Media o tym milczą. "To będzie polityczna śmierć Ziobry"

Media o tym milczą. "To będzie polityczna śmierć Ziobry"

Na jaw powoli wypływa kolejna afera, której głównym bohaterem jest Zbigniew Ziobro. Jeśli zarzuty wobec ministra sprawiedliwości potwierdzą się, mogą oznaczać jego polityczną śmierć. Jak na razie sprawa jednak jest zamiatana pod dywan.

Historia możliwej malwersacji finansowej, dokonanej przez Solidarną Polskę ujawniona została rok temu przez dziennikarzy Newsweeka. Tygodnik usilnie nagłaśniał sprawę, która z niewiadomych względów nie przebiła się do mediów głównego nurtu. Dziś została przypomniana. Sprawą zajęli się inni dziennikarze, pracujący dla portalu Crowd Media i doszli do prawdziwie interesujących wniosków. Okazuje się, że śledztwo przeciw partii Zbigniewa Ziobry trwa i nie stojąc w miejscu, nie odnotowuje żadnych poważnych postępów.

Pieniądze z Danii

Cztery lata temu Solidarna Polska otrzymała od duńskiej partii MELD (Ruch na rzecz Europy Wolności i Demokracji) 40 tys. złotych na organizację konferencji klimatycznej dla 800 osób. Faktycznie we wskazanym przez Duńczyków terminie odbyła się konferencja, ale Solidarnej Polski o tytule "Nowe państwo, nowa konstytucja". Na owym spotkaniu pojawili się oczywiście Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski, którzy później zdementowali rewelacje "Newsweeka" i zapowiedzieli nawet serie pozwów. Sprawa ostatecznie trafiła do prokuratury, lecz zawiadomiły ją Sojusz Lewicy Demokratycznej, Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz pewne osoby prywatne.

Przeciągające się śledztwo

Gdy 26 stycznia 2016 roku rozpoczęło się śledztwo, Platforma Obywatelska wystąpiła z zarzutami, że kierować nim będzie prokurator generalny, czyli Zbigniew Ziobro. W tej sytuacji minister wyłączył się ze sprawy, co oznaczało, że nie sprawował nad nią osobistego nadzoru. Śledztwo do dziś nie wyjaśniło niczego, a pikanterii dodają mu możliwe manipulacje oskarżonych polityków, którzy zajmują wysokie stanowiska państwowe. Dziennikarze Crowd Media ustalili jedynie, że w ciągu paru miesięcy jego materiał dowodowy powiększył się z 2 do 3 tomów, czyli składa się ponad pół tysiąca stron dokumentów. Gdyby dochodzenie ruszyło i wykazało oszustwo ugrupowania, będącego dziś koalicjantem w rządzie, byłby to koniec kariery Zbigniewa Ziobro. źródło: crowdmedia.pl
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News