W historii nie było chyba książki, która wzbudzałaby na świecie tyle skrajnych emocji, co wydane po raz pierwszy, dokładnie 90 lat temu “Mein Kampf”.
Ze względu na ogrom zbrodni popełnionych przez narodowosocjalistyczne państwo i cele, o które toczyła się II Wojna Światowa, książka ta, uznawana powszechnie za ideowy fundament narodowego socjalizmu, była odsądzana od czci i wiary, ośmieszana i reglamentowana przez zwycięskich aliantów.
Historię piszą zwycięzcy a przekaz zwycięzców był jednoznaczny: Mein Kampf, to pozycja zbrodnicza, ponieważ stała się kamieniem węgielnym zbrodniczego państwa i została napisana przez największego zbrodniarza w dziejach.
Zbrodniarza, którego częściej niż człowiekiem nazywa się potworem i bestią w ludzkiej skórze.
Ja jednak nie wierzę w potwory.
Wierzę w ludzi: dobrych i złych, silnych i słabych, zwycięskich i przegranych.
Adolf Hitler należał do tych ostatnich.
Zanim jednak przegrał, stworzył państwo, które swoim kształtem różniło się od wszystkiego, co człowiek dotychczas stworzył.
Państwo, które w ciągu zaledwie kilku lat stało się synonimem olbrzymiej potęgi…i niewyobrażalnych zbrodni.
Żeby zrozumieć fenomen i rzeczywiste cele tego tworu musimy sięgnąć do jego korzeni czyli do “Mein Kampf”.

W swoim dziele autor wiele miejsca poświęca idei państwa narodowego, które po dojściu nazistów do władzy ożyje, jako III Rzesza.
Myliłby się jednak ten, kto by twierdził, że naczelnym celem Hitlera było ustanowienie “państwa narodowego.”
Zgodnie z jego koncepcją państwo nie było celem, ale tylko środkiem do osiągnięcia celu [Adolf Hitler “Mein Kampf” wyd. Książki Niezwykłej “XXL” Wrocław 2005 s.110].
Celem zaś było utrzymanie przy życiu rasy aryjskiej niosącej kaganek cywilizacji i twórców prawdziwie wartościowej kultury.
Rasy uosabiającej najlepsze cechy ludzkiego gatunku [Ibidem s.111].
Rasy zagrożonej przez destrukcyjny wpływ Żydów, niszczących istotę narodu niemieckiego poprzez marksizm i socjaldemokrację.
Rasy pojmowanej, jako wspólnota krwi, którą państwo ma obowiązek bronić- przy użyciu wszelkich metod.
To właśnie zarysowana przez Hitlera idea nadludzi utożsamiająca rasę aryjską z narodem niemieckim, była główną motywacją narodowych socjalistów i to właśnie jej zachowaniu oraz doskonaleniu podporządkowywane miały być wszystkie środki państwa narodowego.

Celowi temu miało służyć całkowite przebudowanie niemieckiego społeczeństwa według nazistowskiego wzorca [Ibidem s.111].
Czerpiąc z własnych doświadczeń Hitler doszedł do wniosku, że główną przyczyną postępującej demoralizacji niemieckiego narodu jest wadliwy system edukacyjny zabijający w uczniach siłę woli i hart ducha zastępując je bezrefleksyjną karnością w stosunku do dmuchanych autorytetów i faszeruje ich teoretyczną, nikomu niepotrzebną wiedzą [Ibidem s. 79].
Proponuje więc alternatywę.

Hierarchia wartości przekazywana w szkołach ma ulec całkowitej redefinicji: podstawowym obowiązkiem szkoły ma być odtąd formowanie charakteru poprzez uczenie odpowiedzialności, rozwijanie siły woli,odwagi, zdolności do poświęceń i determinacji [Ibidem s.114].
Niemniej istotna była dla Hitlera cnota milczenia, której brak prowadzi do coraz liczniejszych przypadków zniesławień, niekontrolowanych wycieków informacji czy też zwykłej zdrady stanu [Ibidem s.117].
Pomóc w odbudowie moralnej narodu mają obowiązkowe, codzienne ćwiczenia fizyczne, na czele z boksem, któremu przyszły Wódz przypisywał wyjątkowo korzystny wpływ na “utwardzanie” charakteru i ciał młodych ludzi [Ibidem s.115].
Radykalnej zmianie miało również podlegać nastawienie nauczycieli do poszczególnych uczniów, którzy zamiast uprzywilejowywać przedstawicieli wyższych warstw społecznych mają odtąd wspierać i rozwijać talenty ukryte w poszczególnych jednostkach, bez względu na ich klasowe pochodzenie [Ibidem s.112].
Po pewnym czasie spośród uczniów wyłonione zostaną jednostki najzdolniejsze, które zasilą instytucje państwowe i sformują nową elitę [Ibidem s.113].
Twórcy i wynalazcy mieli być stawiani innym za wzór do naśladowania po to, aby napędzać innych do samorozwoju i wzmacniać ich poczucie dumy narodowej.
Państwowy system edukacyjny zgodnie z koncepcją Hitlera miał być zdominowany przez szkoły ogólne, w których planował ograniczyć liczbę niepotrzebnych informacji przyswajanych przez uczniów w ramach cyklu nauczania zastępując je przydatną wiedzą praktyczną [Ibidem s.119].
Dopuszczał jednak funkcjonowanie szkół technicznych i specjalistycznych, które miały pełnić funkcję subsydiarną w stosunku do szkół ogólnych.

