Dzieci Morawieckiego wiedziały o adopcji. Współpracownik premiera ujawnił rodzinne kulisy

Dzieci Morawieckiego wiedziały o adopcji. Współpracownik premiera ujawnił rodzinne kulisy Źródło: YouTube.com/Kancelaria Premiera

Mateusz Morawiecki na ustach całej Polski. Po wczorajszej okładce "Super Expressu", nawiązującej do kontrowersyjnej książki o rodzinie premiera, kraj obiegła wieść o tym, że premier z żoną adoptowali dwójkę dzieci. Dziś szef kancelarii Morawieckiego, Michał Dworczyk, przyznał, że pociechy wiedziały o tym fakcie na długo przed kontrowersyjną okładką.

Mateusz Morawiecki wraz ze swoimi pociechami znalazł się wczoraj na okładce tabloidu "Super Express". Komentatorzy sceny politycznej, jak i sami politycy w większości nie mieli wątpliwości. W czasie intensywnej kampanii wyborczej przekroczono granicę przyzwoitości i poruszono tematy, które zgorszyły wielu Polaków. 

Mateusz Morawiecki komentuje zamieszanie wywołane kontrowersyjną okładką

Premier w końcu postanowił odnieść się do sprawy, którą żyje teraz cały nasz kraj. Wyznał, że jest szczęśliwy i dumny ze swoich pociech. Po tak emocjonalnym przekazie, za premierem wstawiła się znaczna część opinii publicznej i Polaków.

Minął jednak ledwie dzień, gdy osądy w tej sprawie zmieniły się diametralnie. Okazuje się, że przekaz "SE" i kontrowersyjnej książki "Delfin. Mateusz Morawiecki" zamiast uderzyć w Morawieckiego, wzmocnił jego pozycję w rządzie, a przy okazji same notowania PiS. 

Głos zabrał także współpracownik premiera

Sprawę skomentował dziś Michał Dworczyk. Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów stwierdził wprost, że atak na premiera z wykorzystaniem jego dzieci, nigdy nie powinien mieć miejsca, nawet biorąc pod uwagę to, że bliscy osób publicznych od zawsze są w centrum uwagi opinii publicznej.

- Ale atak wykorzystujący dzieci, które przecież nie mają wpływu na to, że ich tata jest premierem, jest po prostu oburzający - podkreślił Dworczyk.

Zastrzegł, że jest to intymna sprawa rodziny. Dalej wyjawił to, na co czekało wielu Polaków - okazało się, że najmłodsza dwójka dzieci premiera zdążyła dowiedzieć się o fakcie adopcji już wcześniej. 

- Mogę powiedzieć tyle: dzieci wiedziały o tym, zanim sprawa stała się publiczna – powiedział Dworczyk gazecie tytułem "uzupełnienia", którego nie zrobili dziennikarze.

W przestrzeni publiczne wybrzmiewa dziś głośno zarzut niepisanej "ustawki" premiera z szefostwem "Super Expressu". Spora część komentatorów politycznych nie ma wątpliwości po szybkim uzupełnieniu ministra Dworczyka, że cały zabieg gazety nie był nastawiony na atak premiera, a poprawę notowań zarówno jego, jak i całej partii. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

- Zamiast pozwu i żądania wielomilionowego odszkodowania (choćby na Caritas), jest wywiad szefa kancelarii PMM w brukowcu, który - wczoraj się tak wydawało - naruszył prywatność bezbronnych dzieci - skomentowała dziennikarka Hanna Lis.

- Byłem naiwny. Premier Morawiecki poszedł na ustawkę z brukowcem wykorzystując dzieci dla celów politycznych. A o adopcji pisała też w 2016 r. "Gazeta Wyborcza". Nikt nie protestował - napisał z kolei Jacek Nizinkiewicz, dziennikarz i komentator "Rzeczpospolitej". 

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Michał Szpak jest ZAKOCHANY! Wiemy w kim! Przyznał szczerze: „To był właśnie TEN strzał!"
  2. Edyta Górniak ma KRÓTKIE włosy! Wygląda jak 20 LAT temu, gdy zaczynała karierę!
  3. Księżna Diana mogła przeżyć. Największa tajemnica Elżbiety II ujawniona
  4. Polsat: Tragiczny wypadek! Małe dzieci wypadły z okna 4 piętra, śmierć na miejscu
  5. Iwona Pavlović ostro jak nigdy o ostatnim odcinku TzG. "Taniec się nie liczył"
  6. 11-latka dostała uwagę od matematyczki. Gdy mama ją przeczytała, aż w niej zawrzało

źródło: Super Express

Następny artykuł Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News