14 lat po tragicznej śmierci dzieci na ciążowym brzuchu położyła ich prochy. Powód wywołuje dreszcze

14 lat po tragicznej śmierci dzieci na ciążowym brzuchu położyła ich prochy. Powód wywołuje dreszcze Źródło: facebook/Erin Weaver/

Przyszła mama regularnie kładła na swoim brzuchu ciążowym prochy zmarłych dzieci. Aż trudno uwierzyć w to, dlaczego to robiła, jednak jeszcze trudniej jest uwierzyć przez co przeszła, nim zaszła w ciążę.

Mama praktykowała zaskakujący rytuał, w którego moc szczerze wierzyła. Była przekonana, że układanie prochów swoich zmarłych 14 lat temu pociech będzie miało zbawienny wpływ. Choć okres wyczekiwania maleństwa powinien być dla niej wielkim szczęściem, ona nie potrafiła zapomnieć o tym, co ją niegdyś spotkało. 

Tragedia, która zamieniła jej życie w koszmar 

W 2013 roku, niedługo przed świętami Bożego Narodzenia, Erin Weaver była w domu ze swoimi dziećmi: 6-letnim Devlinem i 2-letnią Dealin oraz partnerem Markiem Fregiem. Mężczyzna od początku ich związku nie był tym ideałem, o którym zawsze marzyła. Był agresywny i znęcał się nad nią psychicznie. 

Tamtego wieczora zapytał Erin, czy może zabrać dzieci i jechać z nimi do centrum handlowego na zakupy. Podejrzliwa kobieta, choć przystała na propozycję, dla własnego spokoju postanowiła jechać z nimi. Nie sądziła wówczas, że chwilę później wydarzy się coś takiego. Gdy byli w drodze do, jak sądziła, centrum miasta, Mark niespodziewanie skręcił na autostradę i już po kilku sekundach wyjął kanister benzyny i bez zawahania oblał nią partnerkę i dzieci, po czym podpalił zapałkę i rzucił w ich stronę. 

On sam zbiegł z miejsca zdarzenia, pozostawiając ich na pastwę losu. Kobieta stoczyła walkę nie tylko o życie swoje, ale również dzieci, jednak nie była w stanie zbyt wiele zrobić. Służby, które przybyły na miejsce, stwierdziły zgon chłopca i jego siostry, a mamę przewieźli do szpitala. Tam Erin spędziła dwa miesiące w śpiączce, a gdy się wybudziła, powiedziano jej, że blisko 90% jej ciała uległo poparzeniu. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Przyszła mama kładła na ciążowy brzuch prochy zmarłych dzieci. Powód wywołuje dreszcze 

Od momentu wypadku kobieta zupełnie się załamała. Nie potrafiła poradzić sobie po stracie dzieci. Najgorsze, że choć chciała starać się o kolejne dziecko, czuła, że z tak licznymi bliznami nikogo już sobie nie znajdzie. Niespodziewanie na jej drodze stanął mężczyzna, który pokochał ją bez względu na poparzenia. Co więcej, niedługo przed urodzinami Erin dowiedziała się, że zostanie mamą. 

Dzisiaj grzeje: 1. Zbigniew Zamachowski wylądował w szpitalu. Jego żona zdaje relację
2. Straszny wypadek 46 Polaków za granicą. Doniesienia przyprawiają o ciarki

Choć okres ciąży powinien być dla niej ekscytujący, kobieta wciąż się martwiła czy nie straci kolejnego dziecka. Postanowiła, że będzie kładła na swój brzuch prochy zmarłych wcześniej pociech, by "nawiązały nić porozumienia z nienarodzoną jeszcze siostrą". Wierzyła, że takie działanie ma wielką moc i, jak twierdzi, nie myliła się. Kilka miesięcy później na świat przyszła zdrowa dziewczynka imieniem Kealani, która stała się jej opoką w trudnych chwilach. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Złagodzenie zakazu handlu. Sklepy mogą być OTWARTE w niedzielę do ustalonej godziny
  2. Przyszła na badanie USG. Lekarz prawie zemdlał, gdy zobaczył, co ma w brzuchu
  3. 63-latka zgwałciła nastolatka. Znaleziono zwłoki jej męża, dalsze ustalenia są straszne
  4. Na pierwszej randce wylądowali w łóżku. Puściły mu wszelkie granice, a to co z nią zrobił sprawia, że włosy stają dęba
  5. Jej córeczka nigdy nie jadła chleba, cukru czy masła. Przez dziwaczną dietę jest najzdrowszym dzieckiem świata

Źródło: webniusy 

Następny artykuł