Według wielu komentatorów nowy prezydent Francji wbrew przewidywaniom kompletnie nie jest zwolennikiem tzw. politycznej poprawności. Świadczyć o tym ma jego postawa wobec Stanów Zjednoczonych, Rosji oraz Polski.

Obecnie za największego wroga politycznej poprawności uważany jest Donald Trump. Emmanuel Macron dał się jednak również poznać od tej strony np. w stosunkach z polskimi władzami.

Potraktowaliście Francję gorzej, niż my potraktowalibyśmy Zimbabwe – miał skomentować prezydent Francji w rozmowie z Beatą Szydło sprawę zerwanego przez Polskę kontraktu na zakup śmigłowców caracal.

Nie kieruje on jednak jedynie tak niepoprawnych słów w stronę naszych władz. W podobnym tonie wypowiada się między innymi o Donaldzie Trumpie. Swego czasu przyrównał go nawet do Władimira Putina.

Donald Trump, prezydent Turcji czy prezydent Rosji widzą sprawy przez pryzmat relacji siłowych, czym ja się nie przejmuję. Nie wierzę w dyplomację poprzez publiczną krytykę, ale w moich rozmowach dwustronnych nie odpuszczam. To w ten sposób zdobywasz szacunek – mówił Emmanuel Macron.

Prezydentowi Rosji powiedział, stojąc obok niego w czasie konferencji prasowej, że finansowane przez niego media to „organy wpływu i kłamliwej propagandy”. Wiele osób chwali francuskiego prezydenta za bezkompromisowość oraz cięty język. Inni zauważają jednak, że to za sprawą Donalda Trumpa wśród zachodnich polityków nastaje moda na odrzucanie języka politycznej poprawności.

źródło: natemat.pl

...

Zobacz również