Miały być miliardy z Chin włożone w polski rynek, miało być zatrzęsienie wschodnich inwestorów, ale nic z tego się nie spełniło. Pomimo zapowiedzi polskich polityków, Chińczycy bardzo rzadko przybywają do naszego kraju. Swoje bogactwo wolą inwestować w innych miejscach w Europie – nawet u naszych sprzymierzeńców.

Tylko w 2016 roku Chińczycy wyłożyli 170 mld dolarów za granicą. Od lat możemy zaobserwować, że chiński kapitał coraz śmielej podbija zachodnie rynki. Dużo z tego miało skapnąć także Polsce, jak obiecywali jeszcze w ubiegłym roku polscy politycy z najwyższych szczebli władzy. Niestety, jeśli pojawiają się w naszym kraju Chińczycy, to tylko po to, by wykupić prężnie działającą firmę. Nie chcą jednak w nic inwestować.

Ich pieniądze szerokim strumieniem płyną jednak do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Francji. Na ich przychylność liczyć mogą też kraje nam bliższe. Węgry i Rumunia to także jeden z celów chińskich inwestorów. U naszych „braci do szabli i do szklanki” Chińczycy zostawili ponad 2,1 mld euro, a w Rumunii – 741 mln euro.

W Polsce niechętnie inwestują. Jak podają eksperci, są dwa powody. Pierwszym z nich to ogromna niestabilność polskiego prawa – to, co jeszcze teraz jest opłacalne, już jutro może być powodem upadku. Wszystko przez dynamicznie zmieniające się zapisy i nowe pomysły polskiego rządu.

Drugi powód to zwrócenie Polski w stronę węgla kamiennego. Chińczycy tymczasem bardzo chętnie inwestują w odnawialne źródła energii i nie chcą mieć nic wspólnego z paliwami kopalnymi. Według prognoz tylko do 2020 roku wyłożą na ten cel 361 mld dolarów.

...

Zobacz również