Mateusz Morawiecki sięgnął do słownika obszernie omawiającego rusycyzmy i nazwał swoich przeciwników „perekińczykami”. Podczas spotkania z wyborcami w Jesionce premier nie tylko wzniósł się na wyżyny wizerunkowej negacji działań opozycji, ale i zebrał niebywały aplauz za swoje przemówienie. Co miał na myśli?

Mateusz Morawiecki spotkał się z w niedzielę z mieszkańcami Jesionki. Tam, sugerował wyborcom by głosowali na PiS w regionie. Aby się wyróżnić, posłużył się niezwykłym porównaniem. Zadziwieni klaskali, premier triumfował.

Rozbudowany język premiera zadziwił wyborców. Co Mateusz Morawiecki powiedział w Jesionce?

– Perekińczyk to taki człowiek, który tak bardzo przewrotnie i obłudnie podchodzi do rzeczywistości. Opozycja, liderzy opozycji, to są takie perekińczyki! – powiedział premier.

Dziennikarze, językoznawcy i wyborcy zastanawiają się, skąd pochodzi to niezwykłe określenie i czy język ten jest odpowiedni, gdy przemawia się do „zwykłego wyborcy”. W odniesieniu do przeciwników sugerował, że ci kilka lat wstecz po objęciu rządów zgłaszali brak środków na inwestycję w programy społeczne. Mateusz Morawiecki odniósł się także do problemu VAT-u, który w jego ocenie rząd PiS rozwiązał na dobre.

– Podwyższali podatki i pozwali hulać mafiom VAT-owskim po naszej ojczyźnie! A dzisiaj mówią, że oni jeszcze dołożą do tych programów społecznych. To właśnie perekińczyk! – powiedział na Podkarpaciu polityk.

Po kilku minutach dodał, że w jego ocenie najważniejsze jest podążanie drogą Lecha Kaczyńskiego, który w 2005 roku chciał odbudować państwo „w oparciu o ideę solidarności, sprawiedliwości i uczciwości”.

Oryginalny język polityków

Przed wyborami, w porozumieniu ze specjalistami do spraw wizerunku politycy zgłaszają nie tylko osobliwe rozwiązania dla regionów, ale i mówią dość oryginalnym językiem. Dobrą polszczyzną, dawną polszczyzną, niezrozumiałą polszczyzną – politycy mówią rozmaicie, nierzadko ciekawie, najczęściej niekomunikatywnie. Od jakiegoś czasu prym wiedzie określenie „gorszy sort”. Czy „perekińczyki” zdobędą równie spektakularną sławę?

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Wszystkie kobiety Jarosława Kaczyńskiego [ZDJĘCIA]

Perekińczyk to słowo, którego trudno szukać w pospolitym słowniku języka polskiego. Z rosyjskiego <przerzucać się>; obarczać się nawzajem, przerzucać odpowiedzialność. Etymologicznie związany przede wszystkim z językiem dawnym, rosyjskim. W literaturze polskiej szukać należy go na początku XX wieku, gdzie pojawił u Marii Rodziewiczówny. W powieści „Byli i będą” czytamy o perekińczykach… raz.

Niezwykły język polityków szybko przechodzi do codziennego. PiS zdaniem językoznawców posługuje się populistycznym. Inni, nierzadko sięgają po potocyzmy. Dołączają ładunki agresji, rozbudzają wielkie nadzieje, a przed wszystkim indukują wyobrażenie wspaniałych wizji. Politycy przed wyborami sięgają po wszystkie środki, by dotrzeć do wyborców. Czy potoczysta mowa premiera Morawieckiego zapewni Prawu i Sprawiedliwości miejsce w Sejmikach?

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE:

  1. Jarosław Kaczyński walecznie zapowiada: „Dyktat Rosji się skończył”
  2. Czy on myśli, co mówi? Kaczyński skompromitował się na spotkaniu z wyborcami
  3. Kaczyński na konwencji PiS: „Przyznam się do grzechu”

Znani politycy, którzy odeszli od swoich żon [ZDJĘCIA]

Zobacz również