Wyciekł list Wałęsy do Kiszczaka. B. prezydent po raz pierwszy skomentował sprawę

Wyciekł list Wałęsy do Kiszczaka. B. prezydent po raz pierwszy skomentował sprawę Źródło: fot.youtube.com/onet.pl

Lech Wałęsa ma powody do zmartwień. List sprzed lat, który miał otrzymać od Czesława Kiszczaka, ujrzał światło dzienne. Reakcja byłego szefa Solidarności jest bardzo nerwowa. Czy znalezione dokumenty pogrążą byłego prezydenta?

Lech Wałęsa to niewątpliwie jeden z symboli polskiej drogi do uzyskania demokracji. Pomimo nagrody Nobla i oficjalnej wersji historii, która przedstawia szefa Solidarności jako bohatera, istnieje dużo ludzi, którzy kwestionują zasługi byłego elektryka w Stoczni Gdańskiej. Najnowsze dokumenty, które zostały opublikowane przez Polskie Radio, otwarcie sugerują, że Noblista był związany z wywiadem PRL. Były prezydent po raz kolejny postanowił odnieść się do sprawy.

Lech Wałęsa agentem SB?

Treść dokumentu, która została w czwartek 6 grudnia opublikowana przez Polskie Radio miała pochodzić ze zbiorów wdowy po generale Kiszczaku - Marii Kiszczak. Kobieta już zszokowała polską opinię publiczną materiałami, które przedstawiały czołowych polskich polityków w zupełnie innym świetle. Najczęstszą "ofiarą" tych pism był były prezydent - Lech Wałęsa, który w treści dokumentów miał figurować jako agent SB o pseudonimie "Bolek". Pomimo tego, że Wałęsa już od prawie 30 lat tłumaczy się z ewentualnej współpracy ze służbami, to nadal znajdują się osoby, które nie dowierzają niewinności Noblisty. Najnowszy dokument, tak jak poprzednie otwarcie mówi o współpracy byłego szefa Solidarności z wywiadem PRL, co stało się wodą na młyn dla przeciwników byłego prezydenta.



DALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD GALERIĄ

Były prezydent tłumaczy się z treści dokumentu

Sam prezydent przyznał, że głośne pismo, w którym Czesław Kiszczak miał go szantażować ujawnieniem jego agenturalnej przeszłości, nigdy nie ujrzało jego oczu. Prezydent insynuuje, że pismo mogło być podrobione, albo przetrzymywane niezgodnie z prawem przez byłych pracowników Kancelarii Prezydenta - Myślę, że list został sfabrykowany już później przez obecnych podrabiaczy. Należy sprawdzić autentyczność dokumentu. - powiedział Lech Wałęsa. Treść utajnionego na razie dokumentu skomentował dziennikarz "Rzeczpospolitej" Piort Lipka, który miał wgląd w dokumentację. – Kiszczak pisze, że stara się lojalnie szanować agenturę, wspomina, że jej ujawnianie w kraju jest niepotrzebne. Jednocześnie jest zaniepokojony pojawieniem się tzw. listy Antoniego Macierewicza - powiedział dziennikarz Jak sam Wałęsa twierdzi, nigdy nie słyszał za życia Kiszczaka pogróżek od niego dotyczących ujawniania jego przyszłości, więc istnieje duże podejrzenie, że Maria Kiszczak, która sprzedała pisma amerykańskim nabywcom, nie posiada oryginalnych dokumentów po swoim mężu.



ZOBACZ TAKŻE:
  1. Donald Tusk nie mówił tego o swojej rodzinie. Cała prawda wyszła na jaw!
  2. Jarosław Kaczyński strasznie cierpi. W żałobie zdobył się na piękny gest
  3. Hipokryzja w czystym wydaniu! Krystyna Pawłowicz atakuje posłów jedzących w Sejmie
  4. Znaki zodiaku i ich najpiękniejsze partie ciała. Co masz w sobie niezwykłego?
  5. Znaki zodiaku, które są prawdziwymi BESTIAMI w łóżku
Następny artykuł