Do starć doszło w minioną niedzielę obozie dla imigrantów w niemieckim mieście Calden. Incydent rozpoczęła przepychanka podczas wydawania jedzenia. Mimo że do kłótni doszło tylko między dwoma mężczyznami, konflikt szybko przerodził się w zbiorową bijatykę.

Według relacji, miało zacząć się od kłótni dwóch uchodźców – jeden z nich próbował wcisnąć się w kolejkę czekającą na żywność. Doszło do przepychanki między nim a innym azylantem. Nie trzeba było czekać na przerodzenie się krzyków w rękoczyny.

Do kłótni bez zwłoki wtrąciły się kolejne osoby, które sprawiły, że nagle walka dwóch mężczyzn stała się bitwą dwóch sześćdziesięcioosobowych grup. Wieczorem, tego samego dnia, bitwa znów rozgorzała, ale uczestniczyło w niej już prawie 400 osób. Nie była to też już walka na pięści – użyto prętów.

Agresja imigrantów skierowała się też przeciw próbującej załagodzić rozruchy policji. Mundurowym udało się opanować sytuację w placówce dopiero po kilku godzinach. Skutkami tego konfliktu była ucieczka części uchodźców z ośrodka i przeniesienie grupy agresorów do innej placówki.

Na skutek walk rannych zostało czternaście osób – trzech pilnujących obozu policjantów i jedenastu uchodźców. Joerg Radek, jedna z czołowych postaci związku zawodowego policji, oświadczył, że dla większego bezpieczeństwa w takich placówkach należy oddzielić od siebie imigrantów o różnych religiach, a także kobiety od mężczyzn, gdyż te pierwsze często padają ofiarami napaści seksualnych.

Obserwuj Pikio.pl, by być na bieżąco:


źródło: rp.pl
pt

...

Zobacz również