Nożownik zamordował kobietę. Bliscy prosili o pomoc policję, nikt nie zareagował

Nożownik zamordował kobietę. Bliscy prosili o pomoc policję, nikt nie zareagował Źródło: Screenshot z youtube.com/Fakty TVP3 Wrocław [zdjęcie poglądowe]

Nie żyje kobieta, którą w bestialski sposób pozbawił życia nożownik z Zakopanego. Choć wielokrotnie policja otrzymywała zgłoszenia, ostatecznie nikt nie zajął się sprawą, co - jak twierdzi rodzina - spowodowało tragedię. Postronni uważają, że można było jej uniknąć.

Nie żyje ofiara nożownika, która została przez niego napadnięta w swoim własnym domu. Mężczyzna dopuścił się tak strasznego czynu, ponieważ miał bardzo poważne problemy psychiczne, z którymi nie umiał sobie poradzić. Szczegóły sprawy są wyjątkowo wstrząsające.

Nie żyje kobieta z Zakopanego. Zamordował ją nożownik

Kobieta, która została zabita przez agresywnego mężczyznę, mogła uniknąć śmierci. Wystarczyłoby, aby wcześniej mężczyzną dostatecznie zajęli się psychiatrzy, u których bywał wielokrotnie. Ci jednak, w zależności od diagnozy, jaką udało im się ustalić rozmawiając z mężczyzną, podejmowali wobec niego różne kroki. Zdaniem rodziny często niewłaściwe.

 - Diagnozy lekarzy były różne. (...) Mamy żal do systemu, że pozwolił, by człowiek chory psychicznie sam podejmował decyzje. Andrzej powinien być leczony przymusowo w zakładzie - mówi dla "Super Expressu" pani Agnieszka (siostra nożownika).

Wszyscy wiedzieli, że Andrzej nie był zdrowy psychicznie. Nie był też w stanie sam podjąć decyzji o leczeniu, którego zwyczajnie nie chciał.

 - Brat nie chciał się leczyć, byliśmy wobec tego bezradni - mówi dla tabloidu.

W pewnym momencie doszło do tragedii, która być może nie wydarzyłaby się, gdyby w tym czasie Andrzej przebywał w zakładzie zamkniętym pod okiem specjalistów, którzy na bieżąco monitorowaliby jego stan, a także przepisywali mu odpowiednie leki. Przede wszystkim, w trakcie długiej obserwacji w końcu postawiliby mu prawidłową diagnozę.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

O złym stanie sprawcy wiadomo było od dawna. Rodzina domyślała się, że coś jest z nim nie tak. Pierwsze sygnały pojawiały się, gdy ten opowiadał im bardzo irracjonalne rzeczy - mrożące krew w żyłach jego bliskich.

 - Wiedzieliśmy, że jest źle, opowiadał dziwaczne rzeczy – że jest synem Hitlera, że czuje zapach spalonych ciał... Tacie kazał wąchać książkę o Powstaniu Warszawskim... - czytamy w "Super Expressie".

Siostra Andrzeja zgłaszała nawet sprawę na policję - opowiadając o nietypowym, agresywnych zachowaniu swojego chorego brata. Według niej policja zignorowała ją. Być może, gdyby stało się inaczej, później nie doszłoby do zabójstwa, a także okaleczenia drugiej kobiety, która również padła ofiarą nożownika.

Na zarzuty odpowiedział jednak rzecznik małopolskiej komendy. Funkcjonariusze przesłuchali nagrania z jej rozmów z dyżurującym policjantem, z który ta się kontaktowała. Okazało się, że nie mówiła ona nic o niebezpiecznym zachowaniu swojego brata.

 - W zgłoszeniu nie mówiła, że jej brat może zrobić komuś krzywdę - czytamy na stronie "Super Expressu".

Nie wiadomo, kto w tej sytuacji tak naprawdę jest współwinny tragedii. Fakty są jednak takie, że kobieta, do której domu wdarł się nożownik, zmarła na miejscu, a druga - również obecna wtedy w mieszkaniu, z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala.

ZOBACZ TAKŻE NA PIKIO.PL

  1. Eleni po śmierci córki zadzwoniła do matki zabójcy. „Obie straciłyśmy swoje dzieci”
  2. Jacek Chmielnik zmarł tragicznie przez porażenie prądem. Jego śmierć wstrząsnęła wszystkimi
  3. Biedroń przypomniał zapomniane słowa Kory. Teraz nabrały całkiem nowego znaczenia
  4. Beata Szydło spali się ze wstydu. Wyciekło zdjęcie z Kaczyńskim
  5. 65 tys. kobiet nie dostanie trzynastej emerytury! PiS głośno o tym nie mówi

Źródło: Super Express

Następny artykuł