Magdalena Adamowicz o wyjeździe z Polski na czas kampanii. "To była trudna decyzja"

Magdalena Adamowicz o wyjeździe z Polski na czas kampanii. "To była trudna decyzja" Źródło: Onet

Magdalena Adamowicz, wdowa po Pawle Adamowiczu, prezydencie Gdańska, po jego śmierci podjęła decyzję o opuszczeniu kraju na czas kampanii wyborczej. Dziś już wiadomo, co nią kierowało.

Magdalena Adamowicz nadal nie może pogodzić się ze śmiercią męża. Minęły 3 miesiące, odkąd miał miejsce tragiczny w skutkach incydent. Na finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na scenę w Gdańsku wszedł mężczyzna uzbrojony w nóż i po krótkim przemówieniu podszedł do Adamowicza zadając mu kilka ciosów w klatkę piersiową.

Prezydent Gdańska zmarł w nocy, po 5-godzinnej operacji, w wieku 54 lat. Powodem była niewydolność wielu narządów uszkodzonych w czasie ataku. Jego żona, Magdalena Adamowicz nie zdążyła się z nim pożegnać - była w tym czasie poza granicami kraju.

Krótko po pogrzebie żona zmarłego prezydenta wyjechała do USA do Las Angeles gdzie uczy się jedna z jej córek. Już wcześniej opuszczała kraj, jeśli chodziło o sprawy polityczne. Z Polski wyjechała wraz z córkami, kiedy na prezydenta Gdańska kandydował jej zmarły mąż. Niedawno wyjechała na czas kampanii do Parlamentu Europejskiego.

Magdalena Adamowicz w rozmowie z Tomaszem Lisem

- To była nasza wspólna decyzja, zawsze ona (Antonina - córka Adamowicz) chciała gdzieś wyjechać i być samodzielna, mieć taką roczną przygodę, doświadczenie, ale nie ukrywam, że akurat ten rok i ta sytuacja, zbieg kilku okoliczności spowodowało, że stwierdziliśmy, ze tak będzie dla nas wszystkich najbezpieczniej, bo ta sytuacja związana z rozpuszczaniem fake newsow, takim szczuciem Pawła podczas kampanii była bardzo trudna dla całej rodziny (...) najtrudniejsze było dla mnie to jak znoszą to dzieci (...) dla Antoniny było to bardzo ciężkie i dla rodzica ból, cierpienie dziecka jest bardzo trudnym przeżyciem. - w rozmowie z Tomaszem Lisa wyjaśniła Magdalena Adamowicz.

Wdowa po prezydencie oświadczyła także, że nie była, nie jest i nie zamierza być politykiem. To odpowiedź na wszystkie domniemane plotki, że Adamowicz chce pójść w ślady zmarłego męża. Jednocześnie zaznaczyła, że chce uświadamiać wszystkich o zagrożeniu demokracji i chciałaby walczyć z nienawiścią w Polsce.

- Chodzi o uświadomienie nam wielkiego zagrożenia, którym jest zagrożeniem dla demokracji zarówno w Polsce jak i Unii, która może być rozsadzona od środka. Gdzie pewne działania dążą do unieważnienia demokracji, która funkcjonuje - o zagrożeniach opowiadała Tomaszowi Lisowi.

Źródło: Onet

Następny artykuł