Nieoczekiwanych zmian w prawie ciąg dalszy. Tym razem nowe przepisy są napisane w taki sposób, że trudno je interpretować. Wiadomo jedynie, że kierowcy boją się o swoje portfele, bo nie mając jednej ważnej rzeczy, mogą zostać ukarani.

Prawo wprowadzone w 2002 roku nakazywało kierowcom umieszczanie na swoich pojazdach (z tyłu samochodu bądź w prawym dolnym rogu tylnej szyby) widocznego symbolu, zawierającego litery „PL”. Przepis nie obowiązywał jednak tych, którzy ów symbol na autach już posiadali.

Chodziło głównie o nowe, białe rejestracje, na których skrót nazwy naszego państwa widniał fabrycznie. Nieoczekiwanie popularna „pe-elka” powraca, ale nie bez kontrowersji.

ZOBACZ TAKŻE: Kierowcy będą musieli CO ROKU zdawać egzaminy

Niejasne zasady

Rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z dnia 18 grudnia 2017 roku ponownie wprowadza przepisy sprzed 15 lat. Brzmienie rozporządzenia różni się tylko jednym szczegółem od tego z 2002 roku. Likwiduje mianowicie zapis o braku potrzeby umieszczania dodatkowego „PL”.

W przypadku jego nieobecności nakładany ma być kara finansowa w postaci mandatu. Jak jednak będzie egzekwowana i gdzie, tego nie wie nikt.

ZOBACZ TAKŻE: Kierowcy sowicie ZAPŁACĄ! Zaskakujący pomysł władz

Fakt ten wzbudził wielkie kontrowersje w środowisku kierowców, którzy faktycznie nie wiedzą, co mają robić. Interpretacje nowych przepisów są różne. Jedni twierdzą, że pominięto ważny zapis przez pomyłkę, pozostali, iż uznano za niepotrzebne umieszczanie wspomnianego przepisu z powodu ogromnej powszechności nowych tablic rejestracyjnych.

Trzecia teoria odnosi się do słynnego „powstawania z kolan”, którego ponowne umieszczanie naklejek ma być wyrazem. Niezależnie od tego prawo się zmieniło i trzeba się do niego dostosować.

źródło: motoryzacja.interia.pl

Reprywatyzacja w Warszawie: Najbardziej skandaliczne fakty


Nie uwierzysz, za co w tych krajach grozi kara śmierci! [ZDJĘCIA]

Zobacz również