Zwieńczeniem okresu edukacji miała być obowiązkowa służba wojskowa, podczas której ucząc się dyscypliny, karności i odpowiedzialności chłopcy przemienialiby się w mężczyzn i uzyskiwaliby pełne prawa obywatelskie.
Dodatkową zaletą służby wojskowej miało być poszerzanie horyzontów młodych rekrutów, którzy będąc zmuszeni do opuszczenia rodzinnych stron i stacjonowania w obcych landach nauczyliby się kochać Niemcy, jako zjednoczone państwo, a nie tylko zbiór autonomicznych prowincji.
Zwiększenie liczebności wojska było również niezbędnym elementem wzmocnienia narodowego bezpieczeństwa i dumy.
Hitler uznawał przy tym wojsko jako nośnik uniwersalnych niemieckich tradycji, patriotyzmu i solidaryzmu, które przeciwstawia żydowskiej chciwości i materializmowi…
Cechom, które zawładnęły szerokimi kręgi burżuazji a nawet szlachty, co było efektem przemian społecznych XIX-wieku [Ibidem s. 78].

Na tym jednak ingerencja w kształtowanie umysłów mas się nie kończyła.
Kontrola państwa miała dotyczyć wszystkich etapów życia człowieka a edukacja miała być z czasem zastąpiona przez skuteczną, narodową propagandę.
Na propagandę składały się środki masowego przekazu: wiece, demonstracje, marsze, przemówienia i prasa.
Ta ostatnia miała znajdować się w całości w rękach obywateli niemieckich, docelowo zaś w rękach Partii, która miała zagwarantować jednorodny przekaz ideowy.

Niemcy mieli być także chronieni przed zdegenerowaną, nasączoną erotyzmem kulturą współczesną, którą miała zastąpić niemiecka kultura narodowa, promująca zdrowe wartości inspirowane wzorcami klasycznymi, dzięki czemu możliwe stałoby się rozbudzenie potencjału twórczego jednostek [Ibidem s.82]
Istotnym elementem edukacji duchowej była również religia, którą Hitler uznaje za moralną podstawę narodu, przy wyraźnym jednak rozgraniczeniu państwa od kościoła i poszanowaniu tolerancji religijnej [Ibidem s. 83].
Ochrona dwóch największych, niemieckich wyznań- katolicyzmu i protestantyzmu- Hitler uznaje za ważny cel stojący przed państwem narodowym.

Wszystkie te środki podlane kultem wybitnych jednostek i heroizmu miały na celu przemienienie niemieckich “urzędników, inżynierów, prawników i profesorów” w mężczyzn [Ibidem s.115].
Pod pojęciem “mężczyzny” krył się ogólnie wykształcony wojownik o nieugiętej sile woli, karny i zdyscyplinowany, ale jednocześnie zdolny do przewodzenia.
Celem państwa nie było więc wytworzenie, jak największej ilości inteligentów, bądź specjalistów lecz jednostek silnych- pod każdym względem.
Prawdziwych przedstawicieli rasy panów gotowych do wielkich czynów w służbie Rzeszy.
Jak sam później stwierdzi: „Naszym zadaniem jest wychowanie człowieka, który będzie widział piękne i prawdziwie wspaniałe strony życia, który nie zamieni się przedwcześnie w ponurego zrzędę. Chcemy cieszyć się pełnią życia, trzymać się go i unikać wszystkiego, co według ludzkiej miary szkodzi bliźniemu.”

Znacznie mniej miejsca autor “Mein Kampf” poświęcił wykształceniu i roli kobiet przeznaczając im rolę matek odrodzonej rasy aryjskiej [Ibidem s.117].
Głównym elementem ich rozwoju miały być ćwiczenia fizyczne, dopiero w dalszej kolejności rozwój charakterologiczny i na końcu intelektualny.
Zgodnie z koncepcją Hitlera niemiecka dziewczyna mogła stać się pełnoprawną obywatelką tylko poprzez małżeństwo [Ibidem s.122].
Wyjątek stanowiły “kobiety zaangażowane w biznes”, które mogły być niezamężne a i tak cieszyły się pełnią praw obywatelskich [Ibidem s.123].
Autor “Mein Kampf” występował w ten sposób przeciwko postulatom emancypantek i feministek pierwszej fali.
Nietrudno dostrzec w tym miejscu odwołania do XIX-wiecznego sloganu- “Kinder, Küche, Kirche”, zgodnie z którym kobiety miały skupić się na podtrzymywaniu ogniska domowego i przestrzeganiu rygorystycznych zasad moralnych.
Z tego sloganu naziści usunęli jednak słowo “Kirche”, zastępując go ideologią narodowosocjstyczną i poczynili wyjątki dla kobiet, które udowodniły swoją przydatność dla spraw publicznych.
Nie przeszkadzało to jednak setkom tysięcy obywatelek “liberalnej i wyemancypowanej” Republiki Weimarskiej, wspierać NSDAP słowem i czynem.
Kluczowym zagadnieniem na drodze do narodowego odrodzenia było uwolnienie jednostek wybitnych od więzów narzucanych im przez “tłum”.
Zgodnie z nazistowską interpretacją darwinizmu społecznego Hitler wyróżniał na tle społeczeństwa jednostki wybitne, naturalnie predysponowane do przewodzenia masom.

