Szalony mecz w Manchesterze, Tottenham wywalczył awans do półfinału Ligi Mistrzów!

Szalony mecz w Manchesterze, Tottenham wywalczył awans do półfinału Ligi Mistrzów! Źródło: Wikipedia

Liga Mistrzów po raz kolejny udowodniła, że jest zdecydowanie najlepszymi rozgrywkami na świecie. Wczoraj przekonaliśmy się o tym za sprawą nieprawdopodobnie zaciętego meczu Manchesteru City z Tottenhamem. Szalone spotkanie zakończyło się "zwycięską porażką" gości.

Liga Mistrzów raz jeszcze dostarczyła nam wielkich emocji. Wiele ekspertów spodziewało się, że dwumecz Manchesteru City z Tottenhamem będzie najbardziej zaciętym pojedynkiem w ćwierćfinałach Champions League. Ten, kto zdecydował się wczoraj na włączenie transmisji meczu z Manchesteru, z pewnością nie żałował swojej decyzji. Było to zdecydowanie jedno z najlepszych spotkań w tym roku, a początek mógł przyprawiać o zawroty głowy.

Nawet eksperci, którzy spodziewali się, że mecz będzie obfitował w gole, nie spodziewali się takiego początku. Kibicom najbardziej podobało się pierwsze dwanaście minut spotkania, co nie może dziwić. W tak krótkim okresie padły aż cztery bramki, co stanowi nowy rekord rozgrywek. Nikt nie spodziewał się takich emocji już na samym początku gry.

Liga Mistrzów nie zawiodła kibiców

Wynik otworzył Raheem Sterling, który wpadł w pole karne i mocnym strzałem nie dał szans Hugo Llorisowi. Kibice City cieszyli się, że straty z pierwszego spotkania zostały odrobione tak szybko, jednak już po chwili euforia zmieniła się w rozpacz. Dwa gole Heung-Min Sona sprawiły, że mistrzowie Anglii znaleźli się w poważnych tarapatach. 

Minutę później strzałem głową wyrównał Bernardo Silva, a w 21. minucie City na prowadzenie raz jeszcze wyprowadził Sterling. Do przerwy było 3:2, lecz Manchester potrzebował jeszcze jednego gola. W przypadku zwycięstwa jedną bramką awans uzyskałby Tottenham, który strzelił więcej goli na wyjeździe.

Liga Mistrzów marzeniem Tottenhamu

W drugiej połowie obie drużyny strzeliły po golu. Na trafienie Sergio Aguero odpowiedział Fernando Llorente. W samej końcówce spotkania Raheem Sterling trafił do siatki po raz trzeci, ale sędzia nie uznał tego gola, wobec czego Manchester City wygrał z Tottenhamem jedynie 4:3.

Taki wynik nie daje zawodnik prowadzonym przez Pepa Guardiolę korzyści. Tottenham sensacyjnie awansował dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe w szalonym spotkaniu, którego długo nie zapomni żaden z kibiców. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że piłka nożna to bardzo nieprzewidywalny sport, a Liga Mistrzów to jego zdecydowanie najlepsze wydanie.

Następny artykuł