Martyna Wojciechowska wspomina drastyczne chwile. "Obudził mnie potworny huk, to był jego ostatni moment"

Martyna Wojciechowska wspomina drastyczne chwile. "Obudził mnie potworny huk, to był jego ostatni moment" Źródło: Instagram

Martyna Wojciechowska prowadzi życie pełne wyzwań i podróży. Do tego czasu już trzy razy stała się ofiarą wypadku. U boku nowego partnera postanowiła w końcu zwolnić tempo i zadbać o zdrowie. Drastyczne wspomnienia o śmierci przyjaciela towarzyszą jej codziennie.

Martyna Wojciechowska jest wzorem dla kobiet spragnionych przygód. Jako prowadząca format TVN pt. "Kobieta na krańcu świata" zyskała sympatię widzów. Ta odważna i zdeterminowana gwiazda udowodniła, że płeć żeńska nie jest wcale tą słabszą. Mimo fascynującego życia i znakomitej kariery dziennikarka przez długi czas miała pecha w miłości. Do mężczyzn zraziła się po rozstaniu z ojcem córeczki, Marysi. Gdy rozpadł się jej związek, poświęciła się pracy. W czasie wyjazdów nie zabrakło ciekawych, wzruszających chwil, ale zdarzały się także przyprawiające o gęsią skórkę momenty. Niektóre epizody mogły zakończyć się tragicznie. 

Wojciechowska od wczesnej młodości boryka się z problemami zdrowotnymi. Wszystko zaczęło się w ostatniej klasie liceum. Wtedy to założyła się z kolegą, że pierwszej uda jej się zjechać ze skały pokrytej lodem. Już wtedy przejawiała silnego ducha rywalizacji. Dziennikarka dopięła swego, ale dużym kosztem. W trakcie niebezpiecznego wyzwania uszkodziła sobie odcinek szyjny kręgosłupa.

Martyna Wojciechowska ma traumę po śmierci przyjaciela, nie rozumie wyroków losu

Następnym razem ocalała z wypadku samochodowego, który miał miejsce w Islandii. Dziennikarka znowu uszkodziła kręgosłup, ale nic poważniejszego jej się nie stało. Przyjaciel, z którym podróżowała gwiazda, Rafał, miał mniej szczęścia:

 - Obudził mnie potworny huk. Leżeliśmy z Rafałem twarzą w twarz. To był chyba jego ostatni moment. Rafał osierocił trójkę dzieci. Zastanawiałam się, dlaczego przeżyłam, a dlaczego Rafał nie? To było nielogiczne. Nie powiem, że miałam myśli samobójcze, ale chciałam iść spać i już się nie obudzić, żeby się z tym nie mierzyć - podzieliła się swoimi emocjami Martyna Wojciechowska.

Syndrom ocalałej ofiary towarzyszył jej przez wiele lat. Mimo to dziennikarka nie przestraszyła się śmierci i wciąż podejmowała ryzyko. Do trzeciego wypadku doszło wtedy, gdy prowadziła motocykl. Wynikiem tragicznego incydentu były problemy z obojczykiem - Wojciechowska przeszła przez wiele operacji, dzięki którym odzyskała całkowitą sprawność w ręce. 

Przemysław Kossakowski uszczęśliwił podróżniczkę, jego zamiary są poważne

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ:

Życie dziennikarki wywróciło się do góry nogami, gdy poznała Przemysława Kossakowskiego. Okazało się, że wcale nie jest typem twardej feministki, która do szczęścia nie potrzebuje mężczyzny. Gdy miłość zapukała do jej drzwi, postanowiła wieść spokojniejsze życie. U boku nowego partnera gwiazda TVN wprost promienieje. Zakochani zaczęli już nawet planować powiększenie rodziny. Jednak lekarze nie są zachwyceni tym pomysłem. Czemu?

Problemem jest wiek Martyny Wojciechowskiej - w tym roku skończyła 44 lata. Powszechnie wiadomo, że poród w tym wieku jest obarczony dużym ryzykiem. Sytuacje dodatkowo komplikują przebyte urazy kręgosłupa. Specjaliści twierdzą, że ciąża będzie dla organizmu dziennikarki zbyt dużym obciążeniem. Jeżeli dojdzie do poczęcia, gwiazda spędzie najprawdopodobniej czas do porodu w łóżku. Wojciechowska chce tego uniknąć i robi wszystko, by polepszyć swój stan zdrowia.

  1. Michał Szpak jest spokrewniony z polską gwiazdą. Nie uwierzycie, kto to jest
  2. Anna Przybylska do końca była aktywna w mediach społecznościowych. Ostatni post chwyta za serce
  3. Brak słów by opisać tę stratę. Nie żyje Rafał Urbacki
  4. Wyborcza zapowiada sensację ws. afery Morawieckiego. "To dopiero początek"
  5. Największa gwiazda "Tańca z gwiazdami" w ciąży! Wielka radość, pomogło in vitro

Źródło: Pomponik

Następny artykuł