To właśnie wybitne jednostki miały pełnić funkcje kierownicze w państwie.
Proces selekcji miał zacząć się już w szkole i dotyczyć wszystkich dziedzin życia publicznego- na czele z systemem politycznym.
Rządy kolegialne dla Hitlera były jednym z głównych symptomów rozkładu Niemiec i niszczącego wpływu Żydów.
Zamierzał zastąpić je rządami jednostki, która w sposób nieskrępowany prowadziłaby swoją rasę do wypełnienia dziejowej misji [Ibidem s.125].
Zgodnie z jego wizją tylko silna, fanatyczna i nietolerancyjna władza miała szanse zrealizować swoje postulaty i skupić się na tym do czego została powołana.
Zapleczem kadrowym i ideologicznym państwa miała być ogólnonarodowa partia skupiająca w sobie najbardziej wartościowych przedstawicieli rasy aryjskiej [Ibidem s. 166].
Partia elitarna i stale kontrolowana pod kątem “najwyższej jakości” swoich członków [Ibidem s.167].
W ten oto sposób struktura i cele państwa stopiłyby się w jedno ciało z wodzem i jego partią.

Dopiero władza scentralizowana w jednym ręku byłaby w stanie dokonać całkowitego scalenia Rzeszy Niemieckiej- w której patriotyzm lokalny zostałby zastąpiony patriotyzmem ogólnoniemieckim.
Dopiero władza scentralizowana w jednym ręku byłaby w stanie skutecznie kontrolować i nadzorować biurokrację, która z lamusa dla pozbawionych charakteru gryzipiórków stałaby się zbrojownią przechowującą najpotężniejszy arsenał Tysiącletniej Rzeszy- najzdolniejszych i najsilniejszych charakterologicznie Niemców.
Dopiero władza scentralizowana w jednym ręku zapewniała maksimum odpowiedzialności rozpływającej się dotąd w bezosobowych kolegiach [Ibidem s. 125].
Dyktatura jednostki miała zgnieść system demokratyczny, którego celem- według autora “Mein Kampf”- było “zebranie tłumu, który jest do niczego nieprzydatny. 
Tłumu, który daje się łatwo poprowadzić w określonym kierunku, szczególnie jeżeli inteligencja poszczególnych jednostek jest ograniczona[ Ibidem s. 43].”
Autor nie nawołuje jednak do rozwiązania parlamentu.
Przeciwnie- uważa, że należy utworzyć osobne izby parlamentarne dla poszczególnych warstw społecznych i zawodów, nad całością ma zaś czuwać scentralizowany, ogólnoniemiecki parlament pełniący funkcje doradcze [Ibidem s.205].

Nieustannym zmartwieniem Hitlera, począwszy od okresu wiedeńskiego, był olbrzymi wpływ marksistów na klasę robotniczą, powiększający się proporcjonalnie do pogarszania się sytuacji ekonomicznej kraju.
Przyczyn tego stanu rzeczy upatrywał w ignorancji, jaką partie burżuazyjne okazywały sprawom socjalnym [Ibidem s. 45] oraz wszechwładzy marksistowskich związków zawodowych, które wykorzystywały socjalne hasła do sabotowania niemieckiej gospodarki poprzez manipulowanie robotnikami i wrzucanie ich w tryby walki klas [Ibidem s.171].
Według Hitlera alternatywą dla walki klas był solidaryzm klasowy- porozumienie pomiędzy pracodawcami i pracobiorcami, bogatymi i biednymi, mieszkańcami miast i wsi w imię dobra wspólnego.
Arbitrem wszelkich konfliktów miało być państwo troszczące się o godne warunki pracy robotników a jednocześnie interesy przedsiębiorców.
W takim systemie dotychczasowe związki zawodowe nie miałyby już racji bytu, mogłyby zatem zostać rozwiązane, zaś całość kontroli życia gospodarczego narodu spoczęłaby na barkach państwa.
Problemy ekonomiczne i socjalne narodu miały zostać rozwiązane poprzez aktywną politykę gospodarczą państwa: otoczenie opieką drobnych przedsiębiorców i włościan, zlikwidowanie podatku dochodowego dla gospodarzy, likwidację trustów i żydowskich domów towarowych, zakaz spekulacji, kontrolowanie wydajności przedsiębiorstw, ograniczenie wpływów wielkich hurtowników, reformę prawa spadkowego tak by uniemożliwić podział ziemi, wszechstronne zabezpieczenie socjalne dla emerytów, rozwój przemysłu, roboty publiczne, możliwość posiadania ziemi zarezerwowana tylko dla Niemców, bezwzględne zwalczanie przestępców gospodarczych, spekulantów, lichwiarzy, państwową edukację i opiekę zdrowotną, odgórne ustalenie odpowiednio wysokiej płacy minimalnej pozwalającej robotnikom na godziwy byt [Ibidem s. 196].
Przywileje socjalne były przez Hitlera traktowane również jako środek wychowawczy, wzmacniający poczucie jedności z narodem i krzewiący postawę nacjonalistyczną [Ibidem s.29].

