Czarne chmury nad Melanią Trump. Okazuje się, że mieszkańcy Nowego Jorku są przeciw niej. Zorganizowali akcję, która ma na celu wydalenie żony prezydenta z miasta. Co więcej, władze miasta popierają ich pomysł.

Od wyboru Donalda Trumpa na 45. prezydenta USA Melania Trump jest w rozłące z mężem. Pierwsza dama USA mieszka bowiem w Nowym Jorku z synem Barronem, podczas gdy w Białym Domu jej funkcje obejmuje Ivanka Trump, córka prezydenta. Mieszkańcy Nowego Jorku mają jednak już dość takiego układu.

Zorganizowali petycję, która ma przekonać Melanię do opuszczenia miasta. Chcą pokazać prezydenckiej żonie, jak wiele osób sprzeciwia się jej pobytowi w Nowym Jorku. Dlaczego jednak tak bardzo nie chcą u siebie pierwszej damy? Wszystko rozbija się o pieniądze. Od momentu wygrania przez Donalda Trumpa wyborów Nowy Jork wydał aż 24 mln dolarów na ochronę Melanii i jej syna.

Dzienny koszt zapewnienia bezpieczeństwa żonie prezydenta i Barronowi to 146 tys. dolarów. Kiedy dołącza do nich Donald Trump, koszt nagle wzrasta do poziomu 308 tys. dolarów. Dlatego też dalszemu pobytowi Melanii w mieście sprzeciwiają się władze Nowego Jorku. W akcję zaangażował się także były kandydat na prezydenta USA, Bernie Sanders. Aktualnie pod petycją podpisało się już 170 tys. osób.

Pierwsza dama przekonuje jednak, że nie może wyjechać z Nowego Jorku. W mieście ma pozostać jeszcze do czerwca, ponieważ dopiero wtedy swoją naukę w jednej z lokalnych szkół zakończy Barron. Mieszkańcy i władze Nowego Jorku odpowiadają jej, że w takim razie będzie musiała sama opłacać drogą ochronę.

...

Zobacz również