Mężczyzna zmarł nagle na szpitalnym korytarzu
Pixabay.com 1662222
Irmina Jach - 7 Stycznia 2021

Udał się do szpitala na rutynową wizytę, 2 godziny później już nie żył. Żona i córka nie odpuszczają, apelują do każdego

Mężczyzna udał się do przychodni przy Szpitalu Bielańskim w Warszawie na rutynową wizytę u urologa. Po dwóch godzinach zmarł nagle na korytarzu placówki. Zrozpaczona rodzina poszukuje świadków tragicznego zdarzenia.

Agnieszka Drogosz, żona tragicznie zmarłego Piotra Drogosza, osobiście zawiozła męża do przychodni przy Szpitalu Bielańskim. Jako że parking był przepełniony, postanowiła poczekać na mężczyznę w samochodzie. Nie spodziewała się, że widzi małżonka po raz ostatni.

Mężczyzna zmarł nagle na szpitalnym korytarzu

- Mąż wszedł sam do środka. Ja zostałam w aucie, bo nie było gdzie zaparkować, a poza tym ochrona nie wpuszcza innych osób poza tymi, które mają umówioną wizytę - relacjonuje kobieta w rozmowie z Faktem.

Rutynowa wizyta uległa znacznemu przedłużeniu. Początkowo małżonka 51-latka nie spodziewała się niczego złego. Była przekonana, że partner czeka w kolejce do lekarza. Gdy nie wrócił przez dwie godziny, postanowiła interweniować. Wkrótce szpitalny psycholog poprosił ją o pilną wizytę w placówce.

- Tam dowiedziałam się o śmierci męża. Podobno wyszedł z windy, upadł i dostał drgawek. Zaczęła się akcja reanimacyjna. Powiedziano mi, że mąż był reanimowany ponad godzinę! To był dla mnie szok! Piotr czuł się bardzo dobrze. Nie skarżył się na żadne bóle - kontynuuje Agnieszka Drogosz.

Tylko u nas: przyjął szczepionkę przeciw COVID-19 w polskim szpitalu. Zdradził całą prawdęTylko u nas: przyjął szczepionkę przeciw COVID-19 w polskim szpitalu. Zdradził całą prawdęCzytaj dalej

Żona zmarłego mężczyzny nie posiada żadnych informacji na temat tego, co działo się z mężem. Nie rozumie, dlaczego nie trafił na oddział ratunkowy świetnie wyposażonego Szpitala Bielańskiego. Ciało 51-latka zostało zabezpieczone do autopsji.

- Nic więcej nie wiemy. Prokuratura zleciła sekcję zwłok, ale do tej pory jej nie przeprowadzono! A minęły już trzy tygodnie. Dlaczego nie wzięli go na SOR i tam nie reanimowali? Przecież to świetnie wyposażony szpital - mówi Agnieszka Drogosz w rozmowie z Faktem.

Dziennikarze portalu postanowili zwrócić się w tej sprawie do władz placówki. Niestety, nie udało im się uzyskać konkretnych informacji na temat dramatycznego incydentu. Dyrektorka powołuje się na brak wiadomości ze strony prokuratury.

- Ze względu na to, że pacjent przybył do nas z zewnątrz i nie dotarł do gabinetu lekarskiego w przychodni przyszpitalnej, zwróciliśmy się z prośbą o wykonanie prokuratorskiej sekcji zwłok. Zgodnie z obowiązującymi przepisami szpital nie jest informowany o terminie sekcji ani jej wynikach - komentuje dyrektor Szpitala Bielańskiego, Dorota Gałczyńska-Zych.

Osoby, które w poniedziałek 14 grudnia 2020 roku przebywały w przychodni przyszpitalnej na drugim piętrze w Szpitalu Bielańskim w Warszawie, proszone są o pilny kontakt. Do dramatycznego zdarzenia doszło pomiędzy 9:30 a 12:00. Informacje można przekazywać e-mailowo, pisząc na adres: annaizabeladrogosz@o2.pl.

Artykuły polecane przez redakcję Pikio:

Obrazy PikioNiewiarygodne, w jakich warunkach mieszka Zenek Martyniuk. Widok jego domu wyzwala skrajne reakcjeCzytaj dalej

Źródło: Fakt

Następny artykułNie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na:Obserwuj nas na Google News Google News