Wszystkie te przywileje były- rzecz jasna- zarezerwowane tylko dla obywateli Niemiec.
Obcokrajowcy, a zwłaszcza Żydzi, byli traktowani jako mieszkańcy drugiej kategorii, których wpływ na państwo niemieckie miał być planowo ograniczany.
Celem narodowego państwa było utrzymanie czystości rasowej, zatem wszelkie migracje, małżeństwa mieszane i reprodukcja jednostek “zdegenerowanych” były zabronione [Ibidem s. 89].
Państwo miało przy tym prowadzić aktywną politykę demograficzną propagując zdrowe wartości rodzinne, oferując liczne benefity dla rodzin wielodzietnych i zapewniając optymalną dla rozwoju przestrzeń życiową.

To właśnie walka o przestrzeń życiową miała być- zaraz po zjednoczeniu wszystkich Niemców w ramach jednej Rzeszy- głównym celem państwa narodowego.
Hitler postrzegał dzieje narodów i relacje dyplomatyczne jako nieustającą walkę o byt.
W tej walce podobnie jak w świecie natury, słabi musieli oddać pola silnym i całkowicie zdać się na łaskę bądź niełaskę zwycięzców.
Sentymenty nie odgrywają żadnej roli, liczy się tylko gra interesów.
Naród słaby nie powinien mieć żadnych praw- prócz tych, które określa zwycięzca [Ibidem s. 88].
Prawo siły miało być fundamentem cywilizacji.

Kierunek ekspansji wskazywany przez Hitlera był tylko jeden: Rosja.
To właśnie Rosja miała posłużyć Niemcom jako zagłębie niewolniczej siły roboczej, złóż i upraw zabezpieczających raz na zawsze byt aryjskiej rasy.
Ziemie te miały zostać zaludnione przez niemieckich kolonistów, dzięki czemu doszłoby do rozładowania napięć społecznych w samych Niemczech i rozwiązania problemu przeludnienia [Ibidem s. 51].
Przy okazji, udałoby się również uzdrowić stan niemieckiego rolnictwa oraz warstwy chłopskiej i ziemiańskiej, poważnie dotkniętych skutkami pośpiesznej industrializacji[ Ibidem s. 78].
Los włościan i właścicieli ziemskich był dla Hitlera o tyle istotny, że uważał ich za obrońców tradycyjnych niemieckich wartości a przy tym najmniej wymieszany element niemieckiego narodu.
Na drodze zbrojnej ekspansji Rzesza miała powrócić do swoich korzeni, kiedy to mieczem i ogniem podbijała ziemie “podludzi”, aby potem przekazać je swoim dzieciom, które będą je uprawiały i przekształcały w pomniki aryjskiej kultury.
Płodne ziemie wschodu miały dodatkowo zapewnić wyżywienie reszcie narodu, dzięki czemu Rzesza stałaby się całkowicie niezależna od importu, który sprowadza na Niemcy rosnące zadłużenie [Ibidem s. 196].

W osiągnięciu tego celu Rzeszy potrzebni byli sojusznicy.
Włochy i Wielka Brytania, pomimo kolizji z interesami niemieckimi, były przez Hitlera uznawane za jedyne kraje, które mogły stać się sprzymierzeńcami Rzeszy [Ibidem s. 176].
Hitler przewidywał, że zjednanie tych państw nastąpi w wyniku całkowitej rezygnacji z kolonialnych zakusów i ograniczenia rozwoju morskiego tak aby nie prowokować brytyjskich ambicji.

