Lech Kaczyński odpowiada za horror Komendy? Ujawniono nowe informacje

Lech Kaczyński odpowiada za horror Komendy? Ujawniono nowe informacje Źródło: fot. Wikimedia Commons

Kiedy Tomasz Komenda został skazany przez sąd na karę 25 lat więzienia, funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego pełnił Lech Kaczyński. Wiadomo, że prokurator generalny nie odpowiada za wszystkie działania prokuratorów, w tej jednak sprawie ujawniono nowe informacje, z których wynika, że tragicznie zmarły prezydent mógł odpowiadać za niesłuszne skazanie niewinnego mężczyzny.

Lech Kaczyński, zanim w 2005 roku został prezydentem Polski, był przez ponad rok ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. Okres jego urzędowania przypadał na lata 2000-2001. Wówczas także toczyła się sprawa gwałtu i zabójstwa w Miłoszycach. To właśnie w tej sprawie skazany na 25 lat został Tomasz Komenda.

Lech Kaczyński odpowiada za skazanie Komendy?

O tym, że sam Lech Kaczyński odpowiada za to, że Tomasz Komenda na 25 lat trafił do więzienia, pisze poniedziałkowa "Wyborcza". Gazeta przypomina wywiad, którego ówczesny minister sprawiedliwości jej udzielił. Wspominał on o opieszałości organów ścigania i śledczych. Jako przykład dawał właśnie sprawę Miłoszyc. - Brutalnie zgwałcono, a później zamordowano 15-letnią dziewczynkę, właściwie jeszcze dziecko. Znaleziono jej ciało z rozerwanymi narządami rodnymi. I prokurator powiada pełnomocnikowi rodziny, że co najwyżej może jednemu ze sprawców postawić zarzut gwałtu. Są ślady zębów tego zbira, ślady DNA, wszelkie możliwe znaki - i nie można postawić zarzutu. Taki sposób interpretacji praw człowieka, które czynią przestępców bezkarnymi, a ofiary bezbronnymi, stanowi zagrożenie dla porządku społecznego - mówił wówczas Kaczyński.

Tomasz Komenda sądzony pod okiem samego Kaczyńskiego

"Wyborcza" przypomina, że akta sprawy zostały ściągnięte do Warszawy, zaś prokurator generalny Lech Kaczyński objął ją wówczas osobistym nadzorem. Wówczas także późniejszy prezydent wspominał o konieczności zmian w prokuraturach, m.in. tej dolnośląskiej. Minister przywoływał za przykład także sprawę gwałtu w Miłoszycach. Sprawa jest niezwykle gorąca. Artykuł w "Gazecie Wyborczej" dzisiejszy wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki nazywa "obrzydliwym" i "wielką manipulacją". Faktycznie ze słów Lecha Kaczyńskiego, wypowiedzianych w wywiadzie, wnioskować można, że o sprawstwie Tomasza Komendy miał on taką wiedzę, jaka wynikała z ustaleń biegłych. Dopiero niedawno okazało się, że to właśnie te ustalenia, główne dowody, które posłużyły sądowi do skazania mężczyzny, były wątpliwe. Równocześnie jednak Lech Kaczyński, objąwszy sprawę swoim nadzorem, winien sprawdzić ją dokładnie. Skoro Tomasz Komenda został zwolniony z więzienia po tym, jak prokuratorzy ponownie przejrzeli jego akta i w nich znaleźli nieścisłości - to samo można było zrobić 18 lat temu. Kazimierz Olejnik, późniejszy Prokurator Krajowy komentuje te słowa zwracając uwagę, że taka wypowiedź w mediach mogła być potraktowana jako naciski na prokuratorów. - W tamtych czasach każdy pogląd ministra to było zalecenie do wykonania - podkreśla Olejnik. Chcesz coś nagłośnić? Wiesz o bulwersującej sytuacji, która wymaga zainteresowania mediów? Wyślij maila na adres: naglasniamy@pikio.pl. Na pewno przyjrzymy się Twojej sprawie. WARTO PRZECZYTAĆ:
  1. Wymazali Lecha Wałęsę. W szkołach uczą, jak Lech Kaczyński obalił komunę
  2. Nowe informacje ws. Kaczyńskiego. PiS wyznaczył już następcę
  3. Straszny wygląd Kaczyńskiego. Niknie w oczach, jest źle
Następny artykuł
Nie przegap żadnych najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News