"Oj Dawid, mam chcicę, uważaj!" Szokujące wyznania polskich kleryków

"Oj Dawid, mam chcicę, uważaj!" Szokujące wyznania polskich kleryków

Książka Marcina Wójcika "Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu", która niedawno weszła do polskich księgarni to prawdziwa bomba. Reporter "Dużego Formatu" spisał w niej wspomnienia Konrada i Dawida - dwóch byłych studentów Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. Dawni klerycy opowiadają o seksie, alkoholu i homoseksualizmie wśród polskiego kleru.

Sztywne reguły panujące w seminarium i brak możliwości zaspokojenia swojego popędu seksualnego wielu kleryków skłania w stronę autoerotyzmu bądź różnego rodzaju dewiacji. Niektórzy z nich przejawiają skłonności pedofilskie. - Według Andrzeja związek z trzynastolatką nie jest pedofilią. Przecież ma już okres i Bóg poprzez ten okres mówi jej, że jest gotowa do roli matki - relacjonuje na kartach książki Dawid. Kandydaci na księży uprzyjemniają sobie czas również alkoholem, który skrzętnie ukrywają przed nauczycielami. Wielu kleryków w celu zaspokojenia swoich żądz zaczyna się interesować swoimi kolegami z seminarium. Bliskość pomiędzy młodymi mężczyznami przybiera różne formy. - Koledzy zaczęli zwracać się do siebie po nazwiskach. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie używali formy żeńskiej. (…) Pojawiły się zabawy siłowe w pokojach. Bigosowa droczy się przy kawie z Krajewską, najczęściej o błahostki, np. grubość łydek. W końcu Krajewska nie wytrzymuje, powala Bigosową na łóżko, zaczynają się ni to bić, ni to ukradkiem dotykać tam, gdzie nie wolno się dotykać - opowiada Konrad. Seks pomiędzy klerykami oraz księżmi jest według zeznań bohaterów książki na porządku dziennym. Przykład rzekomo idzie z góry - księża (nawet ci w randze biskupa) sypiają ze swoimi kierowcami, studentami seminarium oraz kolegami. Według danych prof. Lwa-Starowicza, aż 22% duchownych jest homoseksualistami. To zdecydowanie wyższy odsetek niż w przeciętnej populacji. Inną patologią polskiego kościoła, którą w swojej książce obnaża Wójcik jest kradzież pieniędzy pochodzących z ofiar od wiernych. Dzięki nim niektórzy duchowni mogą pozwolić sobie na wystawny styl życia. - W czasie Bożego Narodzenia w parafii Krystiana jest kilkanaście składek, co daje około sześciu tysięcy złotych wyciągniętych za plecami kościelnego. Tyle samo składek jest w Wielkanoc, co daje drugie sześć (…) Zapytałem go, czy ma wyrzuty. Wyrzuty? Pieniądze zostają w Kościele - czytamy w "Celibacie". Z braku kobiet zaczynają interesować się swoimi współbraćmi – "Oj, Dawid. Mam chcicę. Uważaj", "Rwie mnie. Rzucę się na mięso z pierwszego roku" – to tylko niektóre komentarze przyszłych księży, które zamieścił w swojej książce Marcin Wójcik. Źródło: fakt.pl

Następny artykuł