Jednak najważniejszym czynnikiem była kwestia żydowska.
Autor “Mein Kampf” uważa, że dopiero ograniczenie wpływów żydowskiej finansjery wywierającej naciski na lokalnych mężów stanu doprowadzi do trwałego porozumienia między narodami [Ibidem s. 177].
Żydzi, to obok narodu niemieckiego, główne zagadnienie książki.
Jak powie podczas przemówienia w roku 1932 w Monachium: „Dla przyszłości Niemiec trzy idee mają znaczenie kluczowe. [trzecią z nich jest] Antysemityzm: uzasadnia on odrzucenie na tle rasowym tego, co jest z gruntu wrogie wszystkiemu, co niemieckie. Nacjonalizm jest w głównej mierze szczepionką przeciw zarazie, która ogarnęła świat, a antysemityzm niezbędnym środkiem ochronnym, można by powiedzieć przeciwciałem.”
Według Hitlera to właśnie Żydzi, pojmowani, jako wspólnota krwi a nie wspólnota kulturowa są głównym wrogiem rasy aryjskiej a walkę z nimi uznaje za naczelny obowiązek wszystkich Niemców.
Zgodnie z koncepcją narodowych socjalistów Żydzi mieli być winni przeważającej części nieszczęść, jakie dotknęły naród niemiecki.
Liberalizm, socjaldemokracja, marksizm, bolszewizm, syjonizm- według Hitlera były to nie tyle nazwy odrębnych doktryn politycznych co raczej środki wykorzystywane przez międzynarodową finansjerę żydowską do manipulowania innymi narodami i wykorzystywania ich do swoich celów.

Wbrew obiegowej opinii “walka z Żydami” nie oznaczała jednak dążenia do biologicznej anihilacji.
Początkowo Hitlerowi chodziło tylko o zminimalizowanie wpływu “destrukcyjnej” rasy żydowskiej na życie narodu niemieckiego.
W tym celu państwo narodowosocjalistyczne miało wydać szereg aktów prawnych uniemożliwiających Żydom sprawowanie funkcji publicznych i zachęcających ich do emigracji.
Nie było jednak wątpliwości, że ze starcia Żydów z Aryjczykami tylko jedna rasa mogła wyjść zwycięsko.
Patrząc z perspektywy wyznawanego przez nazistów darwinizmu los przegranych nie był trudny do przewidzenia
Ciężko jednak zakładać, że już w 1925 roku autor “Mein Kampf” planował Ostateczne Rozwiązanie Kwestii Żydowskiej.
Państwo narodowosocjalistyczne, podobnie jak Związek Radziecki, czy Włochy Mussoliniego, było tworem rewolucyjnym, którego forma zmieniała się w zależności od okresu i okoliczności.

Czym innym była III Rzesza w roku 1933, kiedy jeszcze raczkowała i dawała milionom Niemców nadzieję na lepsze jutro- jutro wolne od głodu, anarchii i bezrobocia.
Kolejne antydemokratyczne i antysemickie ustawy wchodziły w życie w cieniu powszechnego entuzjazmu i dźwigów, które budowały Nowe Niemcy. Republika Weimarska umarła i przekształciła się w jeden wielki plac budowy, który będzie odtąd zwał się III Rzeszą…ku aplauzie mas.

Czym innym była III Rzesza w roku 1936, kiedy podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Berlinie oczarowała tysiące intelektualistów, robotników, przemysłowców i arystokratów z całego świata, oceanem czerwono-białych sztandarów z czarnym krzyżem pośrodku, gęstą siecią autostrad, monumentalnymi budynkami, rzeźbami, pomnikami i wyrastającymi jak grzyby po deszczu fabrykami, czystymi ulicami po których równym krokiem maszerowały kolumny mężczyzn w brunatnych mundurach, wsiami z których „każda ma swój klub piłkarski, niezliczone miejscowości liczne pływalnie a każdy dom własny, zadbany ogródek warzywny”, mrowiami piwiarni, kawiarni i restauracji z których każda wypełniona była ogarniętymi narodową euforią Niemcami- młodymi i starymi, biednymi i bogatymi, wspólnie świętującymi narodowe odrodzenie. 
Czar, jaki opanował podówczas Europę, najlepiej oddają słowa Davida Lloyda George’a, liberalnego premiera Wielkiej Brytanii w latach 1916-1922, który po wizycie w tym kraju na łamach poczytnego brytyjskiego dziennika Daily May stwierdził: „Nie spotkałem wcześniej szczęśliwszych ludzi niż Niemcy, a Hitler jest jednym z największych ludzi. Starsi ufają mu, młodzi ubóstwiają. To jest właśnie uwielbienie narodowego bohatera, który uratował ich kraj.” Nieco dalej nazywa Hitlera „największym z żyjących Niemców oraz George’em Washingtonem Niemiec.”
Czarowi III Rzeszy uległ nawet sam książę Windsoru Edward VIII, który był wielkim miłośnikiem Wodza i III Rzeszy. Bliskim przyjacielem Hitlera był Henry Ford, najwybitniejszy amerykański przemysłowiec i wizjoner o którym mówiło się, że „W jego fabrykach robotnicy czują się jak we własnym królestwie. Podczas gdy zwykli robociarze zasuwają na piechotę każdy z nich jeździ własnym Fordem.” 
Pod wielkim wrażeniem Tysiącletniej Rzeszy był również inny Amerykanin, „idol XX wieku”, as lotnictwa, Charles Lindbergh, który uczestnicząc na otwarciu olimpiady berlińskiej 1 sierpnia 1936 na które przybył jako gość honorowy, napisał potem: „ten fanatyzm mnie mierzi, ale Niemcy są najbardziej interesującym narodem świata. Niemcy są znów potęgą światową w lotnictwie, prawie równą Anglii i o wiele przewyższającą Francję.” 
Podziwu dla Hitlera nie krył również znany później w całej Europie szwedzki reżyser Ingmar Bergman, znany ze skromności, założyciel Ikei Ingvar Kamprad, czy wybitny norweski pisarz, laureat Literackiej Nagrody Nobla Knut Hamsun, który w 1943 oddał nawet swój medal, będący częścią Nagrody Nobla, Josephowi Goebbelsowi na znak podziwu. To tylko niewielki wycinek spośród nazwisk „sław”, które w latach 30-tych mniej lub bardziej gorliwie wspierała czynem i piórem narodowy socjalizm. Warto jednak zatrzymać się przy tym ostatnim. Hamsun był bowiem jednym z nielicznych, którzy publicznie głosili swoje przekonania- nawet w obliczu całkowitego społecznego ostracyzmu, klęski III Rzeszy i coraz bardziej nagłaśnianych hitlerowskich zbrodni. 
Artykuł gloryfikujący Hitlera napisany w maju 1945 zaprowadzi go wprost do więzienia a potem zakładu psychiatrycznego, gdzie zostanie poddany gruntownej „resocjalizacji”. 

