Jak wybrać opony zimowe do samochodu? Eksperci nie mają wątpliwości

Jak wybrać opony zimowe do samochodu? Eksperci nie mają wątpliwości Źródło:

Opony zimowe wymieniamy najczęściej dopiero wtedy gdy spadnie pierwszy śnieg. W Polsce kultowe hasło "zima znowu zaskoczyła kierowców" sprawdza się regularnie od lat. Jeśli pomyślimy o odpowiednim ogumieniu odpowiednio wcześniej, to nagły atak zimy nie skończy się dla nas jazdą bez trzymanki.

Opony zimowe przetestowali niedawno niemieccy specjaliści. Wynikami testów podzielił się branżowy magazyn Autokult.pl. Odnotował, że sukces w zestawieniu opon zimowych osiągnął nasz rodzimy producent z Dębicy. Testerzy wzięli na kontrolę opony w dwóch najczęściej stosowanych rozmiarach. Eksperyment dowodzi, że za całkiem niewielkie pieniądze zakupimy komplet opon zimowych, które posłużą nam przez lata. A w czasie opadów śniegu i mrozu przyczynią się do lepszej przyczepności na drodze. Za właściwości opon przyznawano noty punktowe - im niższa cyfra, tym lepszy wynik. Eksperci oceniali m. in. nośność, hałas emitowany w trakcie jazdy, wpływ na zużycie paliwa, zachowanie na suchym i mokrym asfalcie. Przydzielano też podsumowujące noty słowne, np. "dobra", "wystarczająca" czy najsłabsza "niewystarczająca".

Oszczędzimy nie tracąc na jakości

Najdroższy w stawce aut miejskich Michelin Alpin 5 (340 zł) uzyskał rewelacyjny wskaźnik w nośności. Opony francuskie gorzej radzą sobie za to w kontekście hałasu. Z drugiej strony trudno o niższy współczynnik hałasu w zimowych oponach. Wszystkie oceniane koła nie osiągnęły lepszej oceny niż 3. Z kolei Pirelli Cinturato Winter za 290 zł nieco gorzej radzi sobie na suchym asfalcie. "Zadowalającą jakość" w przystępnej cenie dadzą nam opony zimowe firmy Kleber. Łączna nota producenta wyniosła 2,6. Jedną sztukę, dostaniemy już za ok. 230 zł. W porównaniu do Michelina oszczędzimy więc ponad sto złotych na jednej oponie. Przy komplecie Klebera można by rzec, że zaoszczędziliśmy na co najmniej jedną dodatkową "zimówkę".

Które opony zimowe wypadły słabo?

"Niewystarczającą" ocenę (5,5) w kategorii aut segmentu B otrzymały opony Laufenn IFIT. Mankamentem jest w ich przypadku przyczepność do mokrego asfaltu. A niespecjalnie na nich zaoszczędzimy - wszak to wydatek rzędu 210 zł za jedno zimowe ogumienie. W pojazdach z segmentu "B" rozrzut cenowy między najtańszą a najdroższą oponą wynosi 80 złotych. Dla jednych to niewiele, dla innych - przy pomnożeniu przez cztery - przy zakupie tańszych kompletów zaoszczędzimy na piątą, awaryjną zimówkę. A i jeszcze zostanie coś w kieszeni. Wydatków przy aucie zimą nie powinno zabraknąć. Dobrą cenę z dobrymi parametrami ma polski producent opon Dębica. W wersji Frigo 2 uznano je za "zadowalające" (łączna nota 2,9, identyczna w pomiarach przyczepności na suchym i mokrym asfalcie. Dębica najgorzej poradziła sobie z hałasem na drodze, ale ten "mankament" rzutuje na ocenę opony zimowej każdej innej firmy.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ W tym segmencie nie zadowala za to ekspertów opona od Nankang Snow SV-3. Gorzej radzi sobie na asfalcie mokrym, bywa też głośniejsza od konkurencji. Za sztukę zapłacimy o kilka złotych więcej niż za Dębicę. Dobrą jakością cechują się w segmencie B opony od Dunlop Winter Response 2 i Continental WinterContact TS860. Obie uzyskały wysoką ocenę dzięki znakomitej adaptacji do śniegu (poniżej współczynnika 2). Za obie zapłacimy po 220 zł. Serwis przypomina, że przed każdą wymianą opon na "zimówki" powinniśmy sprawdzać stan ich bieżnika. Polskie przepisy zezwalają na jazdę przy bieżniku nie mniejszym niż 2 mm. W praktyce o wymianie musimy pomyśleć już wtedy, gdy wysokość spada poniżej 4 mm.



  1. Tysiące opon zimowych wycofanych! Sprawdź jakie masz, możesz zginąć
  2. Dziadowskie rządy! Rozdali 29 milionów, nie starczyło na opony
  3. Ciężarówką staranował policję pod Warszawą. Padły strzały, ogromna obława

Następny artykuł