Leszek Miller przeżył w ostatnich miesiącach niewyobrażalną tragedię. Były premier musiał pochować swojego syna, który popełnił samobójstwo. Śmierć jedynego dziecka stała się jego największą życiową tragedią. 

Leszek Miller nie ukrywa, że ostatnie tygodnie były dla niego zupełnie dramatyczne. Po tym jak Polskę obiegła wiadomość o śmierci jego jedynego syna, życie byłego premiera w ciągu chwili zmieniło się o 180 stopni.

Były polityk stara się otwierać i mówić o tym, co czuje się w takiej chwili. Niektóre jego stwierdzenia bardzo zaskakują.

Leszek Miller w żałobie po śmierci syna

Leszek Miller junior został znaleziony martwy przez swoją partnerkę w ostatni weekend sierpnia. Śledczy stwierdzili, że popełnił samobójstwo, jednak do teraz nie wiadomo, co tak naprawdę było bezpośrednią przyczyną jego decyzji. Wiele mówi się o tym, że przeżywał on trudne chwile w swoim związku. W noc poprzedzającą udaną próbę samobójczą biznesmen miał pokłócić się ze swoją partnerką.

Jako pierwsza o śmierci Leksza Millera juniora poinformowała publicznie jego córka. Monika Miller zamieściła w mediach społecznościowych post oświadczający, że jej ojca nie ma już pośród żywych. Po tym oświadczeniu na jej profilach na długo zapanowała cisza.

W związku z burzą medialną wokół śmierci Millera juniora, były premier nie mógł spokojnie oddać się żałobie. Najgłośniejszym echem odbiła się publikacja Faktu, który na swojej okładce zamieścił skandaliczny tytuł.

– Ojciec wybrał politykę, a syn sznur – można było przeczytać na rozkładówce dziennika.

Miller nie pozostawił tej sprawy bez reakcji. W konsekwencji z funkcji redaktora naczelnego Faktu ustąpił Robert Feluś. Teraz były premier wraca pamięcią do tej sprawy i składa szokujące wyznanie w imieniu wszystkich polityków, którzy stracili najbliższych.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Groźne wypadki znanych Polaków [ZDJĘCIA]

„Teraz lepiej rozumiem Kaczyńskiego”

Leszek Miller był gościem Adama Hoffmana w programie Gabinet Cieni. Były premier został w nim zapytany m.in. o to, jak znany polityk radzi sobie w momencie, kiedy śmierć kogoś z jego rodziny nabiera tak dużego charakteru medialnego.

– To akurat mnie bardzo ujęło, dlatego że okazuje się, iż w takich trudnych tragicznych momentach, wtedy kiedy ktoś popełnia ewidentne zło, to środowisko się konsoliduje. I to nie tylko politycy, ale i dziennikarze. To dobrze o nas świadczy. O nas ludziach – powiedział Leszek Miller o nagonce na Fakt za jego skandaliczną okładkę.

W dalszej części swojej wypowiedzi Miller wyznał, że po tragedii, która go dotknęła, lepiej rozumie przez co musiał przechodzić Jarosław Kaczyński po katastrofie smoleńskiej.

– Ja pamiętam, kiedy Jarosław Kaczyński jeździł na Wawel i tam towarzyszyły mu demonstracje wrogie, ja mówiłem, że to nie powinno mieć miejsca dlatego, że oddzielmy to co jest walką polityczną na ulicach, a to co jest głębokim przeżyciem związanym z traumą (…) Oczywiście, teraz lepiej to rozumiem – podsumował Leszek Miller.

Kliknij po więcej, na pewno cię zaciekawi

ZOBACZ TAKŻE

  1. Będzie dymisja? Kaczyński skomentował taśmy Morawieckiego 
  2. Wassermann nigdy nie była tak szczera. Ujawniła jaka jest prywatnie 
  3. Patryk Jaki publicznie upokorzony! Trafili w najczulszy punkt 

Na celowniku PiS: Gwiazdy, które naraziły się władzy [ZDJĘCIA]


Zobacz również