Kilka lat wcześniej jednak w całej Europie powstawały partie o profilu nazistowskim zainspirowane niemieckim sukcesem.
Jedna z nich powstała nawet w kolebce współczesnej demokracji, Stanach Zjednoczonych, gdzie pod nazwą German-American Band pozyskała sobie takich członków jak jeden z najwybitniejszych XX-wiecznych pisarzy, Charles Bukowski. 
Nic dziwnego, że przy takiej atmosferze Ustawy Norymberskie, exodus przeciwników politycznych i pierwsze obozy koncentracyjne dla „wrogów narodu”, przeszły bez większego echa, pomimo protestów i wściekłych ataków środowisk żydowskich i lewicowych wspieranych przez takie osobistości jak Siegmund Freud, Albert Einstein czy Charlie Chaplin.

Czym innym była III Rzesza w roku 1939 kiedy wbrew wcześniejszym ustaleniom wciąż połykała kolejne ziemie zacieśniając pętlę na szyi “krnąbrnej” Polski, która nie tylko odrzuciła “słuszne roszczenia Niemieckie” w sprawie Gdańska i pomorskiego korytarza uniemożliwiając połączenie “podzielonej” Rzeszy Wielkoniemieckiej, ale również odrzuciła “wspaniałomyślną” propozycję sojuszu antykominternowskiego…za co już wkrótce Niemcy przemienią Polskę w piekło na ziemi. Naziści pomimo pogłębiającej się alienacji na scenie międzynarodowej polityki wciąż jednak cieszą się wielkim poważaniem a z Hitlerem koresponduje nawet sam Mahatma Gandhi, uznawany za ikonę pacyfizmu i dobroci. W 1939 i 1940 roku przyciśnięty przez Brytyjczyków z którymi podczas wojny zdecydował się kolaborować dla dobra Indii, wysyła do Wodza Rzeszy listy, w których wyjaśnia dlaczego nie może wesprzeć jego wysiłków militarnych skierowanych przeciwko Wielkiej Brytanii: 
„Drogi Przyjacielu, […] Bliscy prosili mnie, żebym do Pana napisał w imię dobra ludzkości. Jednak przeciwstawiałem się do tej pory tym prośbom, ze względu na poczucie, ze jakikolwiek list z mojej strony byłby impertynencja. […] W każdym razie, spodziewam się, ze wybaczy mi Pan, o ile zbłądziłem zwracając się do niego. Pozostając Pana szczerym przyjacielem, M. Gandhi.” (1939)
„Nie mamy wątpliwości co do Pańskiej odwagi oraz poświęcenia dla ojczyzny, nie wierzymy tez, że jest Pan takim potworem jak wynikałoby to z opisów Pańskich oponentów […]. Jednak zdaje się, ze nie możemy życzyć Pańskiej armii sukcesów. […] Nasza pozycja jest jednolita. Sprzeciwiamy się brytyjskiemu imperializmowi w takim samym stopniu jak nazizmowi. […] Jeśli jest miedzy nimi różnica, jest ona tylko ilościowa. [….] Pański szczery przyjaciel, M. Gandhi” (1940)

