Gdy pomyśli się o Polsce pod względem turystycznym, od razu przychodzi na myśl Wawel czy Pałac Kultury. Okazuje się, że najchętniej odwiedzaną atrakcją turystyczną w Polsce nie jest żaden zabytek tylko… wrocławskie zoo. 

Prezes placówki, Radosław Ratajszczak, zrobił z wrocławskiego zoo wybornie prosperujący biznes. Najpierw sprzedawał bilety po 8 złotych, a teraz już po 40 złotych. Czy stopniowa podwyżka cen wpłynęła na mniejsze kolejki? Nic z tego. Placówkę odwiedza 5 razy więcej turystów niż wcześniej. To rocznie grubo ponad 1,5 miliona osób.

– Żeby naprawdę poważnie realizować misję, to trzeba na nią zarobić. Nie mogę pójść do rady miasta i powiedzieć, że potrzebuję 5 tysięcy euro na ochronę szczura laotańskiego, bo mnie śmiechem zabiją – mówi prezes.

Zoo zaczęło się kapitalnie rozwijać po inwestycji w Afrykarium.

– Afrykarium zmieniło wszystko. Kiedy przejmowałem zoo w 2007 r. cały przychód, w którym bilety to ponad 90 proc., wynosił 1,3 mln zł. W zeszłym roku to było prawie 50 mln zł. To jest jednak znacząca różnica.

Ratajszczak jest wspaniałym włodarzem, ale przyznaje, że zwierzęta powinny przebywać w naturalnym środowisku. Podkreśla jednak, że jest to niemożliwe, bo ludzie zrujnowali świat.

– Nie jest mi wstyd, że zarządzam zoo, ale jest mi wstyd, że to jest konieczne dla przetrwania gatunków, że niszczymy nasze środowisko naturalne w takim stopniu. Niestety nikt nie powstrzyma tej lawiny. Myśmy zjedli ziemię. Jest nas za dużo i ciągle nas przybywa. Tym, którym wydaje się, że obecna przyroda jest jeszcze rajem, proponuje wycieczkę do Laosu. Gwarantuję, że nie spotka tam żadnego ptaka. Wszystkie po prostu zostały zjedzone.

Do Wrocławia masowo przyjeżdżają turyści, często tylko po to, żeby zobaczyć zoo. Linia lotnicza Ryanair przyznaje, że dzięki inwestycji udaje jej się notować zyski, gdyż wcześniej loty do Wrocławia w weekendy były bardzo kiepsko obłożone. Ratajszczak podkreśla również, że zoo jest oblegane między innymi dzięki promocji w światowych mediach. O placówce było głośno w Chinach, Japonii, w telewizjach CNN i BBC. Często promocja jest darmowa, bo związana z narodzinami nowych zwierząt z ginących gatunków.

 

 

...

Zobacz również