Lekarz lekarzowi nierówny? Wiemy, jak po blisko 4 miesiącach epidemii wygląda sytuacja w polskiej służbie zdrowia

Lekarz lekarzowi nierówny? Wiemy, jak po blisko 4 miesiącach epidemii wygląda sytuacja w polskiej służbie zdrowia Źródło: unsplash.com Luis Melendez

Polscy lekarze już od blisko 4 miesięcy walczą z epidemią koronawirusa. W pierwszych tygodniach po wybuchu pandemii sytuacja służby zdrowia w naszym kraju była dramatyczna. Brakowało podstawowego sprzętu ochrony zdrowia i życia personelu medycznego oraz pacjentów. Czy końcu uległo to zmianie?

Lekarze robią, co w ich mocy, by należytej pomocy udzielić każdemu zarażonemu koronawirusem. Choć pierwsze przypadki w Polsce pojawiły się znacznie później niż w innych miejscach na świecie, polskie władze zdawały się być nie do końca przygotowane, co szybko poskutkowało deficytem chociażby maseczek czy kombinezonów ochronnych. O asortyment dla placówek dbali prywatni przedsiębiorcy, wyszywając samodzielnie maski lub przekazując datki na ich zakup. Niebawem miną dokładnie 4 miesiące odkąd w Polsce zdiagnozowano pierwszy przypadek zarażenia COVID-19. Czy sytuacja w służbie zdrowia w końcu uległa poprawie? Udało nam się uzyskać w tej sprawie jednoznaczną odpowiedź. 

Na jaką pomocą mogą liczyć lekarze? Wiemy, jak po blisko 4 miesiącach epidemii wygląda sytuacja służby zdrowia 

Z początkiem epidemii media zalewały komunikaty poszczególnych szpitali w naszym kraju proszących o pomoc w dostarczeniu artykułów ochronnych. Personelowi brakowało maseczek, rękawiczek i kombinezonów. Skontaktowaliśmy się więc z Ministerstwem Zdrowia, by dowiedzieć się, na jaką pomoc lekarze mogą liczyć od samych władz naszego kraju. W nadesłanej do nas odpowiedzi znalazły się szczegółowe informacje m.in. o kwotach, jakie przeznaczono na wyposażenie szpitali. W imieniu Rzecznika Prasowego MZ, Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska poinformowała, że blisko 170 podmiotom leczniczym przekazano środki ochrony zakupione z dotacji w kwocie 129 mln zł. 

- Na dzień 25 maja przyznano środki na finansowanie zadań związanych ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenia się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków związanych z wirusem SARS-CoV-2 łącznie na kwotę 413 mln 116 tys. 290 zł. Z tego na zadania budowlane ponad 7 mln 353 tys. zł, na zakupy inwestycyjne 405 mln 762 tys. 828 zł. W ramach dotacji celowej w wysokości 129 mln zł wsparto za pośrednictwem wojewodów blisko 170 podmiotów leczniczych, w tym stacji epidemiologiczno-sanitarnych i ratownictwa medycznego. Pieniądze przeznaczono na zakupy środków ochrony osobistej, dezynfekujące, do intensywnej terapii, aparaturę zastępującą pracę płuc i serca (ECMO) i diagnostyki laboratoryjnej oraz transportu chorego. Dodatkowo też resort zdrowia zakontraktował 710 ml zł m.in. na zakup przyłbic, gogli ochronnych, kombinezonów ochronnych, maseczek i ochraniaczy na buty - powiedziała nam w imieniu rzecznika prasowego MZ, Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska. 

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ 

Z napływających z MZ informacji wynika, że państwo zadbało o wsparcie nie tylko samych lekarzy, ale również ich bliskich. Jak informuje Pochrzęst-Motyczyńska, resort zawarł zbiorową umowę z PZU na ubezpieczenie następstw zakażenia w wyniku kontaktu z chorymi na COVID-19 dla personelu medycznego oraz ich bliskich.

- Ubezpieczenie dla personelu lub osoby bliskiej to 5 tys. zł w przypadku zakażenia i 250 tys. zł w przypadku śmierci. Warto podkreślić także, że zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego dla osób istotnych dla funkcjonowania państwa [...], czyli pracownicy podmiotów leczniczych, ze szczególnym uwzględnieniem osób wykonujących zawody medyczne, w tym mających bezpośredni kontakt z osobami chorymi lub podejrzanymi o zakażenie, farmaceuci oraz pracownicy laboratoriów i nadzoru epidemiologicznego mają zapewnioną możliwość przeprowadzenia testu na obecność wirusa SARS-CoV-2 zwanego powszechnie koronawirusem - dodaje Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska.  

Lekarz lekarzowi nierówny?

Okazuje się, że nie każdy pracownik służby zdrowia jest traktowany w ten sam sposób, a polskie władze najwyraźniej zapomniały o pielęgniarkach i lekarzach mniejszych placówek. By uzyskać informacje na ten temat skontaktowaliśmy się z pielęgniarką jednej z przychodni w Warszawie. Zapytana przez nas o to, czy personel może liczyć na regularne wykonywanie testów na obecność COVID-19 stanowczo zaprzeczyła. 

- Nic z tych rzeczy! Testy z krwi były jednego dnia, ale nie wszyscy się złapali, nie wiem dlaczego. Jako takiego wsparcia nie ma w każdym razie. Pracujemy normalnie w takich samych godzinach, nic krócej. Każdy musiał wykorzystać zaległy urlop, to tyle. Nikt się nikim nie przejmuje, każdy musi dbać sam o siebie, żadnych pieniędzy więcej - wyjaśnia nam pielęgniarka z przychodni w Warszawie. 

Dzisiaj grzeje: 1. Nie było innego wyboru. Od 1 czerwca zostanie jednak wprowadzone nowe obostrzenie

2. RMF: Są już zalecenia na sezon letni. Wiadomo, jak będą wyglądać tegoroczne wakacje

Zapytaliśmy również o niezbędny akcesoria ochronne. Choć niczego nie brakuje, wszystko jest przeznaczone wyłącznie do użytku na terenie placówki.

- Rękawiczki są, maseczki też, ale przełożona kontroluje, żeby nikomu obcemu nie dawać. Na miasto sami sobie kupiliśmy, we własnym zakresie. Płyn do dezynfekcji mamy, ale nie można wziąć go do domu - zdradza nam pielęgniarka. 

Najlepsze newsy dnia:

  1. Katarzyna Dowbor opowiedziała o swojej chorobie. Wszystko zaczęło się niewinnie
  2. Anna Lewandowska zdradziła swój kulinarny sekret. W przepisie na jej ogórkową zakocha się każda Polka
  3. Nie żyje uwielbiana aktorka, partnerka słynnego reżysera. Tragiczne wieści nagle obiegły media
  4. Wszyscy się mylili. Wyciekła pilnie strzeżona tajemnica Dominiki Tajner, jest inaczej, niż każdy myślał
  5. Gwiazda TVN przechodzi bolesne chwile, została sama z dziećmi. Do końca walczyła o rodzinę
  6. Gotujesz rosół na kurczaku? Nie zapominaj o triku naszych babć, dzięki niemu zmysł smaku orbituje

 

Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News