Bilguun Ariunbaatar, znany większości jako mongolski satyryk i celebryta od lat mieszkający w Polsce stał się ofiarą rasistowskiego ataku podczas swojego pobytu we Wrocławiu. Jak relacjonuje, „porządnie dostał” za sam wygląd.

Bilguun Ariunbaatar zaczynał swoją karierę u boku Szymona Majewskiego jako „nierozgarnięty dziennikarz” pojawiający się na największych galach showbiznesu, gdzie najczęściej wprowadzał w zakłopotanie polskich celebrytów. Z biegiem czasu, po tym gdy Majewski przestał pracować dla TVN, kariera Mongoła zaczęła żyć własnym życiem dzięki występom w różnego rodzaju programach z udziałem celebrytów, którym koniec końców sam się stał.

Jak zdradził ostatnio w rozmowie z mediami, podczas jednego z jego pobytów we Wrocławiu, został zaatakowany przez nieznanych napastników.

 – Nikogo nie zaczepiałem. Szedłem spokojnie ulicą i zostałem zaatakowany. Oberwałem za wygląd. Postanowiłem jednak nie walczyć z napastnikami, bo mogłoby się to dla mnie jeszcze gorzej skończyć. Dostałem tam porządnie, ale nie oddawałem ciosów. Przemoc do niczego nie prowadzi – zdradza celebryta dodając, że Wrocław zapadnie w jego pamięci na długo.

Polub fanpage pluralistycznego, bezstronnego portalu:

bh, źródło: se.pl

...

Zobacz również