Kompromitacja Barcelony, Liverpool sensacyjnie awansował do finału Ligi Mistrzów!

Kompromitacja Barcelony, Liverpool sensacyjnie awansował do finału Ligi Mistrzów! Źródło: Liverpool FC

Liga Mistrzów niebawem zakończy się wielkim finałem. Awansu pewna była Barcelona, jednak piłkarze Liverpoolu doprowadzili do sensacyjnego rozstrzygnięcia na Anfield. Takiego zakończenia meczu półfinałowego nie spodziewał się praktycznie żaden fan futbolu w Europie.

Liga Mistrzów wielkimi krokami zbliża się do ostatecznego rozstrzygnięcia. Wielu kibiców nie miało wątpliwości, że w tym roku w finale zamelduje się Barcelona, która w pierwszym meczu ograła Liverpool aż 3:0 i mogła być niemal pewna tego, że 1 czerwca zmierzy się z Tottenhamem lub Ajaxem w Madrycie. Wszystko zmieniło się jednak po ostatnim meczu, który przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcie.

Mecz Liverpoolu z Dumą Katalonii był prawdziwą sensacją. Nikt nie spodziewał się, że klub z Anglii zdoła odrobić stratę trzech goli i poradzi sobie z doskonale dysponowaną Barceloną, zwłaszcza, że wiedzieliśmy o absencji dwóch kluczowych zawodników. Okazało się jednak, że ich zastępcy również potrafią pokazać się ze świetnej strony i nie zawiedli w kluczowym momencie sezonu. 

Liga Mistrzów nie dla Barcelony

Pierwszy mecz zakończył się pewnym zwycięstwem mistrzów Hiszpanii aż 3:0. Dwie bramki Leo Messiego i jedno trafienie Luisa Suareza sprawiły, że Liverpool mógł jedynie pomarzyć o triumfie po drugim meczu. W końcówce pierwszego spotkania Anglików dobić mógł jeszcze Ousmane Dembele, jednak pomylił się w stuprocentowej sytuacji, w związku z czym mecz zakończył się trzybramkowym zwycięstwem zawodników z Hiszpanii.

Co ciekawe, eksperci twierdzili, że Liverpool wcale nie grał tak źle, a jego pechem była znakomita forma Leo Messiego, przez wielu uważanego za najlepszego na świecie. Wielu uważało, że pierwszym meczem z Anglikami Argentyńczyk przypieczętował sobie zdobycie kolejnej Złotej Piłki za 2019 rok. Ci, którzy tak twierdzili, musieli zmienić poglądy po obejrzeniu spotkania rewanżowego.

W nim przekonaliśmy się po raz kolejny, że niemożliwe w futbolu właściwie nie istnieje. Już na samym początku mecz wynik otworzył Divock Origi, belgijski napastnik, który zastępował kontuzjowanego Mohameda Salaha. Do przerwy było jednak tylko 1:0 i mało osób wierzyło w to, że uda się odrobić straty, nawet pomimo słabszego dnia Dumy Katalonii.

Liga Mistrzów zbliża się do wielkiego finału

W przerwie na boisku zameldował się Giorginio Wijnaldum, który zastąpił kontuzjowanego Andrew Robertsona. Był to przełomowy moment dla całego spotkania. Holenderski skrzydłowy strzelił dwa gole w ciągu trzech minut i wprawił kibiców na stadionie w ekstazę.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

W samej końcówce spotkania do siatki drugi raz trafił Divock Origi, doprowadzając do zmiany wyniku dwumeczu na korzyść Liverpoolu. The Reds prowadzeni przez Jurgena Kloppa udowodnili, że piłka nożna jest nieprzewidywalną grą. Dzięki nim Liga Mistrzów będzie w tym roku jeszcze ciekawsza.

Następny artykuł