Czasem mówi się, że polityka jest sztuką motywowania ludzi o sprzecznych poglądach do wspólnego działania. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki postanowił jednak wznieść się na zupełnie nowy poziom. Udało mu się bowiem zmotywować ludzi o wspólnych poglądach do sprzecznego działania.

Patryk Jaki już wcześniej zasłynął dzięki swojej wypowiedzi, w której stwierdził, że „poseł Kropiwnicki w swoim mieszkaniu prowadzi agencję towarzyską”. Oczywiście informacje te były wyssane z palca, a Jaki musiał przepraszać. Teraz wiceminister sprawiedliwości zabłysnął po raz kolejny.

Przed głosowaniem ws. projektu tzw. ustawy o komornikach Patryk Jaki zaczął wyjaśniać senatorom PiS, że nie obchodzą go opinie osób z ministerstwa sprawiedliwości, bo decyduje on, osobiście. Zażądał od senatorów, aby odrzucili ustawę.

W efekcie płomiennej mowy Patryka Jakiego, doszło do rzeczy naprawdę niepotykanej. Politycy PO i PiS sprzymierzyli się i wspólnie utarli nosa pewnemu siebie wiceministrowi.

Oświadczył on, że rząd przygotowuje kompleksową ustawę o komornikach i zażądał odrzucenie projektu. Na to z ław pisowskich podniosły się okrzyki, że na posiedzeniu komisji przedstawicieli ministerstwa sprawiedliwości poparł zmiany. W odpowiedzi Jaki oświadczył, że to on decyduje, a nie ktokolwiek z ministerstwa i żąda odrzucenia ustawy. Z powodu tego oświadczenia, wygłoszonego w dość arogancki sposób, część senatorów PiS zagłosowała wspólnie z senatorami PO za odrzuceniem wniosku Jakiego i uchwaliła nową ustawę o komornikach. Teraz trafi ona pod obrady Sejmu. – opisuje wicemarszałek senatu Bogdan Borusewicz.

...

Zobacz również