Czym innym była III Rzesza w roku 1941, w zenicie swej potęgi, kiedy brunatne ostrze wbiło się w pierś czerwonego Olbrzyma, a cały świat patrzył osłupiały na kolejne klęski najpotężniejszego na świecie imperium, kiedy granice niemieckiego panowania rozciągnęły się niemal na całą Europę a przepełnieni ideowym uniesieniem i pewnością siebie żołnierze Tysiącletniej Rzeszy brali do niewoli miliony jeńców, prąc naprzód niczym niepowstrzymane tsunami…pozostawiające za sobą stosy pomordowanych, obrócone w ruiny miasta i dopalające się zgliszcza. Wszystko dla dobra Tysiącletniej Rzeszy…w imię której popełniano coraz ohydniejsze zbrodnie. Tak ohydne, że działające niszcząco na samych katów, w których pomimo napompowania ideologicznymi frazesami i chęci wykazania się przed towarzyszami broni bezwzględnością w walce o Nowy Ład budzą się ludzkie odruchy. Po raz pierwszy w ludzkich głowach powstaje koncepcja gazowania ludzi na skalę przemysłową. Niebawem powstaną pierwsze piece krematoryjne i komory gazowe. Pierwsza ruszy w marcu 1942 roku w Bełżcu…

Czym innym była III Rzesza w roku 1944, kiedy stojąc na krawędzi zagłady własnego dzieła, oszalały z rozpaczy i od krążących w jego żyłach narkotyków, przygarbiony i skarlały Hitler, na podobieństwo wściekłego psa kąsał każdego kto ośmielił mu się przeciwstawić wydając ostatnie, coraz bardziej irracjonalne rozkazy skazujące tysiące ludzi na okrutną śmierć a cała rozgrzana do czerwoności machina państwowa podążyła za swoim umarłym za życia wodzem w szaleńczym widzie próbując zatrzymać to co nieuniknione…i jak najszybciej skończyć to co zaczęte, zanim skończy się brunatny koszmar a zacznie czerwony. Zaczyna się wyścig z czasem a wraz z nim mordy na niespotykaną dotąd skalę. Oto nadszedł Zmierzch Bogów a w oczach zwykłych ludzi przygniecionych okupacyjną codziennością, przeistoczenie się „rasy nadludzi” w rasę okrutnych bestii…

Jak doszło do takiego zwyrodnienia? 
Nieodłącznym elementem tego państwa był olbrzymi, rewolucyjny dynamizm i odrzucenie tradycyjnie pojmowanej moralności, która zgodnie z nazistowską wykładnią była żydowskim wynalazkiem służącym spętaniu Rasy Panów i przekształceniu jej w Rasę Niewolników.
„Moralność to żydowski wynalazek” powiedział Hitler a reszta mu przyklasnęła.
Kiedy jednak puściły ostatnie hamulce i kiedy człowiek poczuł się przyparty do muru przez swoich śmiertelnych wrogów, przeistoczył się w dziką bestię i rozpętała się rzeź tak straszliwa, że na zawsze pozostanie w pamięci potomnych. Bestia była jednak nadal człowiekiem, i poza pewnymi dewiacjami wierzyła, że to co czyni jest słuszne i zbawienne. Ale to przekonanie prowadziło tylko do jeszcze większych zbrodni- zbrodni napędzanych siłą fanatyzmu i dynamizmem nowoczesnego państwa totalnego.

Echa tych zbrodni słychać w “Mein Kampf”.
Są one ciche i z pozoru niewinne bowiem “Mein Kampf” jest dziełem teoretycznym i jako takie zawiera mało konkretów.
Niestety, swobodne, pozbawione moralnych hamulców rozwinięcie zawartych w książce tez doprowadziło w warunkach wojny totalnej do spopielenia całego kontynentu i wymordowania milionów ludzi.

Kierując się skrajnym szowinizmem i chęcią jak najszybszego zakończenia wojny państwo narodowosocjalistyczne dopuszczało się kolejnych, coraz większych zbrodni i niewybaczalnych błędów aż w końcu nawet najbardziej heroiczny opór nie mógł zapobiec katastrofie.
Ideologiczne zacietrzewienie doprowadziło III Rzeszę do całkowitej alienacji na arenie międzynarodowej i obrócenia przeciwko niej nawet tych środowisk, które początkowo garnęły się do współpracy z nazistowskim reżimem. A zdarzało się, że były to całe narody widzące w „cywilizowanych” Niemcach wyzwolicieli i przedstawicieli wyższej kultury, którzy uratują ich przed czerwoną zarazą. 
Ci jednak zmarnowali swoją szansę.

III Rzesza była dynamiczna i ulegała ciągłym transformacjom pod wpływem bieżącej koniunktury- nie była jednak tworem elastycznym wykorzystującym nadarzające się okazje. Na wszelkie nowe wyzwania reagowała rosnącym radykalizmem, na zagrożenia i presję okrucieństwem przechodzącym czasem w bestialstwo.
Fakt ten skwapliwie wykorzystywali wrogowie Rzeszy prowokując naiwnych i brutalnych Niemców do jeszcze bardziej okrutnych i głupich kroków, przez które nawet najwięksi germanofile zaczynali mieć wątpliwości co do swojej postawy.
Paradoksalnie największy europejski naturalista, pod wpływem ideologicznego zaślepienia, nie był w stanie przyswoić sobie najbardziej podstawowego prawa natury: „kto się nie przystosuje, ten zginie.” 
Zginął więc Adolf Hitler, zginęła również III Rzesza, zginęły miliony ludzi.

