Na pogrzebie dali jej do potrzymania dziecko. Tak jej się spodobało, że je zatrzymała

Na pogrzebie dali jej do potrzymania dziecko. Tak jej się spodobało, że je zatrzymała Źródło: Źródło: instagram.com/emilielarter

Wielu młodych ludzi, powodowanych altruizmem, pragnieniem przygody czy chęcią zdobycia doświadczenia, zaraz po ukończeniu szkoły udaje się w podróż. Podobnie uczyniła młoda, 22-letnia dziewczyna Emilie Larter, pochodząca z Wielkiej Brytanii.

Na cel swojej podróży obrała Ugandę, gdzie postanowiła podjąć się pracy jako wolontariuszka w domu dziecka. Praca w placówce oddalonej o 25 km od najbliższej miejscowości pochłonęła ją całkowicie. Po miesiącu pobytu do jej miejsca pracy dotarła informacja o trudnej sytuacji w wiosce Butagaya, ok godziny drogi od domu dziecka. Kiedy wraz z innymi pracownikami dotarła na miejsce, okazało się, że w wiosce trwa pogrzeb. Grzebana była matka 7 dzieci, która zmarła w trakcie porodu. 5-dniowe dziecko zostało przekazane na ręce dziewczyny, ta zaś natychmiast je pokochała. Kiedy dziecko zostało legalnie przekazane do domu dziecka - całą opiekę nad nim wzięła na siebie. Poświęcała mu cały swój czas, przedłużyła swój pobyt z planowanych dwóch do czterech miesięcy. Chłopcu nadała imię Adam. Wreszcie musiała wrócić do Anglii, jednak pragnęła jak najszybciej wrócić do Ugandy. Na czarny ląd wracała jeszcze kilkakrotnie, za każdym razem coraz ciężej było jej się rozstać z rosnącym brzdącem. Jej miłość do chłopca jest tak ogromna, że dziewczyna postanowiła ostatecznie zaadoptować dziecko. W tym celu musiała przenieść się do Ugandy, tamtejsze prawo bowiem wymaga, żeby adoptujący rodzic mieszkał i pracował w kraju co najmniej przez rok. Chłopiec ma dziś trzy lata, a jego opiekunka prosi o pomoc finansową, aby móc sfinansować jego utrzymanie i cały proces adopcyjny. Jej historię poznajemy dzięki portalowi Mirror.co.uk, na którym pojawiła się jej przejmująca historia wraz z odnośnikiem do brytyjskiego serwisu crowdfundingowego gofundme.com.

Następny artykuł