Lech Wałęsa ponownie zabrał głos w sprawie teczek Czesława Kiszczaka. Były prezydent domaga się przeprosin, nazywając całe zdarzenie publiczną prowokacją. Jego cierpliwość została już wystawiona na zbyt wielką próbę.

Lech Wałęsa po raz kolejny zdecydował się poruszyć sprawę swojej przeszłości. Od czasu ujawnienia kilku zbiorów akt Czesława Kiszczaka zrobiło się o niej podwójnie głośno. Potwierdzona w wielu źródłach teczka TW „Bolek” jest dla niego od dawna bolesnym cierniem.

Teraz jednak laureat pokojowej Nagrody Nobla zdecydował się w końcu wystosować konkretne postulaty, w stronę Instytutu Pamięci Narodowej. Twierdzi, że to zwykła prowokacja, mająca na celu zniszczenie jego dobrego imienia.

Były prezydent żąda przeprosin od IPN-u, za jego zdaniem „sfabrykowanie prowokacji pod nazwą teczki Kiszczaka”. W razie niespełnienia warunków, grozi skierowaniem sprawy do sądu. Nie wyjaśnia jednak, jaki cel miałby mieć IPN w oczernianiu jego osoby.

Lech Wałęsa grozi pozwem

– Żądam publicznie od IPN przeproszenia za sfabrykowanie prowokacji pod nazwą Teczki Kiszczaka, jeśli to nie nastąpi spotkamy się na drodze sądowej krajowej lub międzynarodowej. Dysponuję wystarczająca ilością niepodważalnych dowodów – napisał Wałęsa na swoim Facebooku.

Cała ta sprawa obraca się wokół teczek z dokumentami, które po śmierci generała Czesława Kiszczaka próbowała sprzedać IPN-owi jego żona. Miało to miejsce w 2016 roku. Jednak pogłoski o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy krążyły jeszcze w latach osiemdziesiątych.

DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Gwiazdor hitowego serialu Polsatu zginął w wypadku. Jego córka olśniewa dziś urodą!

Wśród zabezpieczonych dokumentów znajdują się również takie, które bezpośrednio wskazują, że to właśnie były prezydent miałby być agentem TW „Bolek”. Według doniesień, podpisanie przez niego dokumentu o współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa miało mieć miejsce jeszcze w latach siedemdziesiątych. Wiarygodność podpisu Wałęsy potwierdzili grafologowie z Instytutu Sehna w Krakowie.

Sam Lech Wałęsa wielokrotnie zmieniał swoją wersję w miarę upływu czasu. Początkowo twierdził, że wszystkiemu zaprzecza, następnie przyznał się do częściowej współpracy, jeszcze później do prowadzenia z SB gry politycznej, by na końcu znów wszystkiemu zaprzeczyć. Teraz jednak, ogłaszając tak poważny zarzut musi być gotowy na drogę sądową.

Oznacza to, że Lech Wałęsa sądzi iż dysponuje odpowiednimi dokumentami, które oczyszczą jego imię. Nie wyjaśnia to jednak, dlaczego nie zrobił tego do tej pory. Ani też tego, dlaczego żądania zostały wysłane w stronę IPN, która opublikowała dokumenty, a nie np. Sławomira Cenckiewicza, który wskazał jednoznaczne dowody na tę współpracę.

Lech Wałęsa grozi pozwem
Facebook/Lech Wałęsa

ZOBACZ TAKŻE

  1. Omenaa Mensah jest spokrewniona z królem! Pochodzenie gwiazdy robi wrażenie
  2. Gdzie mieszka Anna Dymna? Dom aktorki jest jej azylem
  3. Jaką emeryturę dostanie Rydzyk? Tego nie spodziewał się absolutnie nikt
  4. Syn Zenka Martyniuka chce być jak Marta Kaczyńska?! Ma się zdecydować na OSTATECZNE rozwiązanie
  5. Jackowski przepowiedział STRASZNĄ przyszłość Roberta Biedronia. Nie ma żadnych wątpliwości
  6. HGA Media – duży sukces firmy, szansa na karierę dla młodych

 

Biedronka musi się tego wstydzić! Robaki w popularnych produktach

źródło: natemat