Straszne doniesienia. Nie ma kontaktu z Urubko na K2

Straszne doniesienia. Nie ma kontaktu z Urubko na K2

Trwa polska wyprawa na K2. Ten niezdobyty zimą drugi co do wysokości szczyt świata chcą zdobyć Polacy. Pod wodzą doświadczonego himalaisty Krzysztofa Wielickiego wyruszyli w ramach Polskiej Narodowej Wyprawy na K2. Jeden z członków zespołu Denis Urubko w sobotę rano sam wyruszył w stronę szczytu. Najnowsze doniesienia są bardzo niepokojące.

Z Polskiej Narodowej Wyprawy na K2 docierają niepokojące informacje. Jeden z himalaistów, Denis Urubko, bez poinformowania kierownika zespołu, samotnie wyruszył w stronę szczytu. Co najbardziej niepokojące, nie ma z nim żadnego kontaktu. ZOBACZ TAKŻE: Urubko po halucynacjach zniknął z bazy na K2. "Wyszedł bez słowa"

Urubko samotny na K2. Niepokojące doniesienia

Himalaista należy do najbardziej zawziętych w kwestii zdobycia szczytu zimą. Polskiej wyprawie kończy się czas, bowiem aby wejście zostało uznane za zimowe, Polacy muszą osiągnąć szczyt przed 21 marca. Niektórzy wspinacze wysokogórscy mają jednak inne pojęcie zimy. Jak podkreślają ci, którzy znają Denisa, jego zdaniem "zima kończy się 28 lutego". Dlatego też himalaista ma bardzo duże wymagania wobec trwającej wyprawy. W sobotę samotnie wyruszył w stronę szczytu o czym nikogo nie poinformował. - W dniu dzisiejszym, oprócz standardowych wyjść aklimatyzacyjnych, Denis Urubko samodzielnie, bez poinformowania kierownictwa wyprawy, wyruszył z bazy by podjąć próbę wejścia na szczyt K2 przed końcem lutego - poinformował przywódca Narodowej Wyprawy na K2 Krzysztof Wielicki. ZOBACZ TAKŻE: Wyprawa na K2 Bieleckiego zagrożona! Urubko opublikował wstrząsający wpis

Z himalaistą nie ma kontaktu

Denisa Urubko znamy między innymi z morderczego sprintu na Nanga Parbat, kiedy - wraz z Adamem Bieleckim, Piotrem Tomalą i Jarosławem Botorem - ruszył na pomoc Elisabeth Revol i Tomaszowi Mackiewiczowi. Polska wyprawa na K2 miała wiele problemów. Między innymi z powodu spadających kamieni zrezygnować musiał ranny Rafał Fronia. Cała wyprawa zmuszona była także zmienić drogę, którą zamierzają wejść na szczyt. To wszystko powoduje kolejne opóźnienia, których nie akceptuje pochodzący z Kazachstanu alpinista. - Denis nie informując właściwie nikogo i nie pytając kierownika wyprawy, Krzysztofa Wielickiego, opuścił dzisiaj po śniadaniu bazę i poszedł w kierunku szczytu. Minął pierwszy obóz i powinien spać dzisiaj w obozie drugim - przekazał rzecznik wyprawy Janusz Mejer. ZOBACZ TAKŻE: Zdradzili swoje halucynacje na K2. Aż trudno w to uwierzyć Co najgorsze, Urubko nie chciał rozmawiać z Wielickim i w ogóle nie ma z nim kontaktu. Polscy wspinacze nie wiedzą zatem, co się z nim dzieje. Jeśli będzie mu potrzebna pomoc - a to bardzo prawdopodobne - nie wiadomo będzie, którędy i kiedy powinna ruszyć akcja ratunkowa. Nikt nie rozumie decyzji wspinacza, według wielu komentatorów skazał się na śmierć.
Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News