Adoptowała noworodka, którego nikt nie chciał. Po 28 latach na jaw wyszły bardzo przykre fakty

Adoptowała noworodka, którego nikt nie chciał. Po 28 latach na jaw wyszły bardzo przykre fakty Źródło: Unsplash/Luma Pimentel

Noworodek został adoptowany przez kobietę, która pragnęła mieć własne dziecko. Malec został porzucony przez swoją rodzinę, a przez tygodnie placówka domu dziecka nie mogła znaleźć dla niego godnych opiekunów. Dopiero kobieta - bohaterka niniejszego artykułu - zaopiekowała się nim, co oznaczało jedno - noworodek ma wielkie szczęście. Po wielu latach na jaw wyszła jednak prawda o dziecku, która zaskoczyła wszystkich.

Noworodek miał wielkiego pecha. Każdy, kto po raz pierwszy zobaczył malca na starcie przekreślał go z nieznanych nikomu przyczyn. Niektórzy podejrzewali, że niechęć, jaką malutkie dziecko budzi u innych ludzi, spowodowana jest tym, że jest czarne.

Na szczęście kolor skóry nie miał żadnego znaczenia dla Ingeborg, która widząc po raz pierwszy malutkiego Jordana (tak go nazwano) od razu go pokochała. Po 28 latach wyszły jednak na jaw fakty o dziecku, które dla wielu są niezwykle szokujące i niezwykłe.

Noworodek został adoptowany przez Ingeborg. Kobieta stworzyła mu nowy dom

Ingeborg adoptowała malutkiego, czarnoskórego Jordana, który został porzucony przez własnych rodziców. Ich tożsamość nie jest nikomu znana. Ingeborg pragnęła stworzyć Jordanowi nowy dom, bowiem od zawsze marzyła, by zostać matką. Z pewnych przyczyn nie mogła jednak zajść w ciążę.

Sąd widząc jak Ingeborg opiekuje się Jordanem i dba o jego potrzeby szybko zgodził się, aby kobieta mogła otrzymać pełnię praw rodzicielskich i zaopiekować się dzieckiem. Malec od teraz miał mamę i każdego dnia czuł się przez nią kochany.

Szokujące fakty wyszły na jaw po 28 latach. To spadło na Ingeborg jak grom z jasnego nieba

Po 28 latach Ingeborg dowiedziała się, że ma raka nerki. Narząd musiał zostać niezwłocznie usunięty z jej organizmu. Wkrótce przerzuty zauważono także na jej drugiej nerce. I ją zdecydowano się wyciąć. Od teraz Ingeborg była uzależniona od specjalistycznego sprzętu, który przeprowadzał nieustannie dializę jej krwi. Ingeborg niezwłocznie potrzebowała dawcy nerki.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Dzisiaj grzeje: 1. TVN opublikował nekrolog Woźniaka-Staraka. Łamiące serce słowa
2. Emerytura w końcu bez podatku? Władza mówi jedno "ale"

Okazało się, że Jordan mógł być dawcą dla swojej mamy, w co aż lekarze nie mogli uwierzyć. Oboje nie byli ze sobą spokrewnieni, a w takim przypadku posiadanie kompatybilnych genów jest wręcz niemożliwe. To jednak była prawda - Jordan mógł być dawcą nerki dla swojej mamy, co też wkrótce uczynił. Przeprowadzono operację, a Ingeborg odzyskała pełnię zdrowia.

Niektórzy poboczni obserwatorzy twierdzą, że Jordan to tak naprawdę anioł z nieba, który przemienił się w noworodka, a jego misją było uratowanie Ingeborg, co ujawniono dopiero po 28 latach. Choć to tłumaczenie zdaje się być nieprawdopodobne, to jednak trzeba przyznać, że aż ciężko uwierzyć, że kompatybilność genów obojga, a także późniejsza choroba Ingeborg, to zwyczajny zbieg okoliczności.

 

  1. Wiadomo, gdzie Piotr Woźniak-Starak chciał zabrać swoją żonę za 3 dni. Nie zdążył. To było ich wyjątkowe miejsce
  2. Józef Oleksy wyjawił straszliwe informacje o Jolancie Kwaśniewskiej. To się aż nie mieści w głowie
  3. To śmierć Piotra Staraka ją do tego skłoniła. Joanna Koroniewska wyznała bolesną prawdę o swojej mamie
  4. 2-latek strasznie płakał. Matka myślała, że to z zazdrości o braciszka, ale spojrzała na niego i zrozumiała, co się dzieje
  5. Niestety, ale to prawda. Zrozpaczona mama próbowała połączyć główkę synka z resztą jego ciała

Źródło: Topniusy

Następny artykuł