Ogórek odebrała niespodziewany telefon w programie na żywo. Nie wiedziała co robić

Ogórek odebrała niespodziewany telefon w programie na żywo. Nie wiedziała co robić Źródło: Fot. screenshot TVP

Małgdalena Ogórek, była kandydatka na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, a obecnie prowadząca program "W tyle wizji", podczas emisji jednego z odcinków odebrała niewygodny telefon. Zadzwonił do niej tajemniczy Janusz z Gdyni.

Magdalena Ogórek w środowym odcinku "W tyle wizji" musiała skonfrontować się z wypowiedzią odnośnie do wyjazdu Andrzeja Dudy do Stanów Zjednoczonych. Dzwoniący miał potrzebę podzielenia się swoimi poglądami na temat podpisywania przez prezydenta ważnych dokumentów na stojąco. Magdalena Ogórek, która niewątpliwie była zaskoczona tym telefonem, zdołała tylko zadać pytanie, czym prezydent zasłużył sobie, że piszą o nim w tak brzydki sposób.

Magdalena Ogórek kontra Janusz. Kim jest tajemniczy rozmówca?

Janusz z Gdyni, a tak dokładniej dr Janusz Simbora, jest specjalistą do spraw dyplomacji. Wykształcenie rozmówcy zdecydowanie daje mu prawo do wypowiadania się w takich kwestiach, jak zachowanie polskich polityków na tak ważnych, międzynarodowych spotkaniach. Na pytanie prowadzącej, czym Andrzej Duda zasłużył sobie na lawinę kpin, odpowiedział: - Ja nie wiem, czy nieładnie. Ja wiem, że cytuje mnie np. "Washington Post" i chciałbym wyjaśnić, na czym polega problem. Protokół dyplomatyczny dokładnie przewiduje, jak powinno wyglądać podpisywanie dokumentów (...) Protokół dyplomatyczny przewiduje, że dokument powinien zostać podpisany w sali obok Gabinetu Owalnego. Dobrze by było, żeby to był mebel historyczny. Amerykanie mają kolekcję mebli do podpisywania dokumentów - wyjaśnił.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Prowadząca nie wytrzymała

Janusz Simbora nie ograniczał się w dzieleniu swoją wiedzą. Tłumaczył dalej, mówiąc, że zwyczajem jest zaproszenie delegacji, a po podpisaniu dokumentu, prezydenci powinni się nim wymienić, a później otworzyć butelkę szampana i wznieść toast.  Tego wszystkiego jednak zabrakło, przez co całość spotkania w niczym nie przypominała poważnej, dyplomatycznej sytuacji. Magdalena Ogórek zszokowana niespodziewanym telefonem, zaczęła w pewnym momencie bronić Andrzeja Dudy. Sposobem na odparcie ataku okazało się wytknięcie wpadek byłego już prezydenta, Bronisława Komorowskiego. - a jak Bronisław Komorowski popełniał kolejne gafy, to też je pan tak komentował? - zapytała na antenie programu. Czy uszczypliwości pani redaktor były na miejscu? Czy wydarzenia, które miały miejsce w Białym Domu rzeczywiście są warte tylu dyskusji i lawiny kpin?



  1. Przełomowe słowa papieża Franciszka o seksie. „To nie grzech”
  2. Jeżeli nie zmienimy naszych nawyków, ludzkość tego nie przetrwa. Zostało nam około 30 lat
  3. SOP jak służby specjalne! Funkcjonariusze pod fikcyjną tożsamością
Następny artykuł