Pies miał guza wielkości noworodka, właściciele nie widzieli problemu. Przez lata cierpiał katusze w brudnym i śmierdzącym kojcu

Pies miał guza wielkości noworodka, właściciele nie widzieli problemu. Przez lata cierpiał katusze w brudnym i śmierdzącym kojcu Źródło: Facebook/Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt

Nowotwór niszczył wygłodzonego psa od środka. Warunki, w których chował się czworonóg, są przerażające. Kiedy pracownicy inspektoratu zobaczyli jego kojec, o mało ich nie zemdliło. Wściekłość mieszała się ze współczuciem.

Nowotwór został zdiagnozowany u wychudzonego i osłabionego psa. Mało brakowało, a mógł zdechnąć w niedługim czasie. Zwierzak w końcu otrzymał właściwą opiekę, a właściciele przejęli się jego losem dopiero, gdy usłyszeli co grozi im za zaniedbania.

Nowotwór został usunięty podczas 5-godzinnej operacji. Nikt nie widział wcześniej tak dużego guza

Inspektorzy z Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt w porę zjawili się, by uratować życie skrajnie zaniedbanego i schorowanego psa. Pracownicy dostali informację od mieszkańców miejscowości Strzelce koło Świdnicy. Czworonóg wabiący się Marat przez ostatnie kilka lat żył w ciasnym kojcu, w którym panował niewyobrażalny brud: odchody i resztki jedzenia wraz z błotem mieszały się ze sobą, tworząc grząski grunt.

Pies był w tragicznym stanie: inspektorzy na miejscu zastali psa z wystającymi żebrami, skulonego i ze smutnym pyskiem. Zaniepokoiło ich też ogromne wodobrzusze. W trybie pilnym zawieźli go do przychodni weterynaryjnej - podczas badań stwierdzono groźną zmianę nowotworową. Pies natychmiast został zoperowany, a zabieg trwał 5 godzin. W końcu weterynarzom udało się usunąć guza śledziony wielkości noworodka. Niestety podczas operacji pies stracił bardzo dużo krwi.

Właściciele Marata to prawdziwi sadyści

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Marat nie zdechł, lecz był poważnie osłabiony i potrzebne było przetoczenie kilku jednostek krwi. Z banku krwi udało się uzyskać potrzebną ich ilość. Na razie weterynarze są ostrożni w rokowaniach i nie chcą dawać złudnej nadziei, ale nie chcą też niejako skazywać psa na śmierć.

- Według właścicieli pies od pewnego czasu nie jadł, jednak nie zrobili nic, aby ulżyć mu w cierpieniu. Nie widzieli także potrzeby udania się z psem do lekarza. Nie potrafili nawet posprzątać odchodów z kojca, w którym pies był trzymany - relacjonuje Konrad Kuźmiński, prezes Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt.

Dzisiaj grzeje: 1. Jolanta Kwaśniewska OSTRO o własnej córce. Takich słów nikt się po niej nie spodziewał
2. Tysiące policjantów na ulicach, w akcji drony i śmigłowce. TVN przekazuje wiadomości z Warszawy, będzie gorąco

Jak przyznaje prezes inspektoratu, właścicieli najbardziej zmartwiło to, że grożą im poważne konsekwencje prawne. Za tak ogromne zaniedbanie mogą trafić do więzienia nawet na 3 lata.

- Nie mamy żadnych wątpliwości, że właściciele Marata dopuścili się rażącego zaniedbania. Będziemy składać przeciwko nim zawiadomienie do prokuratury - komentuje Kuźmiński.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Ryanair wycofuje samoloty. W polskich maszynach wykryto SKRAJNIE NIEBEZPIECZNE pęknięcia
  2. Mąż nagle przerwał pierwszy taniec i odpędził od siebie pannę młodą. Chwilę później cała sala tonęła we łzach
  3. Dała 2-letniemu synowi popularny owoc. Maluch go zjadł i umarł straszną śmiercią
  4. Nieprawdopodobne doniesienia mediów. Książę Harry nie jest synem księcia Karola
  5. Do sali weszła Agata Duda i wszyscy wręcz zaniemówili. Żona prezydenta założyła szałową stylizację, aż trudno nie paść z zachwytu

Źródło: Wprost

Następny artykuł