Od kilku miesięcy trwa niewyjaśniona sprawa nagród, za które odpowiada Beata Szydło. Najnowsze doniesienia mogą sporo zmienić w polskiej polityce. Czy to kolejny przekręt rządowy?

Beata Szydło od początku piastowania swojej funkcji korzystała z możliwości jakie dawała jej pozycja premiera. Już od 2016 roku zaczęła przyznawać nagrody swoim ministrom.

Kobieta sama wypłaciła sobie premię w wysokości 65 tysięcy złotych. To są ogromne sumy dla przeciętnego obywatela, który musi żyć za 2100 złotych brutto.

Beata Szydło wydała krocie na swoich ministrów

Była premier wydała łącznie 1,5 miliona. Była to premia, która była im regularnie wydawana. Na tym nie kończą się kontrowersje. Kobieta tłumaczyła, że są to nagrody za „ciężką pracę”. Niestety nie były to jednorazowe wpłaty. Politycy otrzymywali takie sumy regularnie na koniec miesiąca.

Beata Szydło przyznała więcej nagród Morawieckiemu

Nasz obecny premier otrzymał nagrodę w 2017 roku. Jednak jak się okazuje Morawiecki dostał jeszcze dwie premie w 2016 roku. Te informacje nie miały ujrzeć światła dziennego.

O tych doniesieniach poinformował poseł Krzysztof Brejza, który starał się o interpelację. Mężczyzna ujawnił listę nazwisk, które otrzymały dodatkowe nagrody.

Te nagrody im się po prostu należały – mówiła Beata Szydło.

Mateusz Morawiecki otrzymał 75 tysięcy złotych tylko w roku 2017. W 2016 roku otrzymał 7,5 tysiąca, a następnie kolejną taką samą sumę. Takie dodatki otrzymał zaledwie w kilka dni. Ciężko uwierzyć żeby w tydzień zasłużyć aż na dwie nagrody, które wystarczyłyby przeciętnemu obywatelowi na kilka miesięcy życia. Polak zarabiający minimalną krajową musiałby pracować ponad trzy miesiące by otrzymać chociaż jedną nagrodę obecnego premiera.

Mateusz Morawiecki podkreślił, że przeznaczy pieniądze na cele charytatywne. Obecny premier nie chce by jego nazwisko było kojarzone z tą aferą. To mogłoby zniszczyć jego wizerunek.

Jak dokładnie wyglądało nagradzanie Morawieckiego? Jak system regularnych dodatków do pensji wypłacanych na koniec miesiąca. Styczeń 2017 r. – 3,6 tys. zł; luty: 3,6 tys. zł; marzec 3,6 tys. zł; kwiecień 3,6 tys. zł; maj 3,6 tys. zł; czerwiec – 3,6 tys. zł. Od połowy roku Morawiecki dostawał coraz więcej. Lipiec – 5 tys. zł; wrzesień – 14,5 tys. zł; październik – 4,5 tys. zł; listopad – 4,5 tys. zł. W grudniu 2017 r., Morawiecki dostał dwie nagrody: „zwykłą” 10 tys. zł i 15 tys. zł nagrody rocznej – donosi wp.pl

System drugich pensji dla polityków PiS równy jak od linijki. Kwoty wypłacane automatycznie. Każdy tyle samo. Zmieniają się tylko nazwiska w tabelkach i kolejność, kwoty nie. Nie ma żadnych uzasadnień. To zakrawa na finansowy przekręt. Comiesięczne wypłacane sobie publicznych pieniędzy bez żadnej podstawy prawnej. Działają w myśl zasady „publiczna kasa – ich kasa” – podsumował Krzysztof Brezja.

ZOBACZ TAKŻE:

  1. KATASTROFA! Wielki samolot rozstrzaskał się o autostradę
  2. Ogromna eksplozja na festiwalu żydowskim. Dziesiątki rannych
  3. Giertych uderzył w Biedronia. Ale prezydent tak mu odpowiedział, że Romanowi spadły kapcie

Kaczyński: Ministrowie oddadzą nagrody. Internauci żartują w najlepsze... [MEMY]

Ku pamięci: Straciliśmy ich pod Smoleńskiem [ZDJĘCIA]

Zobacz również