Dziś odbyła się konferencja prasowa, na której pojawiła się przedstawicielka prokuratury w Warszawie. To, jak tłumaczy gwałt w Rimini jest niepoważne.

Rozmowa przedstawicielki prokuratury z dziennikarzem wyglądała dosyć zabawnie. Kobieta nie była przygotowana na żadne z zadanych jej pytań dotyczących gwałtu w Rimini.

Czy polscy prokuratorzy mają jakąś moc sprawczą tam na miejscu? – pyta dziennikarz Magdaleny Sowy z prokuratury okręgowej w Warszawie. Odpowiedzią na to pytanie było długie milczenie i przewracanie oczami.

Bo ja rozumiem, że w jakimś celu tam jadą – kontynuował dziennikarz.

Po chwili milczenia, wszyscy usłyszeli długo wyczekiwaną odpowiedź:

 Hmmm… Jakby to dobrze powiedzieć – jąkała się Magdalena Sowy.

Internauci nie pozostawili zaistniałej sytuacji bez komentarza. Jedna z użytkowniczek Twitter skomentowała:

A co mają nie jechać, lato, słońce, plaża, Włochy, delegacja – pisze dziewczyna.

Dziś śledczy lecą do włoskiego Rimini, wraz z polską prokuraturą i policją, która ma wspierać włoską policję, która szuka sprawców pobicia i gwałtu na polskich turystach. Służby wytypowały już 20 osób, wśród których prawdopodobnie znajdują się oprawcy młodej kobiety z polski. Włoskie media informują, że znają już tożsamość 2 z 4 gwałcicieli.

https://twitter.com/TomaszBona/status/902432098891509760?ref_src=twsrc%5Etfw&ref_url=http%3A%2F%2Fnatemat.pl%2F216157%2Cdziennikarz-zapytal-przedstawicielke-prokuratury-po-co-sledczy-jada-do-rimini-to-co-uslyszal-zwala-z-nog

 

 

 

Plaże to miejsce relaksu ale i przerażających, seksualnych zbrodni. Oto najgorsze z nich