Obiegowa opinia o Kwaśniewskim cierpiącym na chorobę alkoholową rozpowszechniła się na szeroką skalę, kiedy w czasie obchodów upamiętniających mord na polskich żołnierzach dokonany przez NKWD w Charkowie prezydent był pijany jak bela. Teraz kulisy najsłynniejszej imprezy III RP ujawnił jego były współpracownik odpowiedzialny za ochronę – Jerzy Dziewulski.

Według niego prezydent nie tknąłby wtedy alkoholu, gdyby nie… obecny arcybiskup – Sławoj Leszek Głódź – który również wziął udział w pamiętnych obchodach. To właśnie on celowo miał upić prezydenta, który nie mógł przecież odmówić tak ważnemu przedstawicielowi kleru.

Głódź wchodzi, mija mnie tak, jakby mnie nie było, idzie prosto do oficera i mówi: polewaj – relacjonuje sytuację Dziewulski.

Do feralnego zdarzenia miało dojść już na pokładzie samolotu. Na podstawie relacji przyznać trzeba, że wtedy po raz kolejny przedstawiciele Kościoła w Polsce pokazali swoją dominację nad świeckimi, lewicowymi władzami.

https://www.youtube.com/watch?v=JmMqqrYPXQI

...

Zobacz również