Po tym, jak cudem przeżył jedną z największych tragedii w historii Polski, żywot poświęcił pielęgnacji historii. Mścisław Lurie, który ocalał z powstania warszawskiego tylko dzięki pomyłce niemieckiego kata, zmarł wczoraj w wieku 74 lat.

Powstanie warszawskie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku, było ogromną tragedią nie tylko z racji morderczych walk z okupantem, ogromnych strat i ogólnego zniszczenia wspaniałego niegdyś miasta, ale przede wszystkim bestialstwa, którym wykazali się Niemcy podczas tłumienia zrywu. Już na samym początku walk, około 5 sierpnia oddziały okupanta rozpoczęły swój złowieszczy kontratak.

Zgodnie z rozkazem Adolfa Hitlera, który zażądał całkowitego zburzenia Warszawy i wymordowania wszystkich jej mieszkańców, ss-mani i Wehrmacht przystąpili do niszczenia naszej stolicy. Na pierwszy ogień poszła Wola, w tamtym czasie najbardziej zaludniona, robotnicza dzielnica miasta.

W ciągu zaledwie kilku dni Niemcy wymordowali do około 65 tys. mieszańców Woli, co uważane jest dziś za największą jednorazową zbrodnię na narodzie Polskim w historii oraz największą masakrę cywilów w czasie II wojny światowej. Wśród cudem ocalałych znalazł się Mścisław Lurie, oddany historii bohater walki o pamięć o tamtych strasznych dniach.

Nie żyje Mścisław Lurie

Mścisław urodził się już po rzezi, lecz jego mama Wanda Lurie w czasie jej trwania była w ósmym miesiącu ciąży. Nadchodzącym dzieckiem był właśnie zmarły wczoraj historyk.

– Podeszłam w ostatniej czwórce wraz z trojgiem dzieci do miejsca egzekucji, trzymając prawą ręką dwie rączki młodszych dzieci, lewą – rączkę starszego. Dzieci szły, płacząc. Starszy widząc zamordowanych, krzyczał, że nas zabiją – wspominała po wojnie Wanda Lurie.

Rodzeństwo Luriego nie przeżyło, zostało rozstrzelane wraz z tysiącami innych warszawian, którzy stali się ofiarami niemieckiego szaleństwa. Kula, która dosięgła jego mamę, przeszyła jej kark, nie wyrządzając poważniejszych szkód.

Po ranieniu Wanda leżała przez kilka dni pod stosem pomordowanych rodaków. Obudziła się, gdy poczuła kopanie Mścisława. Nauczycielka i działaczka charytatywna szukając pomocy, trafiła w ręce oprawców, którzy wywieźli ją do obozu dla cywilów w Pruszkowie.

Mścisław Lurie całe życie dbał o pamięć o rzezi, która stała się największą masakrą w historii naszego narodu. Syn zwanej Warszawską Niobe Wandy zmarł wczoraj w wieku 74 lat.

Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Po latach kłamstwo Kaczyńskich wyszło na jaw. Chodzi o ich rodzinę
  2. BARDZO kontrowersyjne wystąpienie. Telewizja na żywo upokorzyła cały kraj
  3. Zdjęcie obiega całą Europę! Duda przyłapany w barze

Legendarne zdjęcia z czasów II wojny światowej

12 nazistów, którzy uniknęli kary - niektórzy żyją do dziś!

źródło: se.pl