Potęga budowana z takim mozołem przez wiele lat runęła z łoskotem pod naporem napędzanych wściekłością i żądzą zemsty hord wrogów po to, aby już nigdy więcej się nie odrodzić. 
Słuszna z pozoru koncepcja obróciła się w proch a cele wyłożone przez Hitlera w jego ideologicznym credo pozostaną niezrealizowane…być może na szczęście.
Rzesza, która według założeń miała istnieć przez 1000 lat, zdołała przetrwać ledwie 12.
Marzenia o dobrobycie, szczęściu i postępie przemieniły się w piekło obozów koncentracyjnych, komory gazowe i śmiertelne zastrzyki, którymi zabijano “nieprzydatne” jednostki.

Warto pamiętać o przyczynach upadku Dwunastoletniej Rzeszy, zwłaszcza dziś, gdy po upadku obu zbrodniczych totalitaryzmów zmagamy się z powszechnym upadkiem wiary w tradycyjną moralność stanowiącą fundament Europejskiej Cywilizacji.
Postęp jest wielką wartością, ale nie może on opierać się na gwałcie zadawanym przyrodzonej godności ludzkiej.
Każda ideologia, która choćby w imię najwyższych racji moralnych przyzwala na bestialstwo i okrucieństwo w stosunku do innych istot żywych jest ideologią zbrodniczą.
Każda ideologia, która choćby w imię największego humanitaryzmu dopuszcza możliwość mordowania najsłabszych- kobiet, dzieci i starców jest ideologią zbrodniczą.
Każda ideologia odbierająca przyrodzoną godność ludziom, których jedyną winą jest to, że zostali poczęci w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie jest ideologią zbrodniczą.
I nie ma znaczenia czy mówimy o Żydach, Cyganach czy ludzkim embrionie.

Godność ludzka jest przyrodzona, dana nam w darze przez naturę i setki lat twórczej pracy największych spośród filozofów.
Nie rozmieniajmy jej więc na drobne w imię błędnie pojmowanego postępu.
Godność nie oznacza jednak “równego traktowania” swoich i obcych.
Nie oznacza poświęcania własnych interesów narodowych na ołtarzu „uniwersalizmu”.
Nie oznacza kajania się przed innością i dewiacjami, biciem się w piersi za to, że jest się częścią normalnej większości, usprawiedliwianiem kata i krzywdzeniem ofiary.
Oznacza tylko tyle, że człowieka, nawet jeśli jest naszym największym wrogiem należy traktować po ludzku.
Że są pewne rzeczy, których robić po prostu nie można…bo to nieludzkie.
Bezwzględność często oznacza po prostu klarowność sytuacji i sprawiedliwość, ale zwierzęce okrucieństwo i krzywda zadawana niewinnym zawsze jest złem.
Ten, który o tym zapomni, stąpa po równi pochyłej…a za nią jest tylko niekończąca się otchłań…ta sama, która pochłonęła Adolfa Hitlera i jego wizję.
“Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.” Słowa te wypowiedział Fryderyk Nietzsche, paradoksalnie ulubiony filozof Hitlera.

Piece krematoryjne, obozy koncentracyjne, masowe egzekucje, GUŁAG i UB-eckie katownie były jednak tylko jedną osią zła.
Drugą jest współczesny hedonizm, materializm i nihilizm.
Tolerancja i apatia, ostatnie cnoty umierającego społeczeństwa stały się ostatnim gwoździem do europejskiej trumny której lewica nawet nie zdąży zakopać bowiem razem z trumną zostanie rozszarpana na strzępy przez barbarzyńskie hordy. Oczekujemy od barbarzyńców tolerancji, zrozumienia i humanitaryzmu, oni jednak idei tych nie tylko nie rozumieją, ale wręcz się nimi brzydzą uważając je za przejaw słabości i dekadencji. Barbarzyńcy bowiem postępowych teorii nie wyznają. I dzięki temu wygrywają.

Cywilizacja prawdziwie silna to bowiem taka, która oprócz gołębiego, wypełnionego wzniosłymi, szlachetnymi ideami serca, ma też umysł jastrzębia potrafiący znajdować szanse i zagrożenia kryjące się w otaczającej nas rzeczywistości, oraz mocne ramiona- aby móc owe szanse chwytać a zagrożenia zdusić.
Współczesna Europa nie ma ani gołębiego serca, ani jastrzębiego umysłu ani mocnych ramion. 
Jest stara i niedołężna, cierpi na gangrenę i wyjątkowo paskudnego, czerwonego raka, który przesłania jej twarz. 
Zdoła ją udusić nawet nadpobudliwy i wyjątkowo rozbestwiony dzieciak któremu znudziło się już testowanie Jej cierpliwości. 
Wystarczy tylko jeden ruch ręki…

...

Zobacz również