U noworodka wykryto COVID-19. Jego rodzice zabrali głos, straszne

U noworodka wykryto COVID-19. Jego rodzice zabrali głos, straszne Źródło: flickr.com Bridget Coila

Noworodek przyszedł na świat w bardzo niebezpiecznym okresie - panuje epidemia koronawirusa. Wszyscy dbali o malucha, by ten nie miał najmniejszych szans na zakażenie. Niestety, wykryto u niego COVID-19.

Noworodek, który ma zaledwie 7 tygodni, jest nosicielem koronawirusa. Rodzice oraz personel nie mogli uwierzyć, że maluch się zaraził. Nie miał styczności z nikim, kto mógł mieć jakiekolwiek objawy. Teraz rodzice chłopczyka zabrali głos.

Noworodek był pokryty czerwonymi wybroczynami, straszny widok

7-tygodniowy Curtis Rhodes z Basildon zachowywał się jak przeciętny noworodek - jadł, spał, z zaciekawieniem wpatrywał się w karuzelę, przytulał się do rodziców. Pewnego dnia jego samopoczucie drastycznie się pogorszyło, nikt nie przewidywał, że u noworodka koronawirus może dawać tak widoczne objawy. Należało też wyjaśnić, w jaki sposób zaraził się wirusem SARS-CoV-2.

Toni i Ken Rhodes bali się, że stracą swoje dziecko. Jak mówi mama chłopca, wszystko zaczęło się tydzień temu. Maluch był widocznie zdenerwowany i płakał w inny sposób. Wykazywał ospałość i nie wiercił się w nocy. Kiedy rankiem rodzice zajrzeli do łóżeczka Curtisa, dosłownie zamarli - całe jego ciało było w czerwonych wybroczynach, chłopiec kichał i kaszlał, a jedno z jego oczu było widocznie spuchnięte i leciały z niego łzy. Miał też podwyższoną temperaturę ciała. Rodzice natychmiast pojechali z nim do szpitala, ale tam lekarze początkowo podejrzewali sepsę.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Lekarze zdiagnozowali sepsę i dali noworodkowi antybiotyki. Dopiero potem zlecili test na koronawirusa. Dziecko musiało spędzić w szpitalu kilka dni, a kiedy wydobrzało, rodzice mogli zabrać je do domu. Na drugi dzień otrzymali wyniki testu na koronawirusa - był pozytywny.

Dzisiaj grzeje: 1. RMF podał nieoficjalne szczegóły nowych obostrzeń. Szykują się wielkie ograniczenia
2. Z ostatniej chwili: Będą kolejne zakazy przez epidemię. Dotyczą sklepów i pracy

Rodzice otrzymali polecenie monitorowania oddechu noworodka i przyjechanie z Curtisem do szpitala, gdyby tylko działo się coś niepożądanego. Toni i Ken postanowili podzielić się tą historią z innymi rodzicami - z dużą dozą prawdopodobieństwa sami są zakażeni, a wirus przeszedł z nich na dziecko, mimo że sami początkowo nie mieli objawów. Pojawiły się dopiero potem - silne zmęczenie, ból głowy i gardła, utrata węchu. Małżeństwo apeluje, by chronić swoje dzieci, ponieważ takie maluchy również znajdują się w dużej grupie ryzyka przez obniżoną odporność. Dorośli także powinni obserwować swoje ciało i jeszcze bardziej zadbać o bezpieczeństwo i higienę, jeśli w domu są maluchy.

Najlepsze newsy dnia:

  1. Pesymistyczny raport. W Polskich szpitalach brakuje sprzętu ochronnego
  2. Polski klub apeluje o wznowienie rozgrywek. Zespół Ekstraklasy znalazł się w opłakanej sytuacji
  3. Oficjalnie: Właśnie wprowadzono nowe, poważne obostrzenia dla Polaków
  4. Brali ślub w plenerze, kiedy nagle pies nie wytrzymał. Później stała się rzecz, którą goście zapamiętają do końca życia
  5. Córka Kasi Kowalskiej drugi raz walczy o życie. Były cztery reanimacje
  6. Nie chciało jej się iść do fryzjera, więc wylała na pasemka kilka puszek Coli. Efekty ścinają z nóg

Źródło: Fakt

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News