Wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. Sondaże przedwyborcze, szczególnie w okresie kampanii wyborczej, są pilnie śledzone i poszukiwane. Polacy chętnie sięgają po liczne informacje przedstawiane przez kolejne ośrodki badawcze. Mają one ogromne znaczenie także dla samych polityków. A są… często jednym wielkim kłamstwem. O tym teraz słów kilka.

Wybory samorządowe nadchodzą, w związku z tym sondaże przedwyborcze cieszą się coraz większą popularnością. Są ośrodki badawcze, które sondaż przeprowadzają co miesiąc, są takie, które robią to nawet częściej. Wszystko zależy od tego, jakie medium i z jakimi pieniędzmi zgłosi się do danego ośrodka. Bywają takie chwile, kiedy w ciągu zaledwie kilku dni pojawia się równocześnie kilka-kilkanaście różnych sondaży, które na dodatek sobie zaprzeczają.

Jedna strona zamawia sondaże innego ośrodka badawczego, przeprowadzane inną metodą. Uzyskują lepsze dla siebie wyniki i je ogłaszają. Ale w ostatecznym rozrachunku są pewne granice takiego „obchodzenia” rzeczywistego poparcia. Jak sondażownia przeprowadziła badanie, to z jego danych wynika konkretnie to i to. Jak zrobić tak, żeby mimo wszystko wyniki bardziej podobały się nam, niż oponentom, nawet jeśli na zdrowy rozum mówią coś przeciwnego?

Wybory samorządowe za pasem. Jak manipulować sondażami?

Metod naturalnie jest bardzo wiele. Ostatnio Telewizja Polska wsławiła się fantastycznym przykładem manipulacji danymi sondażowymi. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że wszystko zostało przedstawione z należytą starannością. Słupek Rafała Trzaskowskiego był wyższy od tego Patryka Jakiego. Liczby były prawdziwe – Jaki przegrywa.

A jednak – sondaż został przez TVP przedstawiony jako… wielki sukces Zjednoczonej Prawicy. Jakim sposobem? Ano wystarczyło napomknąć, że jeszcze niedawno Jaki w sondażach przegrywał sromotnie, a teraz tylko trochę. Znaczy – zbliża się do Trzaskowskiego i za chwilę go przegoni.

Metod jest znacznie więcej. Czasami mają one miejsce jeszcze na poziomie sondażowni, kiedy „odpowiednio” zadanymi pytaniami doprowadzamy do uzyskania zaplanowanej z góry odpowiedzi. Wszyscy znamy pojęcie „pompowania” w sondażach danej partii. Swego czasu uważano, że taki proces ma miejsce w przypadku Nowoczesnej.

Kolejna metoda, stosowana już na poziomie mediów – manipulowanie wysokością słupków. Przy minimalnych różnicach rysuje się drastycznie różnej wysokości słupki na wykresie. Przy drastycznej różnicy – minimalne różnice w wysokości słupków.

Jednak moją ulubioną w ostatnim czasie metodą jest omawianie wyników sondaży na podstawie grupy „zdecydowanych”. W sondażu bierze udział ok. 1000 osób. Zwykle 60-kilka procent deklaruje gotowość pójścia do wyborów. Bada się preferencje w zasadzie tylko tej grupy – ok. 600-700 osób.

Spośród tych osób spora liczba nie wie, na kogo zagłosuje. To czasem kilkanaście do nawet ok. 20%. W związku z tym przedstawiamy sondaż, w którym – przykładowo – PiS ma 40%, PO ma 20%, K’15 ma 10%, .N ma 5%. Z pozostałych 25% – 5 dzielone jest między resztę partii, a 20% jest niezdecydowanych.

Kiedy jednak wyrzucimy do śmieci tych 20% niezdecydowanych, to nagle okazuje się, że spośród ostatecznie zbadanych ok. 450-500 osób – PiS ma poparcie prawie 50%, albo nawet ponad.

Słupki się nie sumują

Już niebawem odbędą się wybory samorządowe. Przypominam o nich regularnie w tym tekście, bo właśnie z nimi związane są w bardzo dużym stopniu manipulacje sondażami. Tegoroczne wybory samorządowe w wielu obszarach kraju rozgrywać się będą głównie między szeroko rozumianym obozem PiS – czyli Zjednoczoną Prawicą, a zjednoczoną opozycją. W skład tej ostatniej wchodzą przede wszystkim PO i Nowoczesna.

Dlaczego do tego doszło? Ktoś swego czasu spojrzał na sondaże i stwierdził, że PiS wprawdzie ma ogromną przewagę nad każdą partią, jednak kiedy zsumować słupki wszystkich pozostałych partii, to w sumie mają one większe poparcie niż PiS. Stąd wyprowadzono wniosek, że należy zjednoczyć opozycję, by w ten sposób pokonać PiS.

Wniosek wydawać się może słuszny, gdyby nie to, że… nie jest. Otóż wbrew temu, co próbują wciskać media (zwłaszcza opozycyjne) oraz politycy, którzy raczej sami w to nie wierzą, słupki się nie sumują.

Dlaczego słupki się nie sumują?

Choć trudno w to uwierzyć, są wciąż w Polsce wyborcy ideowi. Ludzie, którzy wierzą w idee i je wyznają. Co to ma do słupków sondażowych? Otóż przypominam wszystkim, że gdy w 2015 roku powstawała Nowoczesna Ryszarda Petru, głosiła ona hasła w opozycji zarówno do rosnącego w siłę PiS, jak i do tracącej poparcie PO.

Wielu ludzi się na to nabrało. Wśród nich byli tacy, którzy nadal podkreślają, że „PiS, PO – jedno zło”. Dziś, gdy Nowoczesna umówiła się z PO na wspólny start w wyborach, wielu z tych ludzi rezygnuje z popierania N. o wiedzą, że to równa się poparciu dla PO. A przypominam, że umowa obejmować ma na razie tylko wybory samorządowe, ale może być też przedłużona.

W części regionów PSL decyduje się także dołączyć do Platformy.Nowoczesnej Koalicji Obywatelskiej. Tymczasem wielu wyborców PSL zupełnie gardzi prokapitalistycznymi hasłami Nowoczesnej lub wzajemną pogardą Platformy do ludzi ze wsi, niewykształconych itp. To może znów oderwać kilka punktów procentowych poparcia PSL-owi.

Ja oczywiście nie wierzę w idee polityków. Tym mniej, odkąd Barbara Nowacka, twórczyni lewicowej Inicjatywy Polska, w Warszawie postanowiła poprzeć Trzaskowskiego zamiast lewicowego kandydata Razem i Wolnego Miasta Warszawy – Jana Śpiewaka. Pojawiają się nawet głosy, jakoby Nowacka miała zgłaszać akces do PO. To zaś dla lewicy jest wręcz niewybaczalne. Ktokolwiek zatem liczy na to, że SLD, Razem i inne organizacje lewicowe, dołączając się do P.NKO, zwiększą jej poparcie – jest w błędzie. Byłoby dokładnie odwrotnie, bo lewicowy wyborca gardzi etatystyczną PO i kapitalistyczną N.

Dlaczego media i politycy sumują słupki?

To jest dobre pytanie. Wiedza, którą przedstawiłem powyżej, nie jest jakąś wyjątkową wiedzą tajemną. To raczej rzeczy dość oczywiste. A jednak politycy uparcie dodają te procenty przekonując, że pokonają PiS. To samo robią media, w których już nie raz można było spotkać takie sondaże, gdzie PiS miał niższe poparcie niż opozycja dlatego, że autor artykułu dodał punkty procentowe poparcia PO i Nowoczesnej albo PO, N. i PSL.

Dlaczego? To naturalna manipulacja danymi, która ma na celu przekonanie osób po danej stronie, że są mocni, a przeciwników, że są na tyle słabi, że warto się poddać. PiS i media przychylne partii rządzącej podkreślają, że PiS ma prawie lub ponad 50-procentowe poparcie. Dalej, wyborcy PiS, głosujcie, żeby było jeszcze większe. A wy, wyborcy PO? Nawet nie wychodźcie z domu, nie warto.

PO i media przychylne partii opozycyjnej sumują słupki i mówią: mamy szansę. To nie jest tak, że PiS ma poparcie wyższe od wszystkich. Ale wszyscy muszą zagłosować na PO i jej koalicję. Wtedy jest szansa. Poglądy? O poglądach kiedy indziej, teraz trzeba odsunąć PiS od władzy. A wy z PiS co? Patrzcie na nas, jacy jesteśmy duzi, ile nas, jacy kolorowi, zjednoczeni i żadna partia w Polsce nie miała takiej długiej nazwy jak my. A wy co? Nadal Ziobro z Macierewiczem? Nawet nam was nie żal.

Po obu stronach wygląda to śmiesznie, a wręcz kuriozalnie. Tymczasem rzeczywistość jest taka, że ani PiS nie ma poparcia większości narodu, ani PO i Nowoczesna nie mają szans na pokonanie PiS-u w ogólnokrajowych wyborach. Nawet jeśli wybory samorządowe będą dla koalicji jakimś sukcesem. A ja dalej nie mam na kogo głosować.

Jan Odyniec

Redaktor portalu Pikio.pl, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Światopoglądowy konserwatysta, umiarkowany anarchista, zwolennik społecznej nauki Kościoła. Katolik i mąż.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Pilecki: Wybory samorządowe; dwukadencyjność i co o niej uważam
  2. Wieczorek: Gdzie się kończy wolność słowa? O książce, która nawet dla liberała to już za wiele
  3. Zaborowski: Jak łatwo zapomnieć o bezpieczeństwie na wakacjach

10 min Andrzeja Dudy, które podbiły serca internautów [MEMY]


Znani politycy, którzy ujawnili swój homoseksualizm [ZDJĘCIA]

Zobacz również

Redaktor portalu pikio.pl, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Światopoglądowy konserwatysta, umiarkowany anarchista, zwolennik społecznej nauki Kościoła. Katolik i mąż.