Martyna Wojciechowska w żałobie. Tragiczny wypadek zabrał najbliższą jej osobę

Martyna Wojciechowska w żałobie. Tragiczny wypadek zabrał najbliższą jej osobę

Najsłynniejsza polska podróżniczka nie może pogodzić się stratą bliskiej osoby. Martyna Wojciechowska od kilku lat żyje w żałobie po śmierci Artura Hajzera. Alpinista zginął podczas wspinaczki. 

Podróżniczka i pisarka jest obecna w mediach od niemal dwudziestu lat. Wojciechowska zaczynała w TVN. Początkiem jej wielkiej kariery było napisanie scenariusza do hitowego programu "Automaniak", który również poprowadziła. Od 2009 roku ukazuje się jej niezwykle popularny program podróżniczy "Kobieta na krańcu świata". Wojciechowska jest również zapaloną i aktywną sportsmenką. Może poszczycić się zdobyciem najwyższych gór na naszym globie czy uczestnictwem w rajdach samochodowych. Pasję wspinania dzieliła z jednym ze swoich przyjaciół, którego rocznica śmierci jest właśnie dziś. Gwiazda opublikowała z tej okazji emocjonalny wpis na Instagramie.

Martyna Wojciechowska nadal opłakuje swojego przyjaciela

Artur Hajzer, z którym Wojciechowska odbyła niejedną wyprawę, zginął tragicznie 7 lipca 2013 roku. Alpinista spadł z góry podczas próby wejścia na Gaszerbrum, ośmiotysięcznik na granicy Chin i Pakistanu. Hajzer spadł z jednego ze zboczy. Świadkiem zdarzenia był towarzysz alpinisty, Marcin Kaczkan, który także go zidentyfikował. Martyna Wojciechowska wciąż nie może pozbyć się bólu po tej ogromnej stracie. Dziś, w piątą rocznicę tragedii, umieściła na Instagramie emocjonalny wpis i wspólną fotografię ze zmarłym alpinistą.

Emocjonalny wpis na Instagramie

- Dzisiaj mija 5 lat, odkąd Cię nie ma… 07.07.2013 Artur Hajzer zginął podczas wspinaczki na Gasherbrum I. Był wybitnym himalaistą, moim trenerem, mentorem i najlepszym przyjacielem. Zresztą nasza przyjaźń zaczęła się nietypowo - przed wyprawą na Everest dostałam od niego odręcznie napisany list, w którym zaoferował swoją pomoc i wsparcie. Od tego momentu towarzyszył każdego dnia podczas mojej wspinaczki i przez kolejnych 7 lat... Niemal każdą decyzję konsultowałam z nim, gdyby nie Artur nie zdobyłabym Korony Ziemi. Bez jego motywacji, dyscypliny, wsparcia i czasem opieprzania - napisała Martyna Wojciechowska. - Troszczył się o mnie bardziej niż ja sama. W sytuacjach, kiedy się waliło i paliło, także w moim życiu osobistym, mówił spokojnym, monotonnym głosem: „Nie ma bezpośredniego zagrożenia życia. Panika jest niewskazana”. I jak zawsze miał rację. Do dziś stosuję tę zasadę. Artur, Twoja obecność w moim życiu była dla mnie wielkim szczęściem i przywilejem. Dziękuję za wszystko - za każdy dzień, za każde Twoje słowo i każdy gest. Trzymaj się ciepło w naszych górach, przyjacielu - dodała podróżniczka. fot. Instagram.com/martyna.world Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. ZOBACZ TAKŻE:
  1. Wzruszające wyznanie Tyszkiewicz. Tragicznie straciła najukochańszą osobę
  2. Karpiel-Bułecka ma złamany kręgosłup. Tragiczny wypadek muzyka
  3. Nagrody za przegraną – ile pieniędzy otrzyma nasza reprezentacja za Mundial?
  4. Masz psa tej rasy? Mamy smutną wiadomość
źródło: Instagram.com/martyna.world
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News