Kanclerz Niemiec wróciła już z urlopu. W pierwszej powakacyjnej wypowiedzi poruszyła bardzo kontrowersyjny temat. Jest on elementem jej walki o reelekcje w jesiennych wyborach do Bundestagu.

Angela Merkel w piątek spotkała się w Berlinie z Wysokim Komisarzem ONZ ds. uchodźców Filipem Grandim i dyrektorem generalnym Międzynarodowej Organizacji Migracji Williamem Lacy Swingiem. Podczas rozmowy, przyrzekła przekazanie kolejnych 50 milionów euro na rozwiązanie kryzysu uchodźczego. Pieniądze miałyby trafić przede wszystkim do rządu libijskiego, gdyż właśnie stamtąd do Europy przybywa najwięcej osób.

– Problem nielegalnej migracji z Libii jest prawdziwym wyzwaniem. Szkolenie libijskiej służby ochrony wybrzeża spowodowało, że ludzie przechwytywani są w libijskich wodach przybrzeżnych i zawracani na ląd. Teraz trzeba zadbać o to, żeby zostali zakwaterowani w godnych warunkach – powiedziała.

Szefowa niemieckiego rządu popiera zwiększenie liczby imigrantów, których przyjmie jej kraj. Powiedziała, że kwota 20 tyś. zostanie podwojona, a Europa powinna sobie z taką ilością ludzi poradzić, gdyż sama ma 500 milionów mieszkańców. Niemcy, jej zdaniem, są na to gotowe. Warunkiem takich zmian jest jednak zapanowanie nad migracją nielegalną.

Jej słowa są prawdziwą polityczną bombą atomową. Nie dość bowiem, że ta deklaracja wpłynie na rozwój kryzysu migracyjnego w całej Europie, to ma zadecydować o zwycięstwie Merkel podczas wrześniowych wyborów do niemieckiego parlamentu. Dodała, że o temacie uchodźców należy i trzeba rozmawiać. Kanclerz twierdzi, że rozwiązanie problemu jest coraz bliżej, ale także, iż wciąż jest wiele do zrobienia.

– Tematów, które nas absorbują, nie będziemy wykluczać z walki wyborczej. Trzeba o tym rozmawiać. Polityka uchodźcza to poważne zadanie, które trzeba wykonać, podobnie jak inne – dodała.

ZOBACZ TAKŻE

https://www.youtube.com/watch?v=hE8DTQ0wSsc

źródło: msn.com

...

Zobacz również