Lech znów zawodzi. Poznaniacy przegrali, ale awansowali do górnej ósemki

Lech znów zawodzi. Poznaniacy przegrali, ale awansowali do górnej ósemki Źródło: Wikipedia

Lech Poznań przegrał u siebie z Jagiellonią Białystok 0:2, jednak udało mu się awansować do górnej ósemki Lotto Ekstraklasy. Poznaniacy zajęli 8. miejsce w tabeli na zakończenie rundy zasadniczej, ale reakcja kibiców nie pozostawiła wątpliwości co do nastroju panującego wokół drużyny.

Lech Poznań po raz kolejny zawiódł oczekiwania kibiców, przegrywając z Jagiellonią Białystok w ostatniej kolejce Lotto Ekstraklasy. Wyniki na innych stadionach układały się tak, że oba zespoły mogły być spokojne o pozostanie w górnej ósemce tabeli, dlatego nikogo nie dziwiło, że mecz nie porywał swoim poziomem.

Wydawało się, że kibice w Poznaniu przede wszystkim liczyć będą na poprawę gry zawodników, która miała być ważniejsza niż sam wynik. Problem w tym, że nie zobaczyli oni ani lepszej dyspozycji piłkarzy, ani lepszego wyniku. Lech przegrał z Jagiellonią i ma spore szczęście, że udało mu się utrzymać w górnej ósemce. Goście do końca będą walczyć o europejskie puchary.

Lech Poznań przegrał z Jagiellonią Białystok

Zawodnicy nie mogli liczyć na pomoc systemu VAR, bo Polski Związek Piłki Nożnej uznał, że przyda się on na innych meczach tej kolejki. Już w początkowych minutach goście musieli uporać się z poważnym problemem, jakim była kontuzja Arvydasa Novikovasa, którego po chwili zastąpił Martin Pospisil. Na innych stadionach co chwila padały kolejne gole, kibice nie narzekali na emocje, jednak znacznie gorzej było właśnie w Poznaniu.

Oba zespoły nie rozpieszczały kibiców ciekawymi zagraniami. Zawodnicy Lecha grali tak, jakby rzeczywiście przeszkadzała im presja w walce o górną ósemkę w tabeli Lotto Ekstraklasy. Brakowało ciekawych akcji, które mogłyby przekonać widzów do oglądania właśnie tego spotkania. Dopiero 45. minuta gry przyniosła ciekawą sytuację. Wówczas Jesus Imaz trafił piłką w rękę rywala, a sędzia podyktował rzut karny.

Lech Poznań nadal wygląda źle

Lech Poznań przegrywał od doliczonego czasu gry pierwszej połowy, gdy jedenastkę wykorzystał Imaz. Stało się jasne, że Lech będzie musiał postawić na ofensywę, by nie bać się o swoją obecność w górnej ósemce. Wydawało się, że dokładnie tak się stanie, bo druga część gry w wykonaniu Kolejorza była znacznie lepsza, a przynajmniej jej początek.

Już po chwili bowiem prowadzenie Jagiellonii podwyższył Jesus Imaz, co "zamknęło" to spotkanie. Lech nie był już w stanie podnieść się i odpowiedzieć na boiskowe poczynania Jagiellonii Białystok. Goście zdobyli bardzo ważne trzy punkty, a Lech wciąż ma wielki problem ze swoją dyspozycją. Kibice z pewnością nie będą zadowoleni po tym spotkaniu.

Następny artykuł