trwają demonstracje

W Paryżu trwają marsze i demonstracje żółtych kamizelek, które nie zamierzają zrezygnować ze swoich żądań. Na ulicach już pojawił się ogień, doszło do pierwszych starć z policją. W akcji są już jednostki straży pożarnej, zaś tłumy demonstrantów przemieszczają się ulicami miast. Sytuacja jest coraz bardziej napięta. Większość demonstrujących zachowuje się w pokojowy sposób i wykrzykując swoje hasła kroczy ulicami Paryża, niestety część ewidentnie szuka starć ze służbami bezpieczeństwa. Przemierzając ulice Paryża możemy słyszeć dobiegające zewsząd syreny, wybuchy petard oraz głośne skandowanie haseł antyrządowych. Przypominamy, że do tej pory w wyniku masowego protestu żółtych kamizelek zginęło 10 osób, a aż 1500 odniosło rany. Najbardziej niebezpieczne były blokady dróg urządzane przez demonstrujących. Sytuacja polityczna we Francji jest bardzo niestabilna, a pozycja prezydenta Macrona słaba. Rosną również koszty, które ponosi kraj w związku z protestami żółtych kamizelek.
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News