Ludzie tratują się w sklepach i zachowują jak zwierzęta. Dramat w supermarketach

Ludzie tratują się w sklepach i zachowują jak zwierzęta. Dramat w supermarketach

Lidl, Biedronka, Tesco i inne znane sieci mierzą się już z przedświąteczną "gorączką" zakupów. W wyścigu po asortyment, który wyląduje na świątecznym stole lub jako prezent pod choinkę niektórzy przekraczają granice elementarnej przyzwoitości. 

Lidl i inne, konkurencyjne sieci, stawiają czoła coraz większej fali klientów. Nic dziwnego, już jutro Wigilia z uroczystą kolacją - na taką okoliczność szykuje się zdecydowana większość Polaków. To przekłada się na oblężenia sklepów. Te muszą zamawiać więcej towaru, a obsługa musi zdać się na większą liczbę klientów.

Gorszące sceny. Lidl i inne sklepy oblegane przez klientów. Wielu z nich traci "ludzkie odruchy"

Tłok w sklepach nie tworzy atmosfery spokojnych zakupów. Poddenerwowanie udziela się wszystkim, od klientów po obsługę sklepów. O zachowaniach tych pierwszych można by pisać godzinami. Świąteczna gorączka, przekładająca się na wielkość paragonu, tworzy u wielu klientów co najmniej poczucie wyższości. Ich niesmak, zdegustowanie, również ordynarne zarzuty kierowane w stronę obsługi przekraczają granice przyzwoitości. O najgorszych tego typu sytuacjach pisze dziś serwis Gazeta.pl. Relacja potwierdza to, co od lat możemy zaobserwować tuż przed 24 grudnia. - To, co się dzieje w sklepach, to istny chaos. Ludzie zachowują się tak, jakby od tych zakupów zależało ich życie - cytuje portal jedną z pracownic sklepu z akcesoriami kuchennymi. Szeroko rozumiana obsługa musi przygotować się w handlu dodatkową "powłokę cierpliwości". W gąszczu klientów nie brakuje tych roszczeniowych, zdegustowanych, mających pretensje o wszystko. - Gdy w grudniu wstawałam rano do pracy, miałam łzy w oczach - mówiła portalowi inna z pracownic, tym razem sklepu odzieżowego. Kolejki przez całe działy, wychodzące na drugi kraniec sklepu, a nawet hipermarketu nie dziwią już nikogo. Dają jedynie do myślenia - czy rzeczywiście potrzebujemy aż tyle produktów na te kilka, kilkanaście dni?



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Konsumpcja za wszelką cenę

Wzrost konsumpcji zauważa się już od słynnego Black Friday. Swoje apogeum znajduje tuż przed Wigilią, a więc dziś. Wielu Polaków, zrobi zakupy na ostatnią chwilę, czyli jutro. Relacje obsługi bywają przygniatające. Obraz klientów w niczym nie różni się od kierujących się instynktem dzikich zwierząt. - Klienci często zachowują się tak, jakby za te 200 złotych, które wydali na książki, kupowali cały sklep. Razem z personelem - powiedziała Gazecie.pl pracowniczka jednej z sieci księgarń. Rzucanie pieniędzmi na ladę, pozostawianie ubrań rzuconych jak przysłowiowe szmaty, a nawet kradzieże - tak to obraz w polskich sklepach tuż przed świętami. Niektóre panie porywają się nawet na odgryzanie szminek. Jak reagują, kiedy przyłapuje je personel? - Różnie, część wypluwała szminkę. Raz byłam świadkiem sytuacji, jak ochroniarz kazał kobiecie otworzyć buzię, a ona szminkę połknęła - szokuje jedna z pracowniczek drogerii.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Niewiarygodne. Lidl pozbył się 100 milionów, Polacy otworzyli szeroko oczy ze zdumienia
  2. Jaja pająków w popularnych owocach z Lidla! Natychmiast je wyrzućcie
  3. Dorota Szelągowska z partnerem. Fani osłupieli widząc kim on jest
  4. W Lidlu i Biedronce PRZEPŁACISZ! Wiemy gdzie kupisz DUŻO taniej, musisz się pospieszyć
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News