Leszek Miller jest szczerze oburzony zachowaniem „Faktu”. Tabloid, w dniu w którym odbył się pogrzeb syna Leszka Millera, wypuścił okładkę zatytułowaną „Ojciec wybrał politykę, a syn sznur”. Polityk nie zamierza odpuścić i szykuje już pozew sądowy.

Leszek Miller, jak każdy rodzic w takiej sytuacji, mocno przeżył śmierć swojego syna. Strata ta była szczególnie bolesna, gdyż młodszy Miller odszedł z tego świata poprzez targnięcie się na swoje życie. Wyjątkową znieczulicą i brakiem wyczucia wykazał się „Fakt”, którego przedstawiciele teraz będą musieli stanąć przed sądem.

Leszek Miller staje do walki

Polityk zapowiedział, że mimo ciężkiego okresu w swoim życiu nie planuje odpuścić dziennikarzom którzy są odpowiedzialni za całą tę sytuację. Wniosek przeciwko tabloidowi jest już gotowy, ale nie jest on wszystkim do czego posunie się były premier. Zdecydował się on też napisać list do Mathiasa Döpfnera, który piastuje stanowisko przewodniczącego Zarządu Axel Springer SE oraz jest właścicielem „Faktu”.

– Ta skandaliczna publikacja „Faktu” miała miejsce w dniu pogrzebu. A więc w tym dniu, w którym my kładliśmy prochy naszego syna do grobu, w całej Polsce kolportowano tę gazetę. Całe szczęście, że ja się dowiedziałem już po fakcie, bo gdybym wiedział o tym przed ceremonią pogrzebową, to pewnie zachowywałbym się bardziej gwałtownie – skomentował Leszek Miller.

Politycy i media murem za Millerem

Były szef SLD sam podkreśla, że „Fakt” jako jedyny dopuścił się nieodpowiednich komentarzy dotyczących śmierci jego syna.

– Inne media zachowały się bardzo taktownie i nie chciały pogłębiać mojego cierpienia – mówił.

Inne media nie tylko odpuściły sobie niewybredne wypowiedzi, ale również stanęły po stronie polityka. Po publikacji okładki w Internecie aż zawrzało. Na facebooku, twitterze, a nawet instagramie pojawiły się dziesiątki wypowiedzi polityków, dziennikarzy i innych osób ze świata mediów, które bojkotowały zachowanie jakiego dopuścił się tabloid. Pojawiły się również artykuły na konkurencyjnych portalach, które mocno krytykowały zachowanie kolegów i koleżanek z branży.

Odpowiedzialność za słowa

W krytycznych postach wiele razy przewijało się nazwisko redaktora naczelnego faktu. Robert Feluś odniósł się do sprawy i przeprosił w swoim poście na twitterze wszystkich tych, których uraził kontrowersyjną publikacją. Pożegnał się on także ze swoją funkcją.

Do tablicy wywołany został również Mikołaj Wójcik, który jest szefem działu polityki. On z kolei dodał wpis który chwilę potem musiał kasować. W komentarzach pod nim spotkał się z falą krytyki, którą określił mianem gównoburzy. W następnym poście umył od wszystkiego ręce, tłumacząc że jest na urlopie i nie czuje się odpowiedzialny za całą sytuację.

ZOBACZ TAKŻE: 

  1. Prawica zejdzie na zawał. Kaczyński: Chcemy, żeby w Polsce było jak w Niemczech
  2. Michał Żebrowski grał w Ogniem i Mieczem. Ale mało kto zna historię jego żony
  3. Aleksander Kwaśniewski: Już nie piję wódki!

 

10 niewyjaśnionych śmierci w III RP [ZDJĘCIA]


Na celowniku PiS: Gwiazdy, które naraziły się władzy [ZDJĘCIA]